Kiedy Jakub Kamiński trafiał z FC Koeln do Benfiki, w Portugalii panowało olbrzymie poruszenie, a przedstawiciele mediów zjawili się nawet na lotnisku, aby powitać Polaka w jego nowym klubie.
Skrzydłowy błyskawicznie wszedł do składu, notując pierwsze minuty i recenzje, które były wtedy całkiem niezłe. Im dalej jednak w las, tym sytuacja zaczyna się pogarszać. Punktem przełomowym było pierwsze spotkanie eliminacji Ligi Europy przeciwko St. Gallen, gdzie "Kamyk" nie spisywał się przesadnie dobrze.
W rewanżu było już zdecydowanie lepiej i Polak zanotował nawet asystę w wygranym spotkaniu 5:0 (6:2 w dwumeczu), ale to był koniec dobrych wieści.
W kolejnej rundzie eliminacji, ze szkockim Hearts, Kamiński zagrał łącznie 16 minut (5 w pierwszym i 11 minut w drugim meczu). Po drodze nie podniósł się z kolei z ławki w starciu z Academico Viseu (2:2). Nic dziwnego, że przed kolejnym meczem ligowym z Casa Pia, trener Marco Silva został zapytany o Polaka. Niestety nie przekazał przesadnie optymistycznych wieści.
- Myślę, że sprawa jest dość prosta. Pierwszy powód to Prestianni, drugi to Andreas Schjelderup - chodzi o rywalizację. To właśnie nazywamy rywalizacją (...) Kiedy tu trafiasz, potrzebujesz czasu - o ile to możliwe - na aklimatyzację i zrozumienie pewnych mechanizmów. On przybył i krótko potem rozgrywał mecze, mając bardzo mało czasu na przygotowania, ale to był właśnie moment, by dać mu szansę. Wiedzieliśmy, jakie mieliśmy wtedy opcje na skrzydłach: Prestianni nie mógł jeszcze grać w oficjalnych meczach i brakowało też Andreasa i Dodiego Lukebakio. To był powód - rozpoczął szkoleniowiec na konferencji prasowej w sprawie Polaka.
Odpowiedź jest prosta: musi wywalczyć sobie miejsce w składzie w rywalizacji z Prestiannim, który rozegrał świetne mecze oraz z Andreasem, który również jest dla nas znakomitym zawodnikiem. Jako bardzo dobry piłkarz musi zapracować na tę pozycję i udowodnić swoją klasę. Może to brzmieć jak banalna odpowiedź, ale taka jest rzeczywistość; tak właśnie postrzegam drużynę i rywalizację między zawodnikami
Największym plusem Jakuba Kamińskiego - w momencie transferu - miała być jego wszechstronność i możliwość zagrania na wielu pozycjach. Okazuje się jednak, że każda z nich jest na tyle dobrze obsadzona w ekipie "Orłów", że Polak będzie musiał naprawdę mocno się postarać, aby przebywać na murawie tyle samo czasu, co w w pierwszych meczach sezonu. Spotkanie z Casa Pia rozpocznie się o godzinie 21:15 czasu polskiego.













