Gdybyśmy mogli cofnąć czas... Ta jedna decyzja rozpoczęła polską katastrofę
Kamil Grabara nie jest winowajcą braku awansu Polaków do mistrzostw świata 2026, ale w końcówce spotkania oddał piłkę Szwedom i przejęliśmy ją dopiero, gdy po raz trzeci wyciągaliśmy z bramki. Wtedy jak bumerang wróciło pytanie - czy gdyby Grabara miał okazję zagrać więcej meczów w reprezentacji i miał większe doświadczenie, popełniłby taki błąd?

Jest 87. minuta meczu Szwecja - Polska. Grabara pewnie broni strzał Szwedów, zbiera gratulacje od kolegów, ale za moment rzuca piłkę do Jakuba Kiwiora w taki sposób, że ten ratuje się wślizgiem i oddaje ją Szwedom. Później Oskar Pietuszewski nie angażuje się w obronę, Jakub Kamiński źle wybija piłkę, Jakub Kiwior daje się ograć i po wielkim zamieszaniu Szwedzi zdobywają bramkę, która daje im zwycięstwo 3:2 i awans do mistrzostw świata. W tej jednej akcji błędy popełniło kilku zawodników, ale zaczęło się od złego wyrzutu Grabary.
Przespany czas dla bramkarzy
Bramkarz VfL Wolfsburg w Solnej spisywał się nieźle. Cudów nie dokonał, błędów nie popełnił, zaliczył po prostu solidny występ. Aż do tej 87. minuty.
Po meczu Grabara nie stał się kozłem ofiarnym, ale powróciło pytanie, o jego doświadczenie w reprezentacji. Przez lata między słupkami stał bowiem doświadczony zawodnik (Artur Boruc, Łukasz Fabiański, czy Wojciech Szczęsny), tymczasem w tak ważnym meczu jak ze Szwecją, Jan Urban musi postawić na bramkarza, który na koncie ma raptem cztery mecze w kadrze.
Dlaczego doszło do takiej sytuacji? To już pytanie do kolejnych selekcjonerów. Mnie np. nie podobało się to, co robił Michał Probierz. Nie rozumiałem tych decyzji ze zmianami bramkarza. Jasne, że jak chcesz ich ogrywać, to masz jakiś plan, ale zmienianie co mecz to nie jest dobry pomysł. To pozycja, na której potrzeba stabilizacji
Wydawało się, że naturalnym następcą Szczęsnego będzie Skorupski, ale i on nie mógł czuć się pewniakiem. Dodatkowo ze Szwecją nie mógł zagrać, bo leczy kontuzję, a na taką ewentualność już kompletnie polska reprezentacja nie była gotowa, bo rezerwowymi ze Szwecją byli Bartłomiej Drągowski (cztery mecze w kadrze) i Mateusz Kochalski (żadnego).
PJ











