Były reprezentant surowo o pracy Probierza. "Trener nie jest po to, aby zaskakiwać"
Niespełna dwa miesiące (52 dni) zostały do pierwszego meczu reprezentacji Polski w kwalifikacjach do mistrzostw świata w 2026 roku. Pod wodzą trenera Michała Probierza kadra nie wyszła z grupy podczas Euro 2024, a w ubiegłym roku spadła też z dywizji A Ligi Narodów. – Mieliśmy nadzieję, że trener zbuduje zespół, który będzie mentalnie przygotowany, by mierzyć się z najlepszymi. Mamy zawodników, którzy grają w Lidze Mistrzów i w mocnych ligach, ale jako reprezentacja nie potrafią stworzyć drużyny. To chyba daje do myślenia – uważa Dariusz Dziekanowski, 63-krotny reprezentant Polski i uczestnik mistrzostw świata (1986).

Jak pan oceni pomysł na prowadzenie kadry przez trenera Michała Probierza? Przez te niemal półtora roku pracy potrafił zaskoczyć wyborem zawodników do kadry.
Dariusz Dziekanowski: Ta rozpiętość w powoływaniu jest bardzo duża. Nie mamy aż tak wielu zawodników, którzy powinni być w reprezentacji i na to zasługują. To nie powinna być promocja dla jakiegoś zawodnika, który może za dwa czy trzy lata dopiero osiągnie poziom reprezentacyjny. Myślę, że rolą trenera jest zbudowanie zespołu z zawodników, którzy są najlepsi w danym momencie. Selekcjoner reprezentacji zawsze dostaje mniejszą lub większą grupę piłkarzy po poprzedniku. I buduję drużynę, a nie wymyśla powoływanie zawodnika z trzeciej ligi włoskiej czy sięga po kogoś, kto zagrał 180 minut w Ekstraklasie. To nie jest ten moment. Trener nie jest po to, aby być kontrowersyjny, aby zaskakiwać. Bo przychodzi taki moment, że sami zawodnicy są zaskoczeni. To musi być logiczne, zrozumiałe dla piłkarzy, którzy są powoływani i dla kibiców.
Przed reprezentacją kwalifikacje do mistrzostw świata. Nie ma już czasu na sprowadzenie zawodników, jak to miało miejsce choćby w Lidze Narodów.
- Dla mnie Liga Narodów nie jest po to, by eksperymentować, ale po to, by z silnymi zespołami grać najlepszym składem i starać się utrzymać się na najwyższym poziomie. A my eksperymentujemy. Nie od tego jest pierwsza reprezentacja. Trener dobrze się czuje w tym, kiedy mówi o przyszłości, co będzie za jakiś czas. A to tak naprawdę nie ma przełożenia na teraźniejszość, na to, co się dzieje teraz. Nie ma też za co na razie chwalić trenera za przeszłość, czyli mistrzostwa Europy czy właśnie Ligę Narodów.

Grupa eliminacyjna do mistrzostw świata jest niemal znana. Zostaje jedna zagadka: Hiszpania czy Holandia. Słychać z wielu stron, że gramy w niej o drugie miejsce. To może być zgubne?
- Wiadomo, że faworytem będzie Hiszpania lub Holandia, choć pewnie raczej ci drudzy. A my ostatnio mamy złe doświadczenia w ważnych meczach nawet ze słabszymi rywalami jak Mołdawia czy Czechy. Można by powiedzieć, że kadra robi postęp, jeśli rzeczywiście będzie walczyć o pierwsze miejsce w tej grupie. Mieliśmy nadzieję, że trener zbuduje zespół, który będzie mentalnie przygotowany na to, aby mierzyć się z najlepszymi. Mamy zawodników, którzy grają w Lidze Mistrzów, czy w mocnych ligach, ale jako reprezentacja nie potrafią stworzyć drużyny. To chyba daje do myślenia.












