Co po Robercie Lewandowskim? Brak lidera nie będzie problemem
Piotr Zieliński przepchnął nas do finałów barażu o mistrzostwa świata 2026, ale aż takiego wpływu nie miał na spotkanie ze Szwecją. Czy w przypadku nieuchronnie zbliżającego się końca w kadrze Roberta Lewandowskiego, pomocnik Interu Mediolan jest w stanie udźwignąć rolę lidera kadry? I czy takiego lidera nasza kadra w ogóle potrzebuje? - pisze w felietonie Piotr Jawor, dziennikarz Interii.

Dumnie nosi koszulkę z numerem 10. Na przedmeczowych zdjęciach stoi koło Roberta Lewandowskiego. Podczas hymnu pewnie znajdowałby się przy jego prawicy, gdyby to miejsce nie było zarezerwowane dla bramkarza. Piotr Zieliński od lat kreowany jest na kluczowego gracza reprezentacji, ale mecz ze Szwecją nie dał jednoznacznej odpowiedzi, czy jest gotowy, by zostać liderem pełną gębą.
Najważniejsze pytanie jest takie, czy ta kadra w ogóle chce i potrzebuje lidera? Naturalnie jej przywódcą jest dziś bowiem kapitan Robert Lewandowski, ale czy w spotkaniach z Albanią i Szwecją był liderem? Ciężar na siebie wzięli także inni zawodnicy, a jednym z najciężej pracujących był właśnie Zieliński.
Nowa pozycja służy 31-letniemu pomocnikowi. W Interze Mediolan został wklejony tuż przed linię obrony i stamtąd zarządza już nie tylko ofensywą, ale także wysyła sygnał do pressingu i ustawia kolegów z obrony. W spotkaniach ze Szwecją niemal jako pierwszy popełnił faul taktyczny dając jasno do zrozumienia, że w starciu z takim zespołem nie można pękać.
Dobrze wyczuwał też tempo gry, regulował je jak basista w zespole rockowym, a przy podaniach był niemal bezbłędny. I to bez znaczenia czy posyłał piłkę na 50 metrów, czy zagrywał krótkie podanie otwierające drogę do bramki. Gdy jednak Polacy dominowali nad Szwedami, można było zastanawiać się, czy Polsce nie jest potrzebny jednak bardziej ofensywnie grający Zieliński.
Zabrakło stempla
We wtorkowy wieczór zabrakło jednak dobrych dośrodkowań pomocnika Interu. Rzuty rożne biliśmy seriami, ale żaden nie zagroził rywalom. Gdyby lider miał za zadanie rozstrzygać o wyniku meczu, to w tych sytuacjach Zieliński tego nie zrobił.
Piotr Zieliński pokazuje to, co prawdopodobnie stanie się z polską reprezentacją w najbliższych latach. Odpowiedzialność zostanie rozłożona na kilku zawodników, a na Zielińskim nie będzie spoczywała aż taka, jak na Lewandowskim. Dla pomocnika Interu to i tak wielka przemiana, bo gdy na Euro 2016 r. zagrał słabe 45 minut z Ukrainą, to psychicznie nie odbudował się już do końca turnieju. Teraz Zieliński już nie pęka, nie odpuszcza, nie boi się odpowiedzialności. I nawet jeśli nigdy nie będzie liderem z prawdziwego zdarzenia, to na dziś Jan Urban w ciemno może na niego liczyć.
Piotr Jawor













