Była katastrofa, a przyszedł Potter i odczarował Szwecję. "Nie ma co demonizować rywali"
We wtorek reprezentacja Polski zagra w Sztokholmie ze Szwecją o awans na mistrzostwa świata 2026. W półfinale barażów nasi rywale pokonali 3:1 Ukraińców, a mecz w Polsacie Sport komentował Marcin Kaczmarek, były trener m. in. Wisły Płock, Widzewa czy Lechii Gdańsk. - 2025 rok to była dla Szwedów katastrofa, ale po zmianie trenera wstąpiła w nich nowa energia, zespół jest bardzo zaangażowany i konsekwentny w działaniach. Było widać, że to jest drużyna na boisku. Oczywiście poparta indywidualnościami, bo przecież tam grają piłkarze naprawdę wysokiej klasy - uważa.

Andrzej Klemba, Interia: Jak spojrzeć na statystyki tego meczu to Ukraina prowadziła grę, częściej miała piłkę, ale gole strzelali Szwedzi. To nie był jednak mecz do jednej bramki?
Marcin Kaczmarek, trener, ekspert Polsat Sport: Z perspektywy Szwedów i przyjętej przez nich strategii ten mecz udał im się pod każdym względem. Rzeczywiście, Ukraina więcej była przy piłce, w pierwszej połowie chyba około 70 procent, natomiast to się kompletnie nie przekładało na kreowanie sytuacji. Paradoks piłki polega na tym, że można mieć gorsze statystyki, a pewnie wygrać mecz. Szwedzi mieli plan na to spotkanie określony od samego początku. To była bardzo spójna drużyna w grze defensywnej, szybki atak, ale przede wszystkim mecz świetnie się dla nich ułożył, bo szybko strzelili bramkę.
3:1 z Ukrainą robi wrażenie, jeśli wziąć pod uwagę, jak Szwedzi słabo spisywali się w ubiegłym roku.
- Rzeczywiście, 2025 rok to była dla nich jedna wielka katastrofa. Zmienili trenera i to, co mi się rzuciło w oczy po przyjściu Grahama Pottera, to taka spójność i wiara. Jest nowa energia, a zespół jest bardzo zaangażowany i konsekwentny w działaniach. Było widać, że to jest drużyna na boisku. Oczywiście poparta indywidualnościami, bo przecież tam grają piłkarze naprawdę wysokiej klasy, a szczególnie Viktor Gyokeres. To jest jeden z ciekawszych w tej chwili napastników w Europie.
Wszystko zagrało im w tym meczu
Trochę żartując przyszedł Potter, nie Harry, ale Graham i odczarował Szwedów?
- Trochę tak to wygląda. Było słychać w wypowiedziach Szwedów już przed meczem, że dla nich to nowe otwarcie, że zdają sobie sprawę, co było w poprzednim roku, ale jest powiew dużego optymizmu. Choć grali bez bardzo istotnych piłkarzy ofensywnych jak Kulusevski czy Isak. Ci piłkarze daliby tej drużynie jeszcze więcej jakości w ofensywie. Szwedzi potrafili zagrać mecz na własnych warunkach. Od początku do końca to była drużyna bardzo pragmatyczna, wykorzystująca własne atuty i niwelująca możliwości Ukraińców. Sprawili, że rywale byli bezzębni a to też trzeba umieć wykorzystać. Nie chcę też demonizować Szwecji, nie wiadomo jak, w kontekście spotkania z Polakami. Natomiast z Ukraińcami wypaliło im właściwie wszystko.
Oprócz Gyokeresa, kto rządzi w tej reprezentacji?
- W ofensywie na pewno ważną postacią jest Elanga, który na pozycji nr 10 wspiera Gyokeresa. Jest stabilny środek pomocy ze znanym nam z barażu w 2023 roku Jesperem Karlstromem, który wtedy sfaulował w polu karnym Grzegorza Krychowiaka. Szwedzi też mają problemy, bo na przykład w trakcie meczu z powodu kontuzji zszedł obrońca Isak Hien. Do środka trener przesunął doświadczonego Victora Lindelofa i sobie poradzili. Nie ma co ich jednak demonizować, bo po prostu sprawiali wrażenie takiej bardzo solidnej Szwecji, którą pamiętam jeszcze, sprzed czasów, kiedy przegrali z nami baraż. To zawsze była dla nas drużyna szalenie niewygodna.
Na to zwycięstwo w barażach czekaliśmy przecież 30 lat, a poprzednie osiem meczów było bez wygranej
Polacy z trudem poradzili sobie z Albanią, a Szwedzi to silniejszy rywal a na dodatek zagramy z nimi na wyjeździe.
- To na pewno lepszy zespół od Albańczyków. Nie mam co do tego wątpliwości. Szwedzi złapali teraz pozytywną energię po tym zwycięstwie, a naprawdę mieli się z czego wygrzebywać. Przecież dostali się do tych barażów tylko dzięki Lidze Narodów. I tę nową energię było widać w tym meczu, dlatego czeka nas mega trudne zadanie. Zastanawiam się, jak Szwedzi zagrają przeciwko nam, a jak my przeciwko nim. Musimy pamiętać o ważnej rzeczy, że to jest już tylko jeden mecz. W spotkaniu Ukrainy ze Szwecją widać było dużą rangę. Moim zdaniem waga tego meczu trochę przygniotła Ukraińców.
Powinniśmy obawiać się Szwedów?
- Absolutnie nie można się ich bać. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że to jest drużyna, która w tej chwili jest bardzo scalona. Ten cały fatalny 2025 rok poszedł w niepamięć a mecz z Ukrainą pomógł im w konsolidacji.















![LM: Atletico Madryt - FC Barcelona. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MMUVNXK0AFCF5-C401.webp)