Policyjna obława na PGE Narodowym. Prawie 100 osób zatrzymanych [WIDEO]
To nie był spokojny finał Pucharu Polski. Zabezpieczający mecz policjanci mieli ręce pełne roboty. Do pierwszych starć doszło już około godziny 15, kiedy do pacyfikacji agresywnych fanów Legii Warszawa mundurowi musieli użyć między innymi armatki wodnej. Łącznie w piątek zatrzymanych zostało blisko 100 osób.

W piątkowym finale Pucharu Polski mierzyły się ze sobą drużyny Legii Warszawa i Pogoni Szczecin. Fani obu klubów, niegdyś żyjący w zgodzie, obecnie mają bardzo napięte relacje. Policja traktowała więc spotkanie jako wydarzenie o podwyższonym ryzyku.
Liczba funkcjonariuszy zabezpieczających mecz była wyższa niż zazwyczaj. Jak okazało się mniej więcej o godzinie 15 - ich obecność bardzo się przydała. Wtedy właśnie doszło bowiem do zamieszek, głównie z udziałem fanów Legii. Policja, aby opanować agresorów, musiała użyć armatki wodnej. Utworzony został też specjalny kordon, który nie pozwolił na rozlanie się konfliktu dalej.
Finał Pucharu Polski. Liczne zatrzymania wśród kibiców
Komenda Stołeczna Policji podsumowała działania mundurowych w specjalnie przygotowanym raporcie. Czytamy w nim:
"Przed meczem około godz. 15.00 grupa kibiców Legii próbowała siłą wtargnąć na teren stadionu, rzucając w kierunku ochrony niebezpieczne przedmioty. Policjanci udzielili wsparcia służbom porządkowym. Agresja części kibiców została przeniesiona także na policjantów, którzy zostali obrzuceni niebezpiecznymi przedmiotami, m.in. butelkami. W trakcie próby siłowego wejścia na teren stadionu kibice uszkodzili bramę nr 2. W stosunku do agresywnych kibiców Policja użyła środków przymusu bezpośredniego. W związku z tą sytuacją zatrzymano ponad 30 osób".
Na tym jednak nie koniec.
"Łącznie w trakcie zabezpieczenia finałowego meczu policjanci zatrzymali blisko 100 osób, m.in. za posiadanie środków odurzających oraz pirotechniki. Policyjny zespół medyczny udzielił pomocy 14 kibicom obu drużyn. 4 osoby zostały hospitalizowane w związku z wcześniejszym zasłabnięciem" - dodano.
Poniżej można obejrzeć nagranie przygotowane przez policję.
Jakub Żelepień, Interia











