Cała Polska żądała kary po przegranym barażu. FIFA wreszcie reaguje. Oto decyzja
Reprezentacja Polski nie zagra w finałach MŚ po raz pierwszy od 12 lat. To efekt przegranego finału fazy barażowej ze Szwecją (2:3) na jej terenie. Czy losy spotkania potoczyłyby się inaczej, gdyby w lepszej dyspozycji pozostawał tego dnia arbiter Slavko Vinczić? Na to pytanie nie poznamy już odpowiedzi. Wiadomo natomiast, że Słoweniec nie zaszkodził sobie kilkoma kontrowersyjnymi decyzjami. FIFA podjęła właśnie kluczową decyzję w jego sprawie.

Kiedy ogłoszono nazwisko arbitra meczu Szwecja - Polska, powiało optymizmem. Slavko Vincić prowadził wcześniej dwa spotkania "Biało-Czerwonych". Oba zakończyły się naszym triumfem.
Wierzyliśmy, że tak samo będzie w finałowym barażu o mundial. Nienaganne sędziowanie miało pomóc polskim piłkarzom przełamać klątwę. Na szwedzkiej ziemi nie wygraliśmy od 1930 roku.
Slavko Vinczić odsądzany przez Polaków od czci i wiary. FIFA umieszcza go na prestiżowej liście arbitrów
Wybrańcy Jana Urbana nie stanęli jednak na wysokości zadania. Dwukrotnie odrabiali straty. Ale kiedy trzeci cios rywale zadali w 88. minucie, nie byliśmy już w stanie odpowiedzieć. Po porażce 2:3 mundial zginął za horyzontem.
Mimo że nasi piłkarze popełnili w tej konfrontacji mnóstwo błędów, złość polskich kibiców skupiła się na głównym rozjemcy. To Vinczić odpowiadać miał za stracone marzenia o finałach MŚ. Czy oskarżany był o to słusznie?
- Bez cienia wątpliwości: ten mecz był najgorszym, ewentualnie jednym z najgorszych występów w jego karierze międzynarodowej - ocenił ekspert TVP Sport, Rafał Rostkowski.
Lista zarzutów była długa. Niepodyktowanie dla Polski rzutu karnego (ewentualnie dwóch), niesłusznie przyznany Szwedom rzut wolny tuż przed golem na 2:1, bezpodstawnie pokazane kartki polskim piłkarzom, brak wykluczenia z gry jednego z rywali po kilku faulach w krótkim odstępie czasu. Wreszcie przedwczesne zakończenie meczu.
Sęk w tym, że niemal każda z tych decyzji była mocno dyskusyjna. To nie oznacza, że z automatu błędna. I wygląda na to, że właśnie w taki sposób podeszła do tego FIFA.
Efekt? 46-letni arbiter znalazł się w elicie, która w czerwcu i lipcu tego roku sędziować będzie mecze w finałach MŚ. Polscy kibice, którzy żądali kary dla Słoweńca w postaci szlabanu na mundial, poczują się z pewnością srogo rozczarowani.
Za ocean leci także czterech polskich arbitrów z Szymonem Marciniakiem na czele. Szerzej o ich nominacji piszemy TUTAJ.













