Legia za burtą, gorąco w klubie. Oto reakcja Iordanescu. "Najpóźniej w piątek rano"
Za nami już 1/16 finału Pucharu Polski. W czwartek awans wywalczyły cztery ostatnie zespoły - Lech Poznań, Górnik Zabrze, Jagiellonia BIałystok i Pogoń Szczecin. Ta ostatnia skutecznie zrewanżowała się na Łazienkowskiej Legii Warszawa za majową porażkę w finale tych rozgrywek. "Wojskowi" nie obronią więc tytułu. Edward Iordanescu na konferencji prasowej powiedział, co teraz planuje zrobić.

Jeśli ktoś myślał, że po emocjonującym meczu i wygranej nad Szachtarem Donieck i dość nudnym remisie z Lechem Poznań Legia Warszawa wskoczy na dobre tory, to chyba się pomylił. Piłkarze zespołu ze stolicy w czwartkowy wieczór odpadli z Pucharu Polski. Po dogrywce pokonała ich Pogoń Szczecin.
Legioniści wiedzą już więc, że 2 maja nie zagrają na Stadionie Narodowym w uroczystym finale. Gdyby się udało tam dotrzeć, to byłby ich trzeci raz na przestrzeni czterech sezonów. W klubie na pewno martwią się nie tylko o te rozgrywki, ale całokształt kadencji Edwarda Iordanescu. Z ostatnich 9 meczów oficjalnych jego podopieczni wygrali tylko 2. Trzeba znowu bić na alarm.
Rumun po meczu pojawił się na - w zasadzie nocnej - konferencji w sali prasowej. Co powiedział?
- Mamy dużo istotnych meczów, jak np. te w Lidze Konferencji czy w Ekstraklasie. Zdobywanie mistrzostwa Polski można nazwać najważniejszym celem, ale nie mogę wskazać jednego najważniejszego spotkania, choć za nami bardzo istotne - zaczął (cytaty za Legia.net).
Edward Iordanescu po Legia - Pogoń: "Nasi zawodnicy ofensywni nie są w dobrej formie"
- Muszę być szczery. Są rzeczy, które mogę kontrolować, i takie, które są poza moją kontrolą, pod względem piłki, ale również całego środowiska wokół drużyny. Są rzeczy, które chciałem zrobić inaczej. Osoby w zarządzie wiedzą o moich pomysłach i o tym, z czego jestem zadowolony, a z czego nie - podkreślił dość tajemniczo.
Przyznał, że już poprosił działaczy o pilne spotkanie, które miało się odbyć w najbliższych godzinach po konferencji.
Brakuje nam pewnych rzeczy. Jak zawsze, biorę pełną odpowiedzialność na siebie. Poprosiłem o spotkanie z zarządem dziś wieczorem (w czwartek - red.) albo najpóźniej w piątek rano. Jeśli niektóre rzeczy się nie zmienią, będziemy dalej cierpieć, a tego nie chcę
Nie podał konkretów, mówił o "przedyskutowaniu pewnych rzeczy", które wymagają "podjęcia poprawnych decyzji".
W jego opinii o odpadnięciu przeciwko "Portowcom" zdecydowała nieskuteczność jego zawodników pod bramką. Stwierdził, że zawodnicy ofensywni są w słabej formie i obecnie po prostu nie są w stanie zdobywać goli. Przypomniał o dwumiesięcznej kontuzji Nsame.
Następnie wrócił do ogólnego obrazu sytuacji w drużynie.
- Może wprowadzimy zmiany, które przywrócą dobrą atmosferę i lepszą energię wokół zespołu. [...] Moim zdaniem potrzebuje korekt. Zarząd i dyrektorzy wiedzą, jaką mam pozycję w tym temacie. Proszę, żebyście nie prosili mnie o więcej szczegółów. Chcę być z wami otwarty, szanując pracę waszą i kibiców, ale są pewne rzeczy, o których nie mogę mówić publicznie - zakończył.
W niedzielę o 20:15 warszawianie zagrają w Łodzi z Widzewem.













