Były napastnik kadry nie rozumie decyzji Urbana. "Trener nie darzy go sympatią"
- W przypadku Bereszyńskiego pewnie chodzi o kredyt zaufania ze względu na doświadczenie, ale jeśli mówimy o prawej obronie, to nie umiem zrozumieć braku Norberta Wojtuszka. Ten chłopak - najlepszy zawodnik na tej pozycji w Ekstraklasie - zasługuje na sprawdzenie. Ale rozumiem, że nie jest przez selekcjonera darzony sympatią - mówi w rozmowie z Interią Tomasz Frankowski, były napastnik reprezentacji Polski.

Z Tomaszem Frankowskim rozmawiamy o powołaniach Jana Urbana na mecze barażowe.
Przemysław Langier (Interia Sport): Mam wrażenie, że wielu kibiców odetchnęło z ulgą, gdy na liście powołanych zobaczyło Oskara Pietuszewskiego. Czasem mam wrażenie, że jego powołanie było wyproszone przez opinię publiczną, jak kiedyś pana u Pawła Janasa...
Tomasz Frankowski (były napastnik reprezentacji Polski): - Obaj jesteśmy wychowankami Jagiellonii i chyba na tym kończą się podobieństwa. Ja byłem wtedy już 30-letnim zawodnikiem i strzelałem po dwie bramki w meczu. A tutaj mówimy o diamencie, który wciąż jest do oszlifowania. Ja już jesienią mówiłem, że zasłużył na powołanie do reprezentacji, ale teraz - po takim wejściu smoka nota bene do drużyny "Smoków" - to już nie dało się go pominąć. Nawet pomimo uwag, które można było od selekcjonera usłyszeć.
Pytanie, ile w tym było uwag, a ile chłodzenia rozgrzanych głów.
- To prawda. To wyglądało, jakby trener Urban celowo się przekomarzał, szukając jakiegoś "zwarcia" z dziennikarzami. Powołanie dla Oskara jest czymś logicznym, bo raczej nie narzekamy na nadmiar skrzydłowych. Oczywiście on też popełnia błędy w swojej grze, ale plusy zdecydowanie przykrywają tu minusy.
Zobacz również:
Pan dostał długo wyczekiwane powołanie i z marszu strzelił gola. Później w następnym meczu kolejnego. Jak człowiek jest w gazie, to strzela bez względu na stawkę? Pytam w odniesieniu do Pietuszewskiego...
- Życzę Oskarowi czegoś takiego, natomiast w moim przypadku na pewno pomagało doświadczenie, by kadrę przyjąć na chłodno. Jak wspomniałem, miałem 30 lat, byłem już po obyciu z ligą francuską, trenowałem u Arsene'a Wengera, zaliczyłem pobyt w Japonii, grałem w bardzo mocnej wtedy Wiśle Kraków u Franciszka Smudy i Henryka Kasperczaka, świetnie znałem się z klubu z Maćkiem Żurawskim, który grał w reprezentacji. To była nieco inna sytuacja do tej Oskara, ale za to Oskar ma coś, czego nie mają inni polscy piłkarze - no, może poza Kubą Błaszczykowskim i Robertem Lewandowskim. Absolutny brak kompleksów. To imponuje, zwłaszcza, że mówimy o chłopaku, który wciąż jest nastolatkiem. Gdy na niego patrzę, mam wrażenie, że jest pozbawiony układu nerwowego. Jeśli wejdzie w drybling i straci piłkę, robi to ponownie. A później znowu. Bez tej cechy nie zostałby sprzedany za 10 mln euro do FC Porto.
To w takim razie krótko: Pietuszewski do pierwszego składu na Albanię?
- Nie widzę przeciwskazań. Swoją grą pokazał, że to może być piłkarz na lata w reprezentacji. Jednocześnie zastanawiam się, czy cała otoczka takiego meczu nie będzie tym czynnikiem, który jakieś wrażenie na nim wywrze. Hymn na wielkim stadionie, 60 tysięcy ludzi śpiewających "Mazurka Dąbrowskiego", pierwszy mecz na tym obiekcie. Trema byłaby czymś naturalnym, ale z drugiej strony mam przed oczami mecz z Benficą w Lizbonie, gdzie radził sobie doskonale... Wydaje mi się, że podoła wyzwaniu, jeśli Jan Urban postawi na niego.
