Narasta konflikt na szczycie. Desperacki apel, Legia idzie na pełne zwarcie
Jagiellonia Białystok udostępniła w mediach społecznościowych list, jaki niedawno skierowała do PZPN. Prosi w nim o przesunięcie meczu z Legią Warszawa w ćwierćfinale Pucharu Polski na 27 lutego. Powód? Natłok gier na arenie krajowej i międzynarodowej. Apel pozostał jednak bez spodziewanej odpowiedzi. Zanosi się na konfrontację w nie do końca przyjaznej atmosferze.

Siedem meczów na przestrzeni 24 dni - taki maraton czeka Jagiellonię Białystok w lutym. Mistrzowie Polski zagrają na trzech arenach: w Ekstraklasie, Lidze Konferencji i krajowym pucharze. Determinacja ekipy z Podlasia jest zatem zrozumiała.
Newralgiczny okres nastąpi w trzeciej dekadzie przyszłego miesiąca. Wybrańcy Adriana Siemieńca zmierzą się wówczas z TSC Backa Topola w rewanżu 1/16 finału LKE, następnie z Cracovią w lidze na jej terenie i z Legią Warszawa w ćwierćfinale PP (również w gościnie). Częstotliwość gier - co trzy dni.
Legia - Jagiellonia w Pucharze Polski. Przedmecz już trwa, mistrzowie kraju na ofsajdzie
Białostoczanie postanowili zaapelować do PZPN o przesuniecie potyczki z Legią na 27 listopada. Mieliby wówczas dzień dłużej na regenerację sił. Nie spotkali się jednak z pozytywnym odzewem.
"Prośba ta wynika z chęci zapewnienia obu drużynom równych szans na przygotowanie się do tego niezwykle ważnego spotkania, którego stawką jest awans do półfinału Pucharu Polski" - czytamy w korespondencji.
"Równocześnie podkreślamy, że Legia Warszawa jako zespół zakwalifikowany do pierwszej ósemki Ligi Konferencji Europy nie będzie w tym czasie rozgrywać innych spotkań poza ligowymi. Sytuacja ta stanowi znaczący handicap pod względem przygotowania do ćwierćfinałowego meczu Pucharu Polski" - to dalszy fragment listu.
Nieoficjalnie wiadomo, że PZPN nakazał znalezienie kompromisu obu zainteresowanym stronom. Sęk w tym, że Legia nie skłania się do wyrażenia zgody na zmianę terminu. Stołeczna ekipa - jak słychać zakulisowo - zasłania się komercyjną imprezą, która przy Łazienkowskiej ma się odbyć właśnie 27 lutego.
Jednym słowem - pat. Trudno oczekiwać, że publikacja apelu w sieci wygeneruje w tej sprawie przełom. Zanosi się zatem na wyjątkowo twardą konfrontację.













