Na wtorek (1 września) zaplanowano 12 spotkań 1/32 STS Pucharu Polski, które obfitowały w wielkie emocje i niespodzianki. Z rozgrywkami pożegnały się m.in. Zagłębie Lubin, które przegrało z Siarką Tarnobrzeg 2:3 oraz Wisła Kraków, która musiała uznać wyższość Odry Opole (1:2).
Ostatnim meczem zaplanowanym na wtorkowy wieczór było starcie dwóch zespołów występujących w PKO BP Ekstraklasie, a więc Motoru Lublin i Legii Warszawa. Było więc pewne, że trzeci Ekstraklasowicz pożegna się już z rozgrywkami na starcie.
Faworytami byli Warszawianie, którzy są liderami rozgrywek. Legia ma na swoim koncie 12 punktów (3 zwycięstwa i 3 remisy). Z kolei Lublinianie nie najlepiej rozpoczęli sezon 2026/27. W sześciu pierwszych meczach PKO BP Ekstraklasy zgromadzili na swoim koncie zaledwie 5 punktów. - Jesteśmy niezadowoleni z pozycji w tabeli (...). Nie mamy odbioru, że gra nasza jest zła. Musimy być bardziej konsekwentni i uważni. Wierzę, że w naszej polskiej piłce każdy z każdym może wygrać. Szanuje trenera Papszuna i Legię, ale wierzę, że możemy wygrać - przyznał przed meczem na antenie TVP Sport, trener Mariusz Misiura.
Szybki cios w meczu Motor - Legia
I gospodarze rozpoczęli z wielką wiarą w zwycięstwo. Już w 3. minucie Karol Czubak otworzył wynik spotkania. Chwilę wcześniej błąd popełnił Robert Deziel Jr, który wykorzystali Lublinianie. Przytomnie zachował się Fabio Ronaldo, który przejął piłkę i zaliczył asystę przy golu 26-latka.
Piłka zresztą dalej szukała Czubaka w polu karnym. Kwadrans później miał on dobrą okazję, aby ponownie wpisać się na listę strzelców. Uderzył jednak nieznacznie obok bramki Otto Hindricha. Chwilę później z dystansu próbował Paskal Meyer, ale jego strzał okazał się zbyt lekki, aby zaskoczyć bramkarza Legii. Warszawianie w pierwszej części popełniali sporo błędów, ale też nie potrafili przedrzeć się przez dobrze ustawioną defensywę gospodarzy.
Bohaterem pierwszej połowy był Ronaldo, który do asysty dołożył gola po indywidualnej akcji prawą stroną boiska. Tym samym po 40. minutach gospodarze prowadzili już 2:0.
Świetny mecz rozgrywał nie tylko Ronaldo, ale także Bartosz Bereszyński, który kilka tygodni temu wrócił na polskie boiska.
Legia ruszyła do ataku. Kontrowersja sędziowska w drugiej połowie
Warszawianie mieli na początku drugiej połowy najlepszą okazję, aby zdobyć kontaktowego gola. Bartosz Kapustka znalazł niewielką przestrzeń na podanie do Łukasza Zjawińskiego. Napastnik Legii przegrał pojedynek sam na sam z Gasperem Tratnikiem. Chwilę później piłka trzeci raz zatrzepotała w bramce gości. Czubak trafił głową, ale arbiter Piotr Lasyk uznał, że bramkarz Legii był w tej akcji faulowany. Kilka minut trwała wideoweryfikacja, po której werdykt sędziego nie został zmieniony. Na tablicy wyników było dalej 2:0, choć gospodarze nie zgadzali się z tą decyzją.
Czas uciekał i Warszawianie nie mieli nic do stracenia. Kilku zmian w składzie dokonał Marek Papszun. Na boisku pojawili się m.in. Arkadiusz Reca i Michal Sevcik. Niewiele jednak z tego wynikało, bowiem gospodarze starali się jak najdłużej utrzymywać przy piłce i to z dala od własnego pola karnego. Sztab szkoleniowy Motoru w końcówce spotkania zdecydował się bronić wyniku. Boisko opuścili więc strzelcy goli, a także Bereszyński oraz Ivo Rodrigues.
Arbiter doliczył pięć minut do regulaminowego czasu gry. Lublinianie przeprowadzili jeszcze jeden kontratak, który dobił Legię. Mbaye Ndiaye rozpędził się na prawym skrzydle, ograł Recę w polu karnym i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał bramkarza. Chwilę później arbiter zagwizdał po raz ostatni i to Lublinianie mogli się cieszyć z pełni zasłużonego awansu do 1/16 finału Pucharu Tysiąca Drużyn.
Legioniści za kilka dni będą mieli okazję do rewanżu. Obie ekipy spotkają się w najbliższą sobotę (5 września) o godz. 20:15 w meczu 7. kolejki PKO BP Ekstraklasy.











![ME siatkarzy: Polska - Portugalia. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9GX8R5FPAAK0-C401.webp)



