Albański trener oddał serce Polce i jest rozdarty. "Potrafimy cierpieć i zadać cios"
W czwartek Biało-czerwoni zagrają w półfinale barażów o awans na mistrzostwa świata z kadrą Albanii. - Dla mnie faworytem, tak 60 do 40, jest Polska. Ma trochę więcej jakości i zawodników bardziej kreatywnych. To jest jednak tylko jedno spotkanie, które zdecyduje o awansie. Można grać lepiej a przegrać - uważa Enkeleid Dobi, były reprezentant Albanii, piłkarz i trener polskich drużyn.

Andrzej Klemba, Interia: Urodził się pan w Albanii, grał w tej reprezentacji, ale jest pan mocno związany z naszym krajem. Żona jest Polką, grał pan w polskich klubach i kilka - jak np. Widzew - prowadził jako trener. Sercem będzie pan…
Enkeleid Dobi, sześciokrotny reprezentant Albanii: Za Albanią, choć ja bym wołał nie wybierać. Lepiej gdyby Polska i Albania zagrały w mistrzostwach świata, a tak nie będzie, bo jedna w czwartek na pewno odpadnie. Moje serce też jest w Polsce. Jestem związany z tym krajem, żyję tam na co dzień, ale z krwi i kości jestem Albańczykiem. Albania to mały kraj, w którym piłka dla ludzi jest jedną z dróg ucieczki od problemów. Spełniliśmy już dwa razy marzenie i zagraliśmy w mistrzostwach Europy. A teraz marzymy o awansie na mistrzostwa świata. Ostatnio wróciłem do Albanii, prowadzę drużynę w ekstraklasie [FC Teuta - przyp. red.] i widzę tu dużo chęci rozwoju piłki. Od wszystkich stron, i sportowo, i finansowo, choć szwankuje infrastruktura, ale też coś zaczyna się dziać, bo powstają stadiony.
Albania najpierw zagrała na Euro 2016, a na kolejne awansowała osiem lat później, kiedy prowadził ją Sylvinho. Teraz zajęliście drugie miejsce w grupie eliminacyjnej i gracie w barażach o mundial. Ta dobra gra kadry napędza rozwój piłki w Albanii?
- Na pewno Sylvinhoma spore zasługi, ale bardziej prezes federacji. Armand Duka jest szefem Albańskiego Związku Piłki Nożnej już siódmą kadencję. Jest sercem i głową, żeby piłka się tu rozwijała. To on zatrudnił Sylvinho i innych ludzie, które dobrze wykonują pracę. Piłkarsko to oczywiście zasługa trenera, bo potrafi trzymać harmonię a między sztabem szkoleniowym i zawodnikami jest chemia. Mamy jeszcze trochę większy potencjał zwłaszcza w ofensywie i w lepszym rozgrywaniu piłki. Dopóki ma wyniki, nie ma do niego zarzutów. Wygraliśmy grupę eliminacyjną na mistrzostwa Europy, w której była też reprezentacja Polski. Na Euro 2024 mieliśmy jedną z najsilniejszych grup z Chorwacją, Włochami i Hiszpanią, która wygrała turniej. Nasze wyniki były niezłe i mogliśmy być dumni z tego, co reprezentacja zaprezentowała w mistrzostwach Europy. W kwalifikacjach do mundialu znów rywale byli trudni. Faworytem bez dwóch zdań była Anglia i bez problemów wygrała grupę. A my o drugie miejsce walczyliśmy z Serbią. A w tej rywalizacji nie tylko jest gorąco na boisku, ale też politycznie. I okazaliśmy się lepsi. U siebie zremisowaliśmy i w rewanżu potrzebowaliśmy wygranej. Sylvinho i zawodnicy pokazali się z najlepszej strony. Zarządzali tym meczem bardzo dobrze.
Wiadomo, że mamy gorącą krew, ale okazało się, że potrafimy nad tym zapanować.
Ostatnie mecze Polska z Albanią były zacięte. Nawet jak Polacy wygrali 4:1, to do przerwy mecz mógł się ułożyć w druga stronę. Kto będzie w czwartek faworytem?
