5:1 dla Polski, gwizdek Kazaszki. Rozpacz Biało-Czerwonych. Żal było patrzeć
Polskie piłkarki po 18 latach wróciły na turniej finałowy mistrzostw Europy do lat 19, ten odbywa się właśnie w Bośni i Hercegowinie. I właśnie z zespołem gospodarzy Biało-Czerwone rozgrywały w piątek ostatnie spotkanie w fazie grupowej. Aby myśleć o półfinale, musiały wysoko wygrać, to po pierwsze. A po drugie: liczyć, że w równoległym spotkaniu w Zenicy Szwecja ogra Niemcy. Gdy sędzia z Kazachstanu odgwizdała koniec, Polki nie kryły rozpaczy, choć trener Marcin Kasprowicz klaskał w ich kierunku. Wygrały 5:1, ale to nie wystarczyło.

Polska w tej kategorii wielokrotnie odbijała się od finałów mistrzostw Europy. To nie są bowiem rozbudowana do maksimum rozgrywki, jak w męskim futbolu "profesjonalistów", gdzie trudno jest się nie zakwalifikować. Gra osiem zespołów, jedno miejsce zabiera gospodarz.
Tym razem polski zespół, prowadzony przez Marcina Kasprowicza, kwalifikację wywalczył sam. I trafił do grupy, z której była realna szansa wyjścia do półfinału. Kopciuszkiem były tutaj Bośniaczki - tego wszyscy się spodziewali. Gigantem - Niemki, pięciokrotne mistrzynie Europy z tego wieku. A rywalem na naszym poziomie Szwedki, z którymi Polska niedawno jednak wygrała 2:0, na pierwszym etapie kwalifikacji do tych finałów.
Tymczasem już pierwszy mecz postawił Biało-Czerwone w trudnej sytuacji. Szwedki wiedziały, że w otwartej grze nie mają czego szukać. Murowały więc bramkę, i to dosłownie. Polki miały piłkę przez 72 procent czasu, zaliczyły ponad 460 dokładnych podań przy nieco ponad 140 rywalek. I miały więcej strzałów.
A przegrały 0:1, gdy w samej końcówce po strzale rezerwowej Agnes Ekberg piłka nieszczęśliwie odbiła się od Igi Witkowskiej i wpadła do siatki.
Dwa dni później był remis z Niemkami 1:1, mimo prowadzenia 1:0. A to sprawiało, że dziś nie wszystko w kwestii awansu zależało już od naszej drużyny.
Mistrzostwa Europy U-19 kobiet. Trzeci mecz Polski w fazie grupowej. Rywalem Bośnia i Hercegowina
Polki nie miały już bowiem szans na wyprzedzenie Szwecji, ta wygrała dwa spotkania. Musiały liczyć zaś na jej pomoc - i pokonanie Niemek. A wówczas wygrana różnicą co najmniej pięciu bramek stwarzała szansę na wyprzedzenia sąsiadów zza zachodniej granicy.

Tyle że już w przerwie Polki musiały wiedzieć, że szanse na to są niewielkie. W 12. minucie bramkę dla Niemiec zdobyła z karnego Laila Portella z Bayernu Monachium. Polki prowadziły po 45 minutach w Sarajewie z Bośnią i Hercegowiną 3:0, dwie bramki zdobyła gwiazda tej drużyny Weronika Araśniewicz z Wolfsburga, jedną dołożyła Lena Świrska, imponująca odważnymi akcjami 1 na 1.
I gdyby Polki potrzebowały wygranej 6:0 czy nawet 7:0, to pewnie tyle by wygrały. Nie miało to jednak znaczenia, bo w Zenicy nie dość, że Szwecja musiała grać od 53. minuty w dziesiątkę, to jeszcze Niemki podwyższyły na 2:0.
Zespół trenera Kasprowicza dorzucił dwie bramki (ponownie Świrska i Zuzanna Witek), stracił też jedną, co dla gospodarzy było powodem do radości. Z Niemcami i Szwecją przegrali bowiem do zera.
Polska - Bośnia i Hercegowina 5:1 (3:0)
Polska: Wieczerzak - Przybył (46. Pągowska), Łapińska, Bartczak (52. Potrykus), Piekarska, Świrska Ż - Araśniewicz, Witek, Zgoda (46. Rogus), Flis (82. Klimczak) - Związek (46. Wyrwas).
W drugim meczu grupy A Niemcy wygrały ze Szwecją 2:0. Grupę wygrały Niemki (7 pkt), przed Szwecją (6 pkt), Polską (4 pkt) i Bośnią i Hercegowiną (0 pkt). Dwie pierwsze drużyny awansowały do półfinału.



![Lemański rozbił Bułgarów zagrywką. Pięć asów w meczu Ligi Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N215N2ODRSMQU-C401.webp)


![Polski mur nad siatką. Najlepsze bloki z meczu z Bułgarią [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N213CA1CM6W4U-C401.webp)



