Były kapitan kadry zszokowany. "Przecierałem oczy ze zdumienia". Tak musimy zagrać ze Szwedami
Reprezentacja Polski w półfinale barażów o awans do mundialu rywalizowała w Warszawie z Albańczykami. Biało-Czerwoni byli dość wyraźnym faworytem do awansu, nawet bez zawieszonego Nicoli Zalewskiego. Spotkanie było jednak naprawdę trudne. Na całe szczęście ostatecznie udało się odwrócić losy rywalizacji, co pozwoliło na wygraną 2:1. - Ja przecierałem oczy ze zdumienia - mówi dla Interia Sport Jacek Bąk zaraz po meczu.

Jan Urban na pierwszej marcowej konferencji prasowej przyznawał, że dla niego spotkanie półfinałowe barażów o mundial 2026 jest najważniejszym w karierze trenerskiej. Trudno było się temu dziwić. Urban rozgrywał wiele istotnych meczów w swojej karierze, ale nigdy nie prowadził reprezentacji na takim szczeblu.
Początek kadencji selekcjonera jest bardzo udany. Do marcowego zgrupowania Urban i jego piłkarze podchodzili bowiem bez porażki, a dwukrotnie musieli mierzyć się z naprawdę mocną Holandią. Takie wyniki należało docenić i nie mogło dziwić, że to Polacy są faworytem półfinału.
Jacek Bąk nie wierzył, w to co zobaczył
Tym bardziej że, mecz z Albanią odbywał się na PGE Narodowym w Warszawie. Urban nieco sprzeciwił się oczekiwaniom społecznym, zostawiając na ławce Oskara Pietuszewskiego. Miejsce Nicoli Zalewskiego na "dyszce" zajął nieco nieoczekiwanie Filip Rózga. Oprócz tego selekcjoner mógł wystawić praktycznie "galowy" skład.
Spotkanie nie należało do łatwych, wręcz przeciwnie. Polacy musieli gonić wynik i ta sztuka się udała. Dzięki temu Biało-Czerwoni wygrali 2:1 i zagrają ze Szwedami w finale barażów podobnie jak w 2022 roku. Po spotkaniu poprosiliśmy o komentarz dla Interia Sport Jacka Bąka.
- Na pewno to nie był mecz, który by się przyjemnie oglądało. Trochę nerwów nas kosztował, ale od początku myślałem, że zagramy w finale. Spotkanie z pewnością nie było jednak porywające. Kulała zarówno gra obronna, jak i nasze działania w ofensywie - mówi na gorąco były kapitan reprezentacji Polski.
- Trener wybiera skład, może wystawienie Rózgi było taktyką, bo widzieliśmy, co zrobił Pietuszewski, jak rozbujał naszą grę, robił bardzo dużo wiatru z przodu. Albańczycy mieli z nim olbrzymie problemy. Młody zawodnik odmienił mecz, co pokazuje, że ma ogromny potencjał, oby mu tylko "sodówa" nie odbiła - ocenia Bąk.
Były piłkarz zwraca uwagę na to, co działo się, gdy Albania ruszała z piłką na naszą bramkę. - Ta nasza trójka obrońców... mi się wydaje, że w Sztokholmie zagramy jednak czwórką obrońców. Ta trójka zostawiała zdecydowanie zbyt dużo miejsca rywalom. Nie widzi mi się ten pomysł - dodaje nasz ekspert.
- Nasz wysoki pressing wyglądał naprawdę dziwnie, momentami jakby w zwolnionym tempie. Przecierałem oczy ze zdumienia, że Albania ma aż tyle klarownych sytuacji, dosłownie jak na treningu. W Sztokholmie musimy zagrać zdecydowanie inny mecz. Musimy zagrać czwórką obrońców, bardziej wyrachowaną piłkę. Zagrajmy taką taktyką jak z Holandią - podsumowuje wybitny reprezentant Polski.











