Głośno w Szwecji o zachowaniu Polaków. Wszystko pokazali. "Są wściekli"
Kilka godzin temu stało się jasne, że reprezentacji Polski zabraknie na tegorocznych mistrzostwach świata w Stanach Zjednoczonych, Meksyku oraz Kanadzie. Podopieczni Jana Urbana pożegnali się z marzeniami o wylocie do Ameryki Północnej po porażce ze Szwedami 2:3. Ostatni gwizdek rozpoczął falę krytyki Slavko Vincicia, czyli sędziego prowadzącego wspomniany mecz. Widzą to nawet Skandynawowie, którzy podsumowują działania naszych rodaków.

O złym sędziowaniu głośno nad Wisłą zrobiło się jeszcze w trakcie trwania wtorkowej potyczki. Chodziło przede wszystkim o niepodyktowanie dwóch rzutów karnych. Zdaniem niektórych ekspertów, "Biało-Czerwonym" należała się przynajmniej jedna "jedenastka". Należał do nich między innymi Rafał Rostkowski.
"To było przewinienie nierozważne, więc oprócz rzutu karnego dla Polski należała się również żółta kartka dla Szweda. Niestety, Vincic gwizdnął, ale podyktował rzut wolny dla Szwecji z powodu odbicia piłki ręką przez Casha, co arbiter niesłusznie uznał za przewinienie" - mówił w TVP Sport po ocenieniu powtórki z nieprzepisowo powstrzymywanym Robertem Lewandowskim w roli głównej.
Wówczas "Biało-Czerwoni" schodzili na przerwę przy wyniku 1:2. Potem zdołali wyrównać, lecz brutalnie na ziemię sprowadził ich Viktor Gyokeres tuż przed doliczonym czasem gry. Gdy Słoweniec zagwizdał po raz ostatni, złość przeniosła się przede wszystkim w media społecznościowe. Szwedzi dokładnie prześledzili opinie płynące z naszego kraju.
Szwedzi od razu zauważyli to, co piszą Polacy. Jest też wątek Lewandowskiego
"Kamiński kopnięty i bez karnego. Aha, fajnie się bawią. Skandaliczna decyzja" - napisał na X Tomasz Hatta. To właśnie jego wpis znalazł się w artykule na portalu "expressen.se". "Szwecja świętuje awans na mistrzostwa świata, a Polacy są wściekli" - czytamy na wstępie. Autor przyjrzał się także Robertowi Lewandowskiemu, dla którego mogła być to ostatnia szansa, by zagrać na mundialu.
"Padł na trawę" - opisywał kulisy zachowania snajpera Calle Andreasson z wyżej wspomnianego "expressen.se". "37-letni polski gwiazdor Robert Lewandowski sugeruje, że odejdzie" - dodał natomiast Albin Ekstrom, przedstawiciel "aftonbladet.se". Żurnaliście chodzi o piosenkę "Time to say goodbye" na Instagramie Warszawianina.
"Jeśli to oznacza, że Lewandowski zakończy karierę reprezentacyjną, to oznacza, że swój ostatni mecz międzynarodowy rozegrał na Strawberry Arenie w Sztokholmie" - przekazał. Póki co kapitan "Orłów" nie podjął oficjalnej decyzji, o czym więcej piszemy TUTAJ.












