Burza w Ukrainie, w tle Polska. Jeden człowiek na radarze. "Wynoś się!"
W Ukrainie w jednej chwili, zresztą podobnie byłoby w Polsce, rozpoczęło się rozliczanie tamtejszej reprezentacji, która w "półfinale barażów" przegrała ze Szwecją 1:3. Jako że w tej fazie bitwy o awans na tegoroczne mistrzostwa świata w Stanach Zjednoczonych nie ma rewanżów, nasi wschodni sąsiedzi w korespondencyjnym pojedynku znaleźli się za burtą. Portal champion.com.ua nie gryzie się w język, w ostrych słowach wskazując głównego winowajcę, oczekując jego odejścia lub dymisji.

Katem reprezentacji Ukrainy tylko umownie w roli gospodarza, bo z powodu trwającej wojny ze strony dyktatu Władimira Putina mecz odbył się na neutralnym stadionie Estadi Ciutat de Valencia, a bohaterem został Viktor Gyokeres. Napastnik londyńskiego Arsenalu wpakował do siatki wszystkie trzy gole dla reprezentacji Szwecji, a rywale byli w stanie odpowiedzieć jedynie bramką honorową. W doliczonym czasie piłkę do siatki skierował Matwij Ponomarenko.
Majdan z hasłem: "Rebrow, wynoś się z reprezentacji!"?
Dla Ukraińców to wielkie rozczarowanie, bowiem ostrzono sobie zęby, że w decydującej rozgrywce dojdzie do "meczu przyjaźni", czyli starcia z reprezentacją Polski. Polacy swoje zadanie wykonali, po trudnej przeprawie pokonali Albanię, z kolei na wschód od Bugu rozpoczęło się lizanie ran, a przede wszystkim przystąpiono do szybkich rozliczeń.
Wielkim winnym takiego stanu rzeczy określany jest były znakomity napastnik, a obecnie selekcjoner kadry Serhij Rebrow. I żeby nie czynić zbędnych wstępów, od razu warto przejść do sedna, które jest punktem wyjścia, rozwinięcia i zakończenia tekstu, opublikowanego w portalu champion.com.ua. Autorem materiału jest red. Stanisław Matusewycz, z redakcją związany od zeszłego roku, a wcześniej pracujący dla innego dużego podmiotu sport.ua.
"Nie mam wątpliwości, że nasi eksperci wskażą wiele przyczyn tej porażki. Nieoptymalny skład, wojna, która uniemożliwia grę u siebie, długie i trudne podróże dla zawodników mistrzów kraju, spadek poziomu w Premier League. To wszystko prawda, ale nie to jest najważniejsze. Nie da się przypisać wyłącznie czynnikom zewnętrznym faktu, że reprezentacja nie rozegrała ani jednego dobrego, spójnego meczu w ciągu ostatnich trzech lat, czyli za kadencji Serhija Rebrowa" - uderza dziennikarz.
Wobec takiego stanu rzeczy Ukrainie pozostaje, w tych okolicznościach, mecz "o pietruszkę", czyli towarzyskie starcie z Albanią w Walencji. Wracając jednak do 51-letniego Rebrowa, ćwierćfinalisty mistrzostw świata z 2006 roku, dziennikarz - krótko mówiąc - wydaje na słynnego rodaka sportowy wyrok.
Punktując byłego napastnika w długim materiale, wskazując na jego liczne błędy w prowadzeniu drużyny narodowej, kieruje do selekcjonera prosty komunikat. "Rebrow, odejdź".
Nie jest to najmocniejszy przekaz, bo najostrzejsze pióro autor pozostawił na koniec. Zaczyna od tego, iż znając Andrija Szewczenkę, czyli obecnego sternika Ukraińskiego Związku Piłki Nożnej i przypisując mu reputację osoby niezdecydowanej, ma wątpliwości co do podjętych decyzji. Krótko mówiąc stwierdza, iż wcale by się nie zdziwił, gdyby Rebrow, czyli były kolega "Szewy" z reprezentacji i Dynama Kijów, jednak ocalił swoją posadę w reprezentacji. A wtedy...
"Brakowałoby nam tylko piłkarskiego Majdanu z hasłem: 'Rebrow, wynoś się z reprezentacji!'. Być może jednak bez tego realne zmiany w ukraińskiej piłce nożnej nie będą możliwe. Czy to już dno czy pukanie od dołu?" - puentuje Matusewycz.














