Wyrzucili Wisłę Kraków i poszli za ciosem. Wielki wyczyn, dwa kroki od Europy
Drużyna Zawiszy Bydgoszcz znalazła się w historycznym momencie, docierając do półfinału Pucharu Polski po wyeliminowaniu kilku wyżej notowanych rywali, w tym Wisły Kraków. Piłkarze trenera Stawskiego marzą o wygraniu trofeum i znalezieniu się w eliminacjach Ligi Europy, ale żeby o to powalczyć na PGE Narodowym 2 maja, muszą najpierw w środę wyeliminować trzecią siłę Ekstraklasy.

Zawisza Bydgoszcz znajduje się w bardzo dobrym momencie. To jest jego piąty sezon z rzędu w III Lidze, ale wydaje się, że po czwartym miejscu i dwukrotnie trzecim w swojej grupie w końcu może przyjść awans do II Ligi. Zespół musi walczyć na dwóch frontach, co jednak jest z pewnością przyjmowane jako przyjemny obowiązek. Podopieczni Adriana Stawskiego są już w półfinale Pucharu Polski i marzą o zdobyciu trofeum.
Na razie wyeliminowali GKS Tychy (2:0), GKS Wikielec (3:0), Wisłę Kraków (4:1) i Chojniczankę Chojnice (1:1, ale 5:4 w rzutach karnych). W środę ich ostatnim oponentem na drodze do PGE Narodowego będzie Górnik Zabrze, trzeci zespół tabeli Ekstraklasy, który po drodze na czterech wyjazdach ograł Legię II Warszawa, Arkę Gdynia, Lechię Gdańsk i Lecha Poznań. Poprzeczka wygląda na wysoko zawieszoną, ale Bydgoszczanie nieźle czują się w roli tzw. underdoga.
Faktem jest, że 10 lat po upadku i rozpoczęciu pięcia się po szczeblach od B-klasy mają przed sobą tylko dwa kroki do eliminacji europejskich pucharów, konkretnie 3. rundy el. Ligi Europy. Jeden wygrany latem dwumecz oznaczałby co najmniej fazę ligową Ligi Konferencji. Nikt w zespole nie zamierza odpuszczać.
To już jest półfinał Pucharu Polski. Zrobiło się mega poważnie. Czujemy, że można mocno namieszać
Zawisza - Górnik i Raków - GKS. To półfinały Pucharu Polski 2025/26
Od 8 listopada Zawisza nie przegrał w meczu oficjalnym, nastroje więc dopisują. - Musicie kupić nam garnitury, nie pojedziemy na Ligę Konferencji w dresach - śmiał się kapitan zespołu, 29-letni defensywny pomocnik Maciej Kona (cyt. za tvpsport.pl).
Historia nie zna zbyt wielu przypadków, w których drużyna z czwartego szczebla rozgrywkowego lub niższego grała w 1/2 finału Pucharu Polski. Na pewno była nią Olimpia Grudziądz w 2022 r. (porażka 0:3 z Lechem, po drodze wyrzuciła za burtę m.in. "Białą Gwiazdę") i Ruch II Chorzów w sezonie 1992/93. "Niebiescy" prawie sięgnęli w tamtej kampanii po trofeum, przegrali w finale dopiero w konkursie jedenastek z GKS-em Katowice. Sęk w tym, że wystawili do boju pierwszą drużynę, a nie juniorską, bo pozwalały na to przepisy. Dziś to niemożliwe.
- Taki jest sport... Mecz w zasadzie przebiegał po naszej myśli. Zakładaliśmy grę z kontry, licząc na szybkich Romka Dąbrowskiego i Radka Gilewicza. Po stracie gola przeciwnicy zepchnęli nas do obrony, ale i my mieliśmy momenty przewagi. Niestety, karne to loteria. Tym razem to nam zabrakło szczęścia - mówił wtedy Tomasz Fornalik (cyt. za łączynaspiłka.pl).
W kontekście półfinału Bydgoszczanie chcą iść bardziej drogą Ruchu niż Olimpii. TOP4 krajowego pucharu to wielki wyczyn, lecz w sporcie zawsze chce się więcej. I jak widać po wypowiedziach piłkarzy, głodu by dokonać tego samego co w 2014 r. nie brakuje. Pierwszy gwizdek o 18:00. Zapraszamy na relację na żywo do Interii.













