Trener Rakowa załamany po finale. "Wiedziałem, że padnie takie pytanie"
Dla Łukasza Tomczyka finał Pucharu Polski był pierwszą okazją w karierze, by sięgnąć po znaczące trofeum. Brak zwycięstwa oraz sam fakt, jak źle Raków zaprezentował się na tle Górnika Zabrze, sprawiły, że trener Częstochowian był wyraźnie przybity na konferencji prasowej.

Górnik Zabrze pokonał Raków Częstochowa 2:0 (1:0). W piłce nożnej wynik nie zawsze odzwierciedla przebieg wydarzeń, jednak tutaj oddawał je idealnie, w punkt. Zwłaszcza "zero" po stronie Rakowa wpisało się w to, co widzieliśmy. Trenerzy po meczu często są w stanie wskazać, co nie zagrało w ich drużynie, jednak nie w tym przypadku.
Łukasz Tomczyk nie wie, czemu było tak słabo
- Wiedziałem, że padnie takie pytanie, jeśli przegramy - powiedział Łukasz Tomczyk po tym, jak jeden z dziennikarzy spytał o to, czy czuje, że Michal Gasparik rozgryzł go taktycznie. Na boisku tak to właśnie wyglądało - Górnik realizował plan, podczas gdy Raków snuł się po murawie, nie stwarzał żadnego zagrożenia, a im bliżej było końca, tym bardziej można było odnieść wrażenie, że piłkarze z Częstochowy wręcz już chcą, by ich cierpienia dobiły do mety. Ostatnie, o co można było ich posądzić, to wiara w zwycięstwo.
Trener Rakowa kontynuował odpowiedź na wspomniane pytanie: - Przede wszystkim to my zagraliśmy dziś słabo. Zdecydował moment w pierwszej połowie, gdy Górnik objął prowadzenie. Nie możesz stracić takiej bramki. To za prosty gol. Nie ma prawa coś takiego wpaść. Jeśli chodzi o to, jak grał Górnik, nie było to jednak zaskakujące ani dla mnie, ani dla sztabu. Po prostu my wyglądaliśmy dziś słabo - powiedział.
Tomczyk został zapytany także o porównanie do niedawnego ligowego meczu w Zabrzu, gdy Raków uległ Górnikowi 1:3. Tu też nie ukrywał "załamania". - Zagraliśmy jeszcze słabszy mecz niż w Zabrzu. Tam do 30. minuty mieliśmy sytuacje, a tu zupełnie nie. Gdybyśmy mieli dziś takie okazje, mogłoby się to inaczej ułożyć.
Na pytanie, dlaczego jednak było tak słabo, nie umiał odpowiedzieć. - Nie mam pojęcia, dlaczego dziś tak to wyglądało. Muszę obejrzeć mecz i wyciągać wnioski, by to się już nie powtórzyło - zakończył.
Cała konferencja była prowadzona w tonie przypominającym mieszankę żalu i smutku. - Ciężko opowiadać o tym spotkaniu. Dziękuję kibicom za wsparcie, za tak liczną frekwencję, dziękuję zawodnikom za dotarcie do finału. Za walkę do końca z GKS-em. Tym się musimy teraz charakteryzować do końca sezonu, by walczyć o najwyższe cele w lidze. Wszystko jest do zrobienia - to jedyne pozytywne słowa, jakie padły z ust trenera Rakowa po spotkaniu.











