Boniek przeklął na sędziego. Nagle wspomniał o Marciniaku. "Gdyby"
Nie milkną echa wydarzeń, które miały miejsca w trakcie barażowego meczu Szwecja - Polska, który zakończył się zwycięstwem gospodarzy 3:2. Bardzo dużo uwagi poświęcane jest zespołowi sędziowskiemu, który popełnił kilka błędów. Teraz Zbigniew Boniek ocenił pracę sędziego Slavko Vincicia i jego asystentów. Były prezes PZPN nie gryzł się w język. Nagle wspomniał o Szymonie Marciniaku

We wtorkowy wieczór Szwedzi i Polacy walczyli o awans na tegoroczne mistrzostwa świata, które odbędą się w USA, Kanadzie i Meksyku. Ostatecznie górą byli gospodarze, którzy triumfowali 3:2. Tym samym nasza reprezentacja nie zagra w turnieju po raz pierwszy od 12 lat.
Oszustwo w meczu Polaków? Boniek wydał werdykt
Już w trakcie meczu wiele uwagi poświęcano sędziemu głównemu Slavko Vinciciowi oraz jego asystentom. Słoweński arbiter podjął kilka kontrowersyjnych decyzji na niekorzyść naszej reprezentacji. M.in. dwukrotnie nie podyktował rzutu karnego dla "Biało-Czerwonych", gdy doszło do ewidentnego kopnięcia w "szesnastce" Szwedów. Jego błędy ocenił m.in. Rafał Rostkowski, czyli ekspert sędziowski i były arbiter. Na pracę sędziów zwracali uwagę też reprezentanci Polski. Piotr Zieliński w rozmowie z TVP Sport podkreślił, że arbitrzy "mogli lepiej posędziować" i "źle się komunikowali między sobą".
Kurz po batalii w Solnie nieco opadł, ale do pracy sędziów odniósł się także Zbigniew Boniek. - Muszę powiedzieć, że kilka razy podczas meczu przekląłem na sędziego. Faktycznie dwa faule szwedzkiego zawodnika w odstępie trzech minut mogły skutkować dwoma żółtymi kartkami. Sędzia mógł też podejść do telewizora, by obejrzeć faul na Kamińskim, bo choć kopnięcie było przypadkowe, to kwalifikowało się na rzut karny - podkreślił w rozmowie z "weszlo.com".
Boniek przeklął na sędziego. Nagle wspomniał o Szymonie Marciniaku
Nagle wspomniał o najlepszym polskim arbitrze, który cztery lata temu prowadził finał mistrzostw świata w Katarze. - Gdyby to była polska liga, polscy sędziowie i Szymon Marciniak na VAR-ze, to pewnie zostałby podyktowany rzut karny, bo każde przypadkowe dotknięcie przeciwnika, kopnięcie w stopę, u nas kwalifikowane jest jako jedenastka - dodał.
Były prezes PZPN podkreślił, że nie zwala całej winy na sędziego. - Nie może przysłonić nam to błędów, jakie popełnialiśmy w obronie, a te błędy były naprawdę koszmarne. To one zadecydowały o tym, że zamiast jechać na mistrzostwa świata, zostajemy w domu - powiedział.















