A jednak to prawda ws. Ukraińców. Dlatego zrezygnowali z Warszawy. "Klimat"
Jeśli reprezentacja Polski pokona w czwartkowy wieczór Albanię to zostanie jej już już tylko jeden krok, aby awansować na piłkarskie mistrzostwa świata 2026. Na drodze "Biało - Czerwonych" staną Ukraińcy lub Szwedzi. Niewiele brakowało, aby finałowe starcie z jedną z tych reprezentacji odbyło się w Polsce. Ukraińcy byli namawiani przez PZPN, ale odmówili. Tak się tłumaczyli przedstawicielom PZPN.

W czwartkowy wieczór Polska podejmie Albanię na PGE Narodowym. Zwycięzca tego spotkania będzie już o krok od awansu na piłkarskie mistrzostwa świata, które odbędą się na przełomie czerwca i lipca w USA, Kanadzie i Meksyku.
Polacy w przypadku zwycięstwa zmierzą się w finale baraży z lepszym z pary Ukraina - Szwecja. Jedno jest pewne - finałowe starcie "Biało - Czerwoni" rozegrają na wyjeździe w Walencji z Ukrainą lub Sztokholmie ze Szwecją, a odbędzie się ono 31 marca o godz. 20:45.
To dlatego Ukraińcy odmówili Polakom. Tak się tłumaczyli
Faworytem ukraińsko - szwedzkiego starcia, które odbędzie się w czwartkowy wieczór, są nasi wschodni sąsiedzi, którzy zdecydowali się rozgrywać swoje barażowe mecze w Hiszpanii. To zaskoczenie, ponieważ mecze eliminacyjne rozgrywali w Polsce. Teraz jednak zdecydowali się na inne rozwiązanie.
My namawialiśmy Ukraińców, żeby finał barażu zagrali w Warszawie. Z punktu widzenia biznesowego byłoby to dla nich o wiele lepsze rozwiązanie, w końcu stadion jest gotowy, murawa świeża
Sekretarz generalny PZPN podkreślił, że był przekonany, że PGE Narodowy zostanie wypełniony kibicami z Ukrainy. - I nawet jakby chcieli zapełnić stadion swoimi kibicami, a nam dać tylko przysługujący pakiet niecałych trzech tysięcy biletów, to pewnie zapełniliby obiekt rodakami mieszkającymi w Polsce. Nie chcieli takiego rozwiązania, mówili, że klimat wokół tego meczu mógłby być nieodpowiedni. Generalnie podjęli racjonalną decyzję, trudno mieć o to do nich pretensje - podkreślił.
Jeśli dojdzie do starcia Ukraina - Polska to sprawy sportowe momentami mogą zejść na drugi plan. Wiele osób podkreśla, że na pierwszym planie znajdą się tematy polityczne.
- Dla nas to będzie po prostu mecz o awans na mundial, a nie powód do dyskusji. My się skupiamy na piłce, a nie ma polityce - uciął temat i podkreślił, że PZPN ma bardzo dobre relacje z FFU (Ukraińską Federacją Piłkarską).
W ostatnim czasie Lech Poznań rywalizował z Szachtarem Donieck w 1/8 finału Ligi konferencji. Zarówno w stolicy Wielopolski, jak i w Krakowie (ukraiński klub tam rozgrywa domowe spotkania w europejskich pucharach - przyp. red.) doszło do mało przyjemnych scen na trybunach. Już w trakcie rozgrzewki kibice "Kolejorza" mieli gwizdać na rywali i krzyczeć: "Pie****ć UPA i Banderę" (Ukraińską Armię Powstańczą i Stepana Banderę, którzy odpowiedzialni byli w XX wieku za ludobójstwo Polaków w Wołyniu). O tym zachowaniu szeroko rozpisywały się ukraińskie media.
Mecze Polska - Albania i Ukraina - Szwecja rozpoczną się o godz. 20:45. Relacje tekstowe "na żywo" z tych spotkań będziecie mogli śledzić w Interii Sport.










