"Awans jest nasz". Polacy już "świętują" w Sztokholmie. Niesie się krzyk
Już dziś, na Strawberry Arena w Solnie, rozstrzygną się najbliższe losy reprezentacji Polski. Czy "Biało-Czerwoni" zagrają na tegorocznym mundialu? Wszystko zależy od wyniku meczu ze Szwecją. W finale baraży podopieczni trenera Jana Urbana będą mogli liczyć na gorące wsparcie kibiców, którzy już na kilka godzin przed meczem zaczęli "przejmować ulice Sztokholmu".

To właśnie przy jednym z barów w stolicy Szwecji tuż przed godziną 17:00 zaczęli zbierać się fani reprezentacji Polski. Do przybycia przyjezdnych z kraju i przedstawicieli licznej Polonii mieszkającej w Skandynawii zachęcało stowarzyszenie "To my Polacy", które nie współpracuje już wprawdzie z Polskim Związkiem Piłki Nożnej, ale nie oznacza to, że odwróciło się od reprezentacji Polski.
Ten, kto w teorii nie znałby miejsca zbiórki, docierając w jego okolice i tak ostatecznie trafiłby bezbłędnie, bo chóralne śpiewy niosły się z odległości przynajmniej kilkudziesięciu metrów. A ich zasięg zwiększał się z każdą minutą, gdy osób przybranych w biało-czerwone barwy tylko przybywało.
Mecz Szwecja - Polska. Polscy fani bawią się na ulicach Sztokholmu
Kibice rozgrzewali swoje gardła znanym repertuarem. "Awans jest nasz" - niosło się po Sztokholmie, podobnie jak: "Polska Biało-Czerwoni", czy znana i z klubowych stadionów przyśpiewka: "Gdybym jeszcze raz miał urodzić się, to bym tobie Polsko oddał życie swe". Nie zabrakło także otwartych - a przy tym niecenzuralnych - deklaracji mówiących o tym, że Szwecja nie jest nam straszna, czy wulgarnych przyśpiewek pod adresem Rosji, a także... Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Porządku na miejscu pilnowali wynajęci przez miejscowy bar ochroniarze, którzy pilnowali, by alkohol nie był wynoszony poza teren lokalu. A między tymi, którzy stali tłoczeni na chodniku, raz za razem przechodzili Szwedzi, najczęściej kwitując śpiewy Polaków uśmiechem. Najważniejsze będzie jednak to, na czyich twarzach będzie on widoczny po zakończeniu dzisiejszego spotkania.
Z czasem gromada kibiców stale się rozrastała. A w ich rękach pojawił się także... puchar, o który toczyć się będzie gra na stadionach w Kanadzie, Meksyku oraz USA.
Wszystko toczyło się w głośnej, choć spokojnej atmosferze. Jedynym drobnym incydentem była... garstka pomidorków koktajlowych, która poleciała w stronę naszych fanów z nieznanego kierunku.
Po godzinie 18:00 polscy kibice ruszyli razem w stronę stadionu, by tam dopingować Roberta Lewandowskiego i spółkę. Na sektorze gości zasiąść ma 2 000 naszych rodaków. Finalnie będzie ich zapewne o wiele więcej, także w sektorach gospodarzy, co da się usłyszeć pod stadionem.
Ze Sztokholmu - Tomasz Brożek










