Burza po meczu Porto. Pietuszewski na ustach Portugalczyków. Czegoś takiego nie było dawno
Po porażce ze Szwedami oraz pożegnaniem się z marzeniami o mundialu, przyszedł czas na powrót do klubowej rzeczywistości. Polacy, grający na co dzień w FC Porto, zaliczyli go już 4 kwietnia. Tego dnia mierzyli się z walczącym o grę w europejskich pucharach Famalicao. Wynik tego meczu nie przypadł zapewne do gustu fanom "Smoków". Znalazło to odzwierciedlenie w pomeczowych notach niektórych graczy. Dość niecodziennie w pamięci portugalskich ekspertów zapisał się m.in. Oskar Pietuszewski.

31 marca 2026 roku zapisze się w pamięci polskich kibiców na bardzo długo. To właśnie tego dnia "Biało-czerwoni" zaliczyli porażkę ze Szwedami, której konsekwencją jest brak awansu na tegoroczne piłkarskie mistrzostwa świata.
Piłkarze z kraju nad Wisłą nie mieli jednak wiele czasu na rozpamiętywanie tego wydarzenia. Koniec przerwy reprezentacyjnej oznacza bowiem powrót do rzeczywistości klubowej. Co więcej, sezon 2025/2026 w wielu miejscach wkracza powoli w decydującą fazę.
Polski tercet - Jan Bednarek, Jakub Kiwior oraz Oskar Pietuszewski - powrócili na portugalskie boiska już 4 kwietnia. To właśnie tego dnia "Smoki" mierzyły się z Famalicao, które wciąż liczy się w grze o awans do przyszłorocznej edycji europejskich pucharów.
Wyrównane spotkanie zakończyło się ostatecznie remisem. Dla FC Porto nie są to do końca pozytywne informacje. Do tej pory drużyna ta pewnie zmierzała bowiem po tytuł mistrza Portugalii. Obecnie, jej przewaga nad Sportingiem wynosi już tylko 5 "oczek" (przy jednym meczu zaległym zawodników z Lizbony).
Pietuszewski w gronie "antybohaterów". Portugalczycy surowi dla Polaka
Tuż po zakończeniu meczu z Famalicao w tamtejszych mediach pojawiły się pomeczowe oceny poczynań poszczególnych zawodników FC Porto. Zazwyczaj reprezentanci kraju nad Wisłą znajdowali się w gronie tych piłkarzy, przy nazwiskach których widniała najwyższa nota. Tym razem sytuacja wyglądała jednak inaczej.
Zdaniem dziennikarzy portalu "A Bola", na najwyższą ocenę spośród występujących tego dnia Polaków zasłużył Jan Bednarek. "Zachowywał typowy dla siebie spokój i utrzymywał wysoki poziom koncentracji, grając bocznymi podaniami zgodnie z zaleceniami. Ostrzeżony w 69. minucie, pozostał niewzruszony" - pisali tamtejsi żurnaliści, przyznając Bednarkowi notę "6" w dziesięciostopniowej skali oceniania.
Za plecami pierwszego z naszych defensorów znalazł się natomiast Jakub Kiwior. W jego przypadku zauważalnych błędów było już nieco więcej. "Od samego początku starał się rozciągnąć grę, ale jego celność podań pozostawiała wiele do życzenia. Mniej asertywny niż Bednarek, ponownie próbował forsować grę, szukając gola na prowadzenie" - pisali dziennikarze, przyznając Kiwiorowi "5".
Najgorzej spośród "Biało-czerwonych" zaprezentował się zdaniem Portugalczyków Oskar Pietuszewski, który przeciwko Famalicao zagrał tylko 45. minut. Chwalony dotychczas nastolatek, tego dnia musiał przełknąć gorzką pigułkę. "Prawie zawsze szukał sytuacji jeden na jeden, ale Rodrigo Pinheiro dobrze spisywał się z polskim geniuszem, który na zmianę przechodził od jednej lub dwóch dobrych akcji do słabych" - podsumowali mieszany występ Pietuszewskiego, przyznając mu zaledwie "4".
Na tle pozostałych kolegów z drużyny, noty Polaków nie wyglądają imponująco. Aż 3 graczy otrzymało w tym meczu notę "7". Ocena "4" uplasowała natomiast Pietuszewskiego w gronie najniżej ocenionych tego dnia zawodników. To dość niespotykana sytuacja w przypadku 17-latka z kraju nad Wisłą, który dotychczas wywoływał wśród Portugalczyków spore dawki zachwytu.












