Burza w barażu Polaków. A po 13 dniach taki ruch. Jest decyzja UEFA
Marzenia reprezentacji Polski o wyjeździe na tegoroczny mundial zostały brutalnie rozwiane przez marcową porażkę w Solnie ze Szwecją. Za jednego z głównych winowajców niepowodzenia kadry Jana Urbana uznany został wówczas... słoweński arbiter Slavko Vincic, który w trakcie barażowego starcia podjął kilka - delikatnie mówiąc - kontrowersyjnych decyzji, rozpętując istną burzę. Nic nie robiły sobie jednak z tego władze FIFA, a teraz także i UEFA, która właśnie ogłosiła swoją najnowszą decyzję dotyczącą rozjemcy meczu Szwecja - Polska.

- Sędziowali ten mecz generalnie słabo, popełnili dużo błędów i niektóre takie, powiedziałbym, kluczowe - oceniał pracę zespołu arbitrów prowadzącego mecz na Strawberry Arena w rozmowie z Interią Michał Listkiewicz. Na jego czele stał stał Słoweniec Slavko Vincic, a jego decyzje wzbudziły mnóstwo kontrowersji.
Lista zarzutów jest długa: nieodgwizdany potencjalny rzut karny dla Polski, niesłusznie podyktowanie rzutu wolnego, z którego padła druga bramka dla Szwedów, niedopatrzenie się pozycji spalonej jednego z rywali, czy kuriozalna żółta kartka, jaką zobaczył Krzysztof Piątek.
Nie będzie przesadą stwierdzenie, że przez werdykty wydane w tych sytuacjach Slavko Vincic tuż po bolesnej klęsce pod Sztokholmem urósł do miana publicznego wroga numer jeden w naszej kraju. A krytyka pod jego adresem lała się wręcz strumieniami.
Nie brakowało głosów, że po tak wykonanej pracy Slavo Vincic powinien podzielić los reprezentacji Polski, oglądając tegoroczny mundial tylko z perspektywy telewidza. Stało się jednak inaczej - 46-latek został przez FIFA nominowany do elitarnego grona arbitrów, którzy będą sędziować mecze na tegorocznych mistrzostwach świata, rozgrywanych na stadionach w Kanadzie, Meksyku oraz Stanach Zjednoczonych. To jednak wcale nie koniec, bo Słoweniec najwyraźniej nie stracił także nic w oczach władz UEFA.
Znów głośno o Slavko Vinciciu. UEFA podjęła decyzję
Europejska federacja musi wciąż wysoko cenić sobie umiejętności i decyzyjność Slavko Vincicia. To jemu powierzyła bowiem niezwykle ważne i odpowiedzialne zadanie, za jakie uznać trzeba poprowadzenie środowego hitu Ligi Mistrzów Bayern Monachium - Real Madryt.
Decyzja UEFA ogłoszona została w poniedziałek. Odnotował ją między innymi oficjalny portal "Królewskich" zaznaczając, że będzie to piąty mecz madryckiej ekipy w europejskich rozgrywkach, w którym sędzią głównym będzie właśnie Słoweniec.
Real uda się w delegację do Monachium po porażce 1:2 w pierwszym meczu na Estadio Santiago Bernabeu. Podopiecznych Alvaro Arbeloi czeka więc trudne starcie z rozpędzoną bawarską maszyną Vincenta Company'ego. Oby jednak - niezależnie od końcowego wyniku - w centrum wydarzeń znaleźli się piłkarze obu ekip, a nie mający dbać o właściwy przebieg rywalizacji dżentelmen z gwizdkiem.














