Dziekanowski: Na mecz ze Szwecją potrzebne są korekty
Reprezentacja Polski pod wodzą Jana Urbana awansowała do finału baraży o tegoroczny mundial - to najważniejsza wiadomość. Selekcjoner ostrzegał, że nie będzie to łatwy mecz i tak było. Mieliśmy chwile kryzysu i obawy, ale ostatecznie - w drugiej połowie - odzyskaliśmy kontrolę nad spotkaniem i rozstrzygnęliśmy je na własną korzyść. I chociaż przegrywaliśmy, a potem rywale mieli dwie doskonałe sytuacje, to miałem poczucie, że wygramy ten mecz. Bo ta drużyna, z tym selekcjonerem daje pewne poczucie spokoju, pewności, że nawet po stracie gola zespół się nie rozsypie, że zawodnicy nie stracą głowy. Jesteśmy przekonani, że nastąpi korekta i gra się poprawi, a jakość, którą mamy w drużynie zdecyduje o tym, że wynik będzie dla nas korzystny. I tak było - bramka Roberta Lewandowskiego, który w sobie tylko znany sposób wsadził głowę między ręce bramkarza i głowę interweniującego środkowego obrońcy i strzelił głowa. To była tego typu bramka, jaką są w stanie zdobyć tylko nieliczni napastnicy. Oczywiście błąd popełnił golkiper Albańczyków, ale to nic nie ujmuje klasie Lewandowskiego.

Na wysokości zadania - co piszę z ogromną satysfakcją - stanął też Piotr Zieliński, który nie tylko popisał się świetnym uderzeniem, ale dyrygował naszą grą przez większość spotkania - dyrygował, jak na lidera przystało. Warto też podkreślić, że wyróżniał się też Sebastian Szymański. Jego atutem jest gra ofensywna, ale w czwartkowym meczu dobrze odnalazł się w defensywie i miał kilka odbiorów w bardzo ważnych momentach.
Cieszy oczywiście debiut jednego z największych talentów młodego pokolenia, czyli Oskara Pietuszewskiego. Uważam, że trener Urban od początku bardzo rozsądnie postępuje z tym zawodnikiem. Nie ugiął się pod presją i nie wystawił go od pierwszej minuty. Po spotkaniu rozsądną decyzją było również to, żeby ochronić go przed mediami. Owszem, Oskar stanął przed kamerami TVP, która transmitowała spotkanie, ale nie zatrzymał się (w czym pomogli mu koledzy z zespołu z Janem Bednarkiem na czele) w tak zwanej strefie mieszanej. Gdybym był dziennikarzem, przyjąłbym to ze zrozumieniem. Szum wokół tego chłopaka jest tak ogromny, że zbyt duża aktywność poza boiskowa może mu zaszkodzić. Oskar Pietuszewski ma szczęście, że trafił pod opiekę dobrego trenera w FC Porto i że debiutuje w zespole narodowym, gdy prowadzi go Jan Urban. Dobrze, że w sposób rozsądny, stonowany wypowiadają się o nim starsi koledzy, jak Lewandowski czy Bednarek.
Nie zgadzam się z opiniami, że błędem był brak Pietuszewskiego w wyjściowym składzie, chociaż uważam, że z tym składem trener nieco się pomylił i podejrzewam, że na Szwecję wyjdziemy inaczej. Po pierwsze, niezbyt fortunne było ryzyko związane z wystawieniem Filipa Rózgi. Po tych bardzo dobrych kilkunastu minutach nastąpił czas, gdy inicjatywę przejęli rywale. Z jednej strony przez liczne błędy w podaniach, zwłaszcza w linii obrony. Tu niestety muszę wymienić Mattiego Casha - to nie był poziom jego gry z Premier League. Potem było już lepiej, ostrożniej, ale ten zawodnik musi dawać nam dużo więcej. Po drugie, ustawienie trzema obrońcami dało rywalom zbyt dużo miejsca w środku boiska. Ten balans był zachwiany. Uważam, że zamiast Rózgi przydałby się od pierwszej minuty Jakub Moder. Dobrze, że nastąpiła korekta i przeszliśmy na czwórkę z tyłu. Wydaje mi się, że tak taktycznie wyjdziemy w Sztokholmie, ale spodziewam się też jakichś zmian personalnych. Mój wybór to Ziółkowski obok Bednarka w środku, Cash z prawej i Kiwior z lewej. W drugiej linii zamiast Skórasia i Rózgi - Zalewski i wspomniany Moder. Wciąż uważam, że Pietuszewski potrzebny jest nam jako dżoker, a nie - na razie - piłkarz wyjściowego składu. Tutaj liczę na powrót Zalewskiego i jego wysoką formę.
Mimo błędu Bednarka (który kosztował nas bramkę) uważam, że nie mamy w tej chwili lepszej opcji, by go zastąpić. Poza tym wydaje się, że po tym błędzie obrońca FC Porto się pozbierał. Wierzę też, że w Sztokholmie wielu zawodników zagra swój mecz życia, bo tylko taki poziom gwarantuje nam sukces.
Zgadzam się z Janem Urbanem, że we wtorek faworytem będą Szwedzi. Wierzę jednak w mądrość naszego selekcjonera. Pisałem o tym wielokrotnie, że Urban wprowadził do tej kadry normalność, dobrą atmosferę, spokój. Bo gdy na niego patrzę, jak zachowuje się w trakcie spotkania, jakie decyzje podejmuje, to mam pewność, że on myśli tylko o tym, jak pomóc drużynie na boisku, a nie o tym, by narobić szumu wokół siebie. Wierzę też, że wygraną z Albanią zagwarantował sobie też przedłużenie umowy (chociaż wiem, że to ostatnia rzecz, o której teraz myśli). Zmienić to może tylko jakaś kompromitacja w Sztokholmie, ale takiego wariantu nawet nie zakładam.













