Burza wokół hymnu polskiego na PGE Narodowym. Stanowisko Straży Granicznej
Zanim w czwartek na PGE Narodowym w Warszawie oczy wszystkich kibiców koncentrowały się na tym, co od pierwszej minuty działo się w meczu Polska - Albania, kibice przecierali oczy podczas odegrania Mazurka Dąbrowskiego. Wykonawców, czyli stojącej za plecami obu drużyn Orkiestry Reprezentacyjnej Straży Granicznej, niemal nie było słychać. Dlaczego? Interia skontaktowała się z Komendą Główną Straży Granicznej, której podlega orkiestra, a oto jej stanowisko w sprawie tej niewątpliwej wpadki.

"Z polskim hymnem kombinowano już podczas mistrzostw świata w Korei i Japonii i skończyło się to pamiętnym wykonaniem Edyty Górniak. Przy okazji spotkania z Albanią hymn zagrała orkiestra wojskowa, ale na Stadionie Narodowym praktycznie nie było jej słychać. Efekt? Jedni śpiewali refren, inni zwrotkę, a jeszcze inni gwizdali myśląc, że wciąż trwa hymn Albanii. Mogło być piękne i dostojne wykonanie orkiestry, a z powodów technicznych wyszła kompromitacja" - relacjonował na łamach Interii red. Piotr Jawor. Ktoś powie, że nawet to śmieszne, ale koniec końców sprawa jest poważna. Nie tylko z wizerunkowego punktu widzenia.
Wtopa z Mazurkiem Dąbrowskiego. "Oczywiście efekt miał być zupełnie inny"
"Kompromitacja organizatorów" - grzmieli kibice reprezentacji Polski, a niektórzy w mediach społecznościowych i na popularnych platformach publikowali nagrania. I jest to niezbity dowód, że co czasami nie do końca ma odzwierciedlenie w przekazie telewizyjnym, mnóstwo kibiców na wypełnionym po brzegi Stadionie Narodowym kompletnie nie słyszało odegranego Mazurka Dąbrowskiego.
Początkowo niosły się gwizdy, bo mało kto zdołał zorientować się, że 42 osoby z orkiestry koncertowej, grające na dętych instrumentach blaszanych i drewnianych, rozpoczęły pierwsze takty najważniejszego utworu narodowego. Niestety, każda impreza i akustyka jest charakterystyczna dla miejsca, więc trzeba się do tego odpowiednio przygotować, aby później nie było wpadek i kompromitacji.
Orkiestra Reprezentacyjna Straży Granicznej, bo tak oficjalnie nazywa się ta formacja, podlega pod Straż Graniczną. Dlatego chcąc pozyskać informacje, zostaliśmy przekierowani do Komendy Głównej Straży Granicznej. A konkretnie mjr Anny Sobieskiej-Tekień, rzeczniczki prasowej tej jednostki.
Z czego wyniknął efekt wykonania hymnu, tak daleki od oczekiwanego?
Odpowiadając bardzo szczerze, oczywiście efekt miał być zupełnie inny. Natomiast trudno jest mi wypowiadać się w tej sprawie, ponieważ nie Straż Graniczna organizowała to wydarzenie, a byliśmy jedynie gośćmi. Orkiestra zagrała najpiękniej jak potrafi, weszła efektownie, a kunszt jej członków było widać od początku. Zapewniliśmy oprawę, ale to nie do nas należało jej nagłośnienie - mówi Interii mjr Anna Sobieska-Tekień.
Odium spada jednak także na orkiestrę, dlatego zachęcałem panią rzecznik, by ukazała więcej kulisów z czwartkowego wieczoru.
- Czy spada? Oczywiście, w przestrzeni publicznej ludzie komentują. Jedni dobrze, a drudzy źle. Jednak nie Straż Graniczna odpowiadała za nagłośnienie, po naszej stronie była oprawa i w tym zakresie zostaliśmy zaproszeni do współpracy. Naszą pracę wykonaliśmy najlepiej, jak potrafimy, a kwestie techniczne tak jak powiedziałam nie były po naszej stronie - odparła.
Organizatorów "zaskoczyli" kibice? Chyba nie powinni
Dopytana, czy problem całkowicie rozwiązałyby mikrofony dla muzyków, pani rzecznik tak się odniosła.
- Na płycie stadionu byłam tylko na próbie. Wówczas wykonanie było zupełnie inne. Późniejsza obecność kibiców, kompletnie zmieniła warunki. Fanom zabrakło nagłośnienia, przez co nie słyszeli naszej orkiestry. Mnie także tego zabrakło, ale jak już powiedziałam, kwestia nagłośnienia była po stronie organizatora.
Orkiestra Reprezentacyjna Straży Granicznej występuje w kraju i zagranicą na największych festiwalach. Warto zaznaczyć, że ten rok jest szczególny, bo Straż Graniczna obchodzi 35-lecie, wobec czego sama orkiestra ma dość mocno zaznaczać swoją obecność podczas całego roku kalendarzowego. Za pasem jest otwarcie sezonu artystycznego, występy m.in. w Filharmonii Bałtyckiej, a w samym tylko maju szereg koncertów.
Z pytaniami w tej sprawie, po krótkiej rozmowie z dyrektorem Departamentu Komunikacji i Mediów w PZPN Tomaszem Kozłowskim, zwróciliśmy się drogą mailową. Gdy otrzymamy stanowisko z biura prasowego, zostanie ono dodane do tego materiału.
Artur Gac, Interia