- W Albanii szanse ocenia się 50 na 50. To jest jeden mecz, nie ligowy czy grupowy, ale tylko jedno spotkanie, które decyduje o awansie. Można grać lepiej a przegrać. Piłka jest niesprawiedliwa, nieprzewidywalna i dlatego to najpiękniejszy sport. Kto by powiedział, że Bodo Glimt tak zagra w Lidze Mistrzów, choć nie tak dawno potrafiły z nim wygrać Legia Warszawa czy Lech Poznań. Zawsze powtarzam, że konsekwencja pracy, stabilność i kontynuacja są bardzo ważne tak w życiu, jak i w piłce nożnej. Reprezentacja Polski teraz lepiej prezentuje pod wodzą trenera Urbana. Widzimy równowagę w grze i solidność. Nie ma też kłopotów czy afer, które były niepotrzebne. Poprzednio mógł być dobry mecz, a za chwilę słaby. Ta drużyna nie potrafiła pokazać takiej jakości, jaką mają poszczególni zawodnicy. Teraz widać, że jest drużyna. I publicznie nikt nie ma pretensji, że nie został powołany. Wydaje się, że w kadrze są najlepsi zawodnicy, a do tego w formie. I to jest plus. Drugi to mecz w Warszawie. Zagracie przed swoimi kibicami, którzy na pewno będą wspierać zespół. Dla mnie faworytem, tak 60 do 40, jest Polska. Niektórzy ludzie mogą podchodzić sceptycznie do Albanii. To mały kraj, trzy miliony ludzi, bez porównania do Polski, ale reprezentacja i piłka się rozwijają.
A jak wygląda sytuacja kadrowa reprezentacji Albanii. Kogo brakuje?
- Z ligi albańskiej jest powołanych tylko dwóch zawodników, a uważam, że jest jeszcze kilku ciekawych, którzy powinni dostać szansę. W bardzo dobrej formie jest znany polskim kibicom Ernest Muci i moim zdaniem powinien grać od początku. Brakuje jednak dwóch podstawowych zawodników ofensywnych. To ogromny cios dla Albanii, że kontuzje leczą Rey Manaj i Mirlind Daku. To wielki ból głowy dla selekcjonera. Manaj to dla tego zespołu tak ważna osoba, jak Robert Lewandowski. To właśnie on strzelił zwycięską bramkę w meczu wyjazdowym z Serbią. Ich zabraknie, ale w dobrej formie jest Anis Mehmeti, który gra w Ipswich Town.
Jan Urban na konferencji mówił, że siłą Albanii jest przede wszystkim defensywa, ale w ataku mają problemy ze stwarzaniem okazji.
- To prawda. Nie stwarzają dużo sytuacji, ale za to są bardzo skuteczni. Albania to nie jest drużyna, która będzie grała w ataku pozycyjnym i tworzyła niesamowite okazje bramkowe. Sylvinho to trener taki po szkole włoskiej. Liczy się przede wszystkim obrona, ma być solidna, poukładana defensywa, a w ataku zawsze można coś stworzyć. Polska ma trochę więcej jakości, zawodników bardziej kreatywnych. Ale nie zapomnijmy, że Albania potrafi cierpieć i potem zadać cios. Większość obrońców gra lub grała we włoskiej lidze. Podobnie jest z środkowymi pomocnikami jak Asllani czy Ramadani. Sześć, siedmiu zawodników jest po szkole włoskiej i ta organizacja jest na dobrym poziomie.
Kto byłby lepszym rywalem w finale barażów - Szwecja czy Ukraina?
- Będę kibicował Albanii w pierwszym meczu, ale jeśli Polska awansuje, będę za nią trzymał kciuki. Nie lubię gdybać, a na dodatek obie drużyny są na podobnym poziomie. Może Szwecja ma trochę więcej indywidualnej jakości, ale ma też problemy kadrowe. Oba zespoły dużo biegają, są silne fizycznie i trudno wskazać faworyta. Pytali też o to Sylvinho i nie chciał nawet o tym mówić. Najpierw mamy finał z Polską podkreślał.


















