Był filarem polskiej kadry, wada słuchu przerwała jego karierę. Miał tylko 23 lata
Polscy kibice do dzisiaj bardzo ciepło wspominają występ reprezentacji Polski na mistrzostwach świata U-20 w 2007 roku. Kilku zawodników z tamtej drużyny po latach stanowili o sile dorosłej reprezentacji. Wielu z innych podopiecznych Michała Globisza nie było w stanie przebić się na wyższy poziom. Kariera jednego z nich potoczyła się dramatycznie. Krzysztof Strugarek przegrał z poważną wadą słuchu i w celu ratowania swojego zdrowia zakończył karierę w wieku zaledwie 23 lat.

Zmagający się dzisiaj z poważnymi problemami zdrowotnymi Michał Globisz przez długie lata uchodził za jednego z najlepszych wychowawców polskiej młodzieży. Trener w swoim bogatym CV ma m.in. mistrzostwo Europy do lat 18 wywalczone w 2001 roku. Z tamtej drużyny z powodzeniem do seniorskiej kadry przebili się m.in. Paweł Brożek, Tomasz Kuszczak, Wojciech Łobodziński czy Sebastian Mila.
Pięć lat później Globisz poprowadził kadrę U-19 na Euro, które wówczas odbywało się w naszym kraju. Polacy tym razem nie sięgnęli po medal, lecz trzecie miejsce w swojej grupie dało "biało-czerwonym" prawo gry na mistrzostwach świata do lat 20, które w 2007 roku odbywały się w Kanadzie.
Dzisiaj dla wielu kibiców jest to turniej wręcz kultowy. Po ostateczny triumf sięgnęli Argentyńczycy, wśród których brylowali wówczas Sergio Aguero czy Angel Di Maria. Polacy wzięli udział w MŚ U-20 po raz pierwszy od 1983 roku, gdy na czempionacie w Meksyku wywalczyli brązowe medale.
Polacy zrobili furorę w Kanadzie. Dla niektórych był to wstęp do wielkiej kariery
Już na starcie turnieju w Kanadzie obserwowaliśmy narodziny gwiazdy polskiego futbolu. Sensacyjny triumf 1:0 nad Brazylią był możliwy dzięki fenomenalnej bramce z rzutu wolnego autorstwa Grzegorza Krychowiaka. Najmłodszy w tamtej kadrze 17-latek z miejsca robił furorę.
Tamta reprezentacja Globisza dotarła do 1/8 finału MŚ, gdzie przegrali 1:3 z reprezentacją Argentyny - późniejszymi triumfatorami tego turnieju. Dzisiaj polscy kibice wspominając tamten turniej, oprócz Krychowiaka, wskazują jeszcze kilka innych postaci.
Szczyt swojej formy miał wówczas Dawid Janczyk, który postanowił wyjechać z Polski do rosyjskiego CSKA Moskwa. W bramce świetny czas przeżywał Bartosz Białkowski, który na debiut w seniorskiej kadrze czekał praktycznie do końca kariery. Mało tego, cały tamten turniej na ławce rezerwowych przesiedział Wojciech Szczęsny - wówczas 17-letni golkiper Arsenalu. Z tamtej drużyny w futbolu na profesjonalnym poziomie zabłysnęli jeszcze Jarosław Fojut, Patryk Małecki czy Przemysław Tytoń.
Osobliwe losy Krzysztofa Strugarka. Ostatecznie wybrał walkę o zdrowie
Kadra Globisza miała jednak również bohaterów, którzy dzisiaj nie są już w żaden sposób związani ze sportem. Jednym z nich był Krzysztof Strugarek, który na tamtym mundialu był jednym z podstawowych defensorów. Historia pochodzącego z Poznania piłkarza porusza do dziś - Strugarek urodził się z poważną wadą słuchu i musiał grać wyposażony w aparat słuchowy.
Problemy zdrowotne nie przeszkodziły mu jednak brylować w juniorskich reprezentacjach Polski, a także zadebiutować na boiskach Ekstraklasy. Wychowanek Lecha Poznań miał oferty z Legii Warszawa, a nawet ... Realu Madryt. Nie chodziło rzecz jasna o pierwszy zespół "Królewskich", a zespół młodzieżowy, gdzie w późniejszym okresie trafili jego kolega z kadry Krzysztof Król oraz Kamil Glik.
W 2010 roku, gdy Strugarek był zawodnikiem pierwszoligowej Warty Poznań, 23-letni wówczas defensor zdecydował się powiedzieć "pas". Na szali z jednej strony znajdowała się dalsza grę w piłkę nożną i próby przebicia do Ekstraklasy, a z drugiej kwestie zdrowotne oraz sytuacja rodzinna. Strugarek otrzymał możliwość przejścia zabiegu wszczepienia implantu. Ten ruch oznaczał bezwzględny koniec kariery - lekarze wykluczali m.in możliwość uderzania futbolówki głową.
- Nie wahałem się długo. Pewnie, że było ciężko, bo całe moje życie to piłka nożna, ale jednak zdrowie jest najważniejsze. Dodatkowo urodziło mi się niedawno dziecko, chcę słyszeć również dla jego dobra. Na pewno żałuję, że nie będę mógł grać już w piłkę - powiedział Strugarek dla "Futbolnews" cytowany przez "90minut.pl".
Strugarek tuż po zakończeniu kariery związał się z rodzinnym biznesem i podjął się pracy w firmie produkującej opakowania. - Pracuję w firmie produkującej opakowania. Prowadzę ten interes z teściową, a tata wszystkiego mnie uczy - opowiadał w "Przeglądzie Sportowym".
Z piłką nożną Strugarka dzisiaj już nic nie łączy. - W piłkę nie gram nawet amatorsko. W ogóle nie uprawiam żadnego sportu, nawet nie biegam dla rekreacji. Nie dlatego, że się obraziłem, cały czas mam kontakt z kilkoma kolegami z boiska. Błażej Telichowski jest nawet moim szwagrem. Po prostu nie mam czasu na sport. W nowej pracy zasuwam od 7 do 22 - opisywał Strugarek.
Zobacz również:













