Ekspert zaskakuje po losowaniu. "Mundial dla Polski zacznie się znacznie wcześniej"
Reprezentacja Polski poznała potencjalnych rywali grupowych w mistrzostwach świata. Jeśli przejdzie baraże, zmierzy się w Grupie F z Holandią, Japonią i Tunezją. - Najpierw trzeba awansować, a potem, przy tak rozwodnionym mundialu i możliwości awansu nawet z trzeciego miejsca, skupić się na radości z gry w piłkę nożną - uważa Robert Podoliński, trener i ekspert telewizyjny.

Andrzej Klemba, Interia: Jest szansa na podwójny rewanż z Holandią - za porażkę na Euro 2024 i remisy w kwalifikacjach do mistrzostw świata.
Robert Podoliński: Nuda, nie powinniśmy być w tej grupie, bo za często gramy z tą Holandią [także niedawno w Lidze Narodów - przyp. red]. A tak na poważnie, najpierw trzeba awansować. W sytuacji, gdzie wychodzą z ośmiu grup także zespoły z trzeciego miejsca, to zastanawiam się, czy te dwa mecze barażowe nie będą ważniejsze niż faza grupowa na mundialu. Jeśli pokonamy Albanie i drugiego rywala, to już będzie można skupić się naprawdę na radości z gry w piłkę. Dla mnie to są jeszcze schody strome do pokonania i wolałbym skupić na marcowych meczach.
Poznaliśmy jednak potencjalnych rywali…
- Oczywiście to zabawa, ale ten mundial jest tak rozwodniony, że zanim to pierwsze sito oddzieli słabszych, to mam wrażenie, że troszkę wszyscy zdążą się znużyć. Tak wiele zespołów, do tego sporo egzotycznych, że będzie to miało wpływ na jakość turnieju w pierwszych spotkaniach. Nie odmawiam prawa gry tym drużynom, ale mundial rozrósł się do rozmiarów momentami śmiesznych i strasznych. Skoro to są mistrzostwa świata, to dobrze byłoby, żeby doszła do tego jakość. Poza tym te odległości... Nie będzie czucia turnieju. Pamiętam pandemiczne Euro 2020 i tak naprawdę to były takie miejscowe wydarzenia organizowane w ciągu jednego dnia. Teraz będzie podobnie, tu nie ma mowy o czuciu atmosfery futbolu.
Wiadomo, że Holandia jest mocna, ale czy z pierwszego koszyka, poza gospodarzami, mając w pamięci remisy w kwalifikacjach, mogliśmy trafić lepiej? Szukam trochę powodów do otuchy.
- Równie dobrze możemy powiedzieć, że ostatnio Brazylia była w kryzysie i to Argentyna dominowała w Ameryce Południowej. I wtedy, że szkoda, że nie trafiliśmy potencjalnie właśnie na Brazylię. Holandia jest mega mocnym zespołem, tu nie ma nawet, co kombinować. A otuchy najbardziej doda nam zwycięstwo w barażach.
Japonia i Tunezja to rywale zwykle mało znani…
- Miałem przyjemność komentować dwa mecze Japończyków podczas mundialu w Katarze. Tam mierzyli się, chociażby z Niemcami i zagrali bardzo dobry mecz. To był najcichszy stadion podczas mistrzostw, słychać było nawet podpowiedzi trenerów do zawodników. Jeśli awansujemy, nie będzie trudno japońskich kibiców przekrzyczeć, bo doping był zorganizowany, ale tylko na sygnał. Natomiast to bardzo mocny zespół. I my troszkę patrzymy przez pryzmat naszych przyzwyczajeń, bo nie wiemy nic o tych reprezentacjach. Zresztą jak zapytalibyśmy Kolumbijczyka, jaki futbol prezentują Polacy, to ruszamy w stereotypy. Aktualny stan futbolu w wielu reprezentacjach jest dla nas absolutnie niewiadomą. Tak, jak gdybyśmy powiedzieli kilka lat temu, że wolelibyśmy pewnie trafić na Maroko, niż na Wybrzeże Kości Słoniowej, Senegal czy Egipt. A teraz twierdzę, że ten zespół może być ogromnym zaskoczeniem tego turnieju. Jeszcze większym niż w Katarze.
Czyli dla nas najważniejsze są te oby dwa mecze w barażach?
- To są dla nas mistrzostwa świata, a dopiero później jedziemy na kolejny wielki turniej, czyli na mundial.
















