Finałów się nie gra
Kompletnie nie interesuje mnie, jak to zrobimy - po prostu pojedźmy na ten mundial!

Naczytałem się wiele złego o grze reprezentacji Polski w meczu z Albanią, ale choć często były to uwagi konstruktywne, słuszne, ciekawe i zmuszające do refleksji, a na pewno pobudzające dyskusję - to żadna z nich nie zmieni faktu, że tę Albanię przeszliśmy i zagramy w najważniejszym meczu ostatnich dwóch lat - w dodatku z rywalem, który wychodzi z podobnego założenia. Oglądałem Szwecję w meczu z Ukrainą i cóż… Pragmatyzm był górą.
Szwedzi na pewno będą chcieli się cofnąć i wykorzystać w kontratakach piekielną szybkość Gyokeresa i Elangi. Ten drugi może nie mieć liczb w Premier League, ale jak depnie gaz do dechy - zwłaszcza mając przed sobą trochę miejsca, które robili mu obrońcy Barcelony w dwumeczu w Lidze Mistrzów - to jest bardzo trudny do doścignięcia. Podobnie jak napastnik Arsenalu, czyhający na każdy błąd obrońców - jak przy trzeciej bramce z Ukrainą, gdzie przejął piłkę i mógł zaśpiewać tylko popularny przed laty hit dziewczyn z grupy Tatu: "Nas nie dogoniat". Bramkarz faulował, rzut karny Gyokeres wykorzystał z zimną krwią, kompletując hat-tricka.
W większości meczów eliminacji do mistrzostw świata posiadali piłkę przez ponad 60% czasu gry. Nie wygrali w nich żadnego meczu, jeszcze w trakcie zwalniając trenera. Swoją drogą, to też trochę dziwne, że można tak fatalnie rozegrać eliminacje do turnieju, a później być o krok od awansu. Wiem, my też przez ścieżkę Ligi Narodów doczłapaliśmy się do EURO 2024. Ale czy prestiż eliminacji od tego rośnie? Nie sądzę. Trudno, takie są zasady.
Zmierzymy się więc z drużyną, która czeka na to, co zrobi przeciwnik. Wskaźnik PPDA, czyli liczba podań poprzedzająca akcję defensywną, wynosił w reprezentacji Szwecji 18.84. To dosyć dużo. Pozwalają niebiesko-żółci na to, by rywale klepali piłkę między sobą. A później czy Gyokeres, który w reprezentacji strzelił 18 bramek w 31 meczach, czy Elanga, przebierający nogami przed doskokiem i atakiem, jadą z kontrą. Sami zbyt wiele nie podają (186 celnych podań na 239 prób z Ukrainą). Liczą na szybkość, bezpośredniość, skuteczność. I póki co, w tych play-offach się nie przeliczyli.
Miesiącami można debatować o taktyce, składzie, schematach, fazach przejściowych i sztuczkach przy stałych fragmentach gry. Aż w końcu bramkarz, który ponad sto meczów przesiedział na reprezentacyjnej ławce rezerwowych, z której podniósł się dopiero czwarty raz, posyła długi wykop na napastnika, który wygrywa wyścig o piłkę i strzela bramkę. Proste jak nie wiem co. Załamujące dla każdego, kto mozolnie tka piłkarskie koronki w ataku pozycyjnym. Ale tak się właśnie gra w barażach, gdzie jeden mecz decyduje o wszystkim. Czasem jeden strzał. Na przykład z rzutu karnego.
W całej historii Polacy wypadają pod tym kątem całkiem nieźle. Tylko całkiem, bo o rzucie karnym Jakuba Błaszczykowskiego z Portugalią trudno będzie zapomnieć, zwłaszcza że wciąż go dranie nie powtórzyli! Był to jednak jedyny raz, kiedy ktoś z orzełkiem na piersi w dorosłej, biało-czerwonej reprezentacji spudłował z jedenastu metrów. Pozostałe osiemnaście uderzeń z "wapna" zatrzepotało w siatce. Pozostałe trzy razy górą w serii jedenastek byli Polacy. Ostatnio również w barażowym, decydującym o awansie na mistrzostwa - tyle że Europy - spotkaniu z Walią na wyjeździe.
Karnych wolałbym uniknąć, nawet jeśli Kamil Grabara całkiem nieźle je łapie. Ale jeśli będą - trudno, wytrzymamy i taki ładunek emocjonalny. Bo jak napisałem na początku: nieważne jak, ważne by dołączyć do Japonii, Tunezji i Holandii w grupie F na amerykańsko-kanadyjsko-meksykańskich mistrzostwach świata.















![MŚ 2026 Dywizji IA w hokeju. Gdzie oglądać mecze Polaków? [TRANSMISJE]](https://i.iplsc.com/000MM8CBH9TEIFKM-C401.webp)