Wyrównana walka w Gdańsku. Znamy pierwszego ćwierćfinalistę Pucharu Polski
Górnik Zabrze w miniony weekend przekonał się mocy Radomiaka Radom pod wodzą Goncalo Feio. Lider PKO BP Ekstraklasy w Radomiu przegrał aż 0:4. Już we wtorek ekipa z Zabrza dostała szansę poprawy. W 1/8 finału Pucharu Polski Górnik wybrał się do Gdańska, aby zagrać o ćwierćfinał z Lechią. Wystarczyło 90 minut, aby wyłonić zespół, który pozostanie w walce o trofeum.

Górnik Zabrze mimo bolesnej wpadki w minionym tygodniu pozostaje liderem tabeli PKO BP Ekstraklasy. Ekipa z Zabrza musi się jednak mieć na baczności. W 17 meczach Górnik zgromadził bowiem 30 punktów, ale druga Jagiellonia w piętnastu spotkaniach uzbierała ledwie dwa oczka mniej.
Wobec tego podopieczni Adriana Siemieńca znajdują się w naprawdę dobrej pozycji, a Górnik musi oglądać się za siebie. Na drugim końcu tabeli znajduje się Lechia Gdańsk, która uzbierała dokładnie 17 punktów w 17 spotkaniach, co daje ekipie "Biało-Zielonych" pierwsze miejsce spadkowe.
Zacięty bój w Gdańsku. Znamy pierwszego ćwierćfinalistę Pucharu Polski
To wszystko nie ma jednak najmniejszego znaczenia, gdy przychodzi rywalizacja w Pucharze Polski, a tam obie ekipy dotarły już do etapu 1/8 finału. Spotkanie o ćwierćfinał zaplanowano na wtorek 2 grudnia. Mecz w Gdańsku rozpoczął się już o godzinie 17:30, na szali leżał awans do najlepszej ósemki.
Nieco lepiej w to spotkanie weszli gospodarze, którzy mieli pierwszą bardzo groźną okazję do strzelenia gola. Fatalnie spudłował jednak Bohdan Wjunnyk. Niedługo później, bo już w 31. minucie goście wyszli na prowadzenie. Doskonałą wrzutkę w pole karne Lechii wykorzystał jej były zawodnik Rafał Janicki.
Zawodnik Górnika powstrzymał się od radości, ale pięć minut później już nie musiał tego robić. Znakomicie w linię defensywy gospodarzy wkleił się Young-Jun Goh, który dzięki temu popędził z piłką na bramkę Lechii i w odpowiednim momencie wyłożył ją do Sowa, a ten z bliska podwyższył prowadzenie.
Gdy wydawało się, że Lechia już została "pogrzebana" nieco pomógł jej bramkarz Górnika. Loska źle zachował się przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Nie chwycił piłki na tyle dobrze, żeby sędzia mógł uznać, że ma nad nią kontrolę. Sytuację wykorzystał Kurminowski, który w 39. minucie strzelił gola kontaktowego.
Ten gol zapewnił emocje w drugiej części spotkania. Ta rozpoczęła się od kilku dobrych natarć ofensywnych Lechii, ale brakowało kliniczności w końcowych fazach akcji. W poszukiwaniu wyrównującego gola trener Lechii w 63. minucie spotkania posłał do boju swoją gwiazdę Tomasa Bobceka.
Na nic się to jednak zdało. Całą sytuację w 84. minucie wyjaśnił Sow, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem się nie pomylił i podwyższył prowadzenie zespołu na 3:1. Choć wynik wydaje się dość jednoznaczny, to mecz był naprawdę wyrównany. Ostatecznie w ćwierćfinale zagrają piłkarze Górnika.











