Co trener Urban wypalił do Wiśniewskiego. Mikrofony wszystko wyłapały
W meczu towarzyskim reprezentacja Polski zremisowała w Warszawie z Nigerią 2:2. Biało-czerwonych od porażki uchronił Przemysław Wiśniewski, który w ostatniej minucie doliczonego czasu posłał atomowy strzał i Polacy wyszli ze spotkania z afrykańską drużyną z twarzą. Trener Jan Urban od razu zareagował po meczu i w oryginalny sposób zwrócił się do obrońcy.

Polacy w defensywie znów się nie popisali w szóstym meczu z rzędu stracili bramek. Tym razem dwie, tak samo jak w spotkaniu z Ukrainą. Obrona Biało-czerwonych popełniła sporo błędów, a ostatecznie zakończyło się na stracie dwóch bramek.
W pierwszej połowie trafił Terem Moffi, ale w doliczonym czasie wyrównał Kacper Potulski. Po zmianie stron obie drużyny stworzyły sporo okazji, ale napastnicy marnowali je na potęgę - nie trafiali w bramkę lub bronili bramkarze.
W końcu Nigeria po raz drugi objęła prowadzenie po rzucie karnym. Polacy kilka razy byli blisko wyrównania, ale świetnie spisywał się Maduka Okoye. W końcu sprawy w swoje ręce wziął Wiśniewski. W piątej, ostatniej, minucie doliczonego czasu, zdecydował się na strzał z ponad 30 metrów. Trafił idealnie i spotkanie zakończyło się 2:2.
Po zakończeniu spotkaniu piłkarze obu drużyn dziękowali sobie nawzajem. Na murawie pojawił się także trener Urban. Podszedł do strzelca drugiej bramki dla Polski, uśmiechnął się i wypalił: "Wiśniewski. Czyś ty mi zwariował?".
Urban i Wiśniewski znają się doskonale. Razem pracowali w Górniku Zabrze. I właśnie dzięki selekcjonerowi 28-letni obrońca zadebiutował w reprezentacji. Szybko stał się jej ostoją - zagrał w ośmiu z dziesięciu spotkań. Ma za sobą też udany sezon w ekstraklasie.
- Uderzyłem i wpadła. To już była 90. minuta i nie było sił na większe świętowanie. Tylko podniosłem ręce. Cieszę się, że zdobyłem pierwszą bramkę w kadrze. Nie wiem, kiedy uda się to powtórzyć - mówił Wiśniewski.














