Grali ładnie - i co z tego?
Liczyłem na awans bez względu na to, jak będziemy grać i czy decydującą o jego losach bramkę strzelimy głową, plecami, udem, ze spalonego, a nawet ręką jak kiedyś Jan Furtok, Thierry Henry czy Diego Armando Maradona.

Pojechać na mundial - to był cel nadrzędny, podrzędny, każdy. Jedyny. I dopiero w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie czy Meksyku można było się martwić wszystkim innym. Tego, niestety, zrobić się nie udało. Pretensje naturalnie w pierwszym momencie trzeba skierować do Jana Urbana. Może nie o wybór składu na ten mecz, który jako pierwszy przewidziałem, co brak zmian w odpowiednim momencie.
Urban nie wpuścił świeżej krwi. Nie zareagował na rosnące zmęczenie niektórych naszych zawodników. Nie wyczuł momentu, w którym szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę Szwedów. Długo graliśmy ładnie, fajnie, składnie - i selekcjoner myślał, że ten stan rzeczy będzie trwał do końca. Pomylił się.
Od bramki na 2:2 nie tworzyliśmy sobie już aż tak dogodnych sytuacji. Szwecja w ostatnie kilka minut nabiła swoje xG aż siedmioma strzałami. Aż prosiło się o Michała Skórasia za Matty'ego Casha, albo o wprowadzenie Jakuba Modera. Rzucanie Kamila Grosickiego i Krzysztofa Piątka w doliczonym czasie gry to już była lekka desperacja.
Owszem, graliśmy dobry mecz w ofensywie. Nawet bardzo dobry. A przecież niełatwo nam z natury forsować nisko ustawioną obronę rywala. Mistrzami ataku pozycyjnego nie jesteśmy. Nigdy nie byliśmy. A jednak Sebastian Szymański z Piotrem Zielińskim potrafili rozmontować defensywę Szwedów. Szkoda tylko, że tak dobry piłkarz, jak nasz gwiazdor Interu, na mundial nie pojedzie.
Szwecja zaś w ofensywie nie zrobiła dużo, a strzeliła nam trzy bramki. Łatwe. Z naszej perspektywy - głupie. Nicola Zalewski kończy mecz z golem i asystą, ale też beznadziejnie niepotrzebnym faulem w takiej strefie, z tak dobrze bijącym stałe fragmenty gry rywalem. Zagapiłeś się? OK. Elanga cię wyprzedził? Zdarza się. Ale nie musisz go za to faulować w takim miejscu boiska!
Ten wolny to też kryminał. Stoimy w strefie, zaskakują nas wbiegnięciem zza pleców i wyblokiem Roberta Lewandowskiego. Wszyscy patrzą na piłkę. Nikt na przeciwnika. Nie można tak bronić. Inna sprawa, że linia obrony przy tym wolnym musi być ustawiona wyżej. Do miejsca, w którym stał mur, było jeszcze wiele metrów. Stojąc tak głęboko nie daliśmy szansy i przestrzeni na interwencję Kamilowi Grabarze.
Przy trzeciej bramce nie pomógł Oskar Pietuszewski, który zaliczył słabą zmianę. Każdy z nas wpuściłby go na boisko w pierwszej połowie, dlatego nie można powiedzieć, że decyzja o jego wejściu była zła. Natomiast sama zmiana, którą dał skrzydłowy Porto, niestety rozczarowała. Nie wniosła wiele w ofensywie, przyniosła spore szkody w obronie.
Jasne, to był łańcuszek błędów. Grabara zbyt szybko i niedokładnie gra do Kiwiora, który wybija wślizgiem, a później jest ogrywany z boku boiska. Oskar nie asekuruje: ani kolegi klubowego, ani Zalewskiego, którego pozycję powinien przejąć. Bilard w polu karnym kończy przegrany przez Przemysława Wiśniewskiego pojedynek z Victorem Gyokeresem. Chyba jedyny. Szkoda, że mający takie konsekwencje.
I co z tego, że dwa razy dłużej mieliśmy piłkę przy nodze? Że lepiej ją podawaliśmy (86% do 77% celnych podań), albo dwa razy intensywniej pressowaliśmy rywala, a po tych pressingach przejmowaliśmy wysoko piłki i tworzyliśmy sobie własną pracą w destrukcji podbramkowe okazje? Że ze słynącymi z gry w powietrzu silnymi Szwedami wygraliśmy 28 główek, a oni tylko 12? Że mieliśmy trzy razy więcej podań w trzecią tercję?
Nic. W takich meczach to niestety nie ma znaczenia. Kończą erę. Zamykają rozdział. Sprawiają, że łącznie przez osiem lat nasi najmłodsi kibice nie zobaczą mundialu z udziałem biało-czerwonych na własne oczy. Trochę się do tych wielkich turniejów mogliśmy przyzwyczaić. EURO 2016, mundial w Rosji, EURO 2020, mundial w Katarze, EURO 2024 - ostatnio nie było nas w Brazylii, ponad dekadę temu.
Szkoda. Szwecja nie grała wybitnie, musiała sobie radzić bez wielu ważnych zawodników. Była "do trafienia". Nie pojedziemy na te mistrzostwa świata na własne życzenie.













![Boks: Fury - Machmudow. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MMHH1XPQMXR4A-C401.webp)