Co za akcja. Popis Lewandowskiego, a potem ten finisz. Narodowy w ekstazie
Reprezentacja Polski na początku hitowego meczu z Holandią dostała poważny cios. Już w 13. minucie z murawy zejść musiał bowiem Sebastian Szymański. Jeszcze przed przerwą kibice mogli wybuchnąć z radości. Znakomitą asystą popisał się Robert Lewandowski, a na prowadzenie Biało-Czerwonych wyprowadził Jakub Kamiński.

Reprezentacja Polski pod wodzą Jana Urbana zyskała nowe życie. Selekcjoner sprawił, że Biało-Czerwoni odzyskali sporą część zaufania kibiców, a atmosfera wokół drużyny narodowej bardzo znacząco się poprawiła, także za sprawą rozwiązania konfliktu z Robertem Lewandowskim.
Do meczu 7. kolejki z Holandią na PGE Narodowym w Warszawie Polacy mieli prawo podchodzić w naprawdę dobrych nastrojach, szczególnie że jeszcze przed pierwszym gwizdkiem potwierdziło się, że Biało-Czerwoni są pewni gry w barażach. Niemniej potencjalna wygrana mogłaby być czymś w rodzaju kamienia węgielnego.
Samotny rajd Kamińskiego. Holendrzy na kolanach
Jan Urban musiał eksperymentować, jeśli chodzi o wyjściowy skład, bo kilku bardzo ważnych piłkarzy zagrać nie mogło. Co więcej, już w 13. minucie Urban musiał przedefiniować swój plan stworzony na to spotkanie. Kontuzji doznał bowiem Sebastian Szymański, który tworzył środek pola z Piotrem Zielińskim.
W jego miejsce na murawie pojawił się Bartosz Kapustka. Od tego momentu Polacy zaczęli grać gorzej, ale to, co najważniejsze wydarzyło się w 43. minucie. Znakomicie w środku boiska zachował się Robert Lewandowski, który jednym, magicznym podaniem wypuścił Jakuba Kamińskiego do sytuacji sam na sam z bramkarzem.
Skrzydłowy FC Koeln popędził z piłką na bramkę gości i gdy tylko nadarzyła się okazja, kopnął ją między nogami golkipera rywali. PGE Narodowy pierwszy raz tego wieczoru mógł wybuchnąć z radości.




![Guadalajara - FC Barcelona. Gdzie i o której obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000M2TWIRYL1G5DF-C401.webp)