W kadrze są dwa nazwiska, które mogą zaskakiwać ze względu na aktualną formę. Kamil Grosicki i Bartosz Bereszyński...
- Trudno się odnieść, bo tu faktycznie mówimy o znacznej obniżce lotów. W przypadku Kamila ta runda zdecydowanie nie jest udana. Być może to jest jakiś impuls od selekcjonera, że "przyjedź Kamil, pokaż się, potrenuj z lepszymi, wskocz do drużyny Pogoni i jeszcze masz szansę na ewentualnie na mundial"? Nie wiem... W przypadku Bereszyńskiego pewnie chodzi o kredyt zaufania ze względu na doświadczenie, ale jeśli mówimy o prawej obronie, to nie umiem zrozumieć braku Norberta Wojtuszka. Ten chłopak - najlepszy zawodnik na tej pozycji w Ekstraklasie - zasługuje na sprawdzenie. Ale rozumiem, że nie jest przez selekcjonera darzony sympatią.
W Górniku Zabrze na pewno nie był jego faworytem.
- To nie powinno mieć dziś żadnego znaczenia, skoro Norbert jest drugi rok w Jagiellonii i zdecydowanie się wyróżnia.
Jan Urban przygotuje niespodziankę na Albanię?
Zmieniając temat - gdy patrzę na jedenastkę, jaką jesteśmy w stanie zestawić, mamy w niej właściwie dziewięciu pewniaków. Rodzi mi się pytanie, czy to jest atut, bo wszyscy wiedzą jak grać ze sobą, czy wada, bo rywal nas czyta jak otwartą książkę?
- Z doświadczenia wiem, że nie ma czegoś takiego, jak "dziewięciu pewniaków", bo bardzo często przydarzają się jakieś urazy lub inne zdarzenia, które sprawiają, że selekcjoner szuka alternatywnych rozwiązań. Piłka dostarcza tylu niespodzianek, że ja dziś nie odważyłbym się wskazać murowanego składu na Albanię. Przemek Tytoń na jakiś czas przed Euro 2012 mógł się spodziewać, że jeśli dostanie powołanie, to w roli trzeciego bramkarza, a zagrał już w pierwszym meczu, został jego bohaterem, i dokończył turniej jako podstawowy. Poza tym wydaje mi się, że trener Urban przygotuje coś, co będzie miało zaskoczyć Albańczyków, ale fakt - większość podstawowego składu na pewno znamy i traktuję to jako atut.
Dodatkowym atutem jest to, że mówimy w komplecie o piłkarzach, którzy są wiodącymi postaciami w swoich klubach. My się w ogóle mamy czego obawiać?
- Oczywiście, że tak. Wcale nie minęło tak dużo czasu od naszego ostatniego meczu z Albanią, w którym przegraliśmy dość wyraźnie. Wcześniej na Narodowym pokonaliśmy ich minimalnie. Spokojnie z kupowaniem biletów do USA...
Dziś mówimy o wielu zawodnikach w formie, ale całościowo jesteśmy w trakcie zapaści pokoleniowej wśród napastników. Jak wytłumaczyć, że od rocznika 1998 i młodszych nie ma dosłownie nikogo, kto dziś mógłby być łączony z kadrą i grą w niej?
- Problemem jest to, co dzieje się od lat w Ekstraklasie. Gdy patrzę, kto od dekady występuje w składach naszych drużyn, to wśród napastników mamy zdecydowaną dominację obcokrajowców. Gdy dziś chcemy wymienić najlepszych ofensywnych piłkarzy, wskażemy na Pululu i Imaza z Jagiellonii, czy Ishaka z Lecha. Wcześniej na Paixao z Lechii. Jeśli mnie pamięć nie myli, od co najmniej dekady nie mieliśmy polskiego króla strzelców własnej ligi. Ci, którzy pokazali się z dobrej strony - jak Piątek, Kownacki, czy Milik - szybko wyjeżdżali, a obecnie nawet nie mamy takich, którzy mogliby podążyć tą ścieżką.
Na koniec spytam - które drużyny z naszej ścieżki barażowej awansują do finału?
- Myślę, że wygramy z Albanią 2:0, a Szwedzi poradzą sobie z Ukrainą. W finale - powiedzmy, że dojdzie do karnych, a wychowanek Jagiellonii Bartek Drągowski, złapie decydującego karnego Gyokeresa.












