Koszmar Pogoni w Szczecinie. Jedna akcja decydowała, los awansu się rozstrzygnął
Wraz z początkiem grudnia powróciły zmagania w ramach Pucharu Polski, a konkretnie rozpoczęła się 1/8 finału tych rozgrywek. Po rozegranym we wtorek starciu Lechia - Górnik do akcji ruszyły też Pogoń Szczecin oraz Widzew Łódź. Z tych zmagań zwycięsko wyszli goście z "Miasta Włókniarzy", wygrywając 1:0 po trafieniu Andiego Zeqiriego i pieczętując tym samym swój awans do ćwierćfinału.

Po miesiącu przerwy polskie drużyny wróciły do rywalizacji w krajowym pucharze, teraz już na etapie 1/8 finału. Jako pierwsze na murawie zameldowały się ekipy Lechii Gdańsk oraz Górnika Zabrze i w tym przypadku lepsza okazała się drużyna z Górnego Śląska, która wygrała 3:1.
Niedługo potem, krótko po 20.30. wybrzmiał pierwszy gwizdek w starciu Pogoni Szczecin z Widzewem Łódź - dwoma zespołami, które w ostatnim czasie prezentowały nierówną, nieprzesadnie dobrą formę...
Puchar Polski: Pogoń Szczecin - Widzew Łódź. Przebieg i wynik pierwszej połowy meczu
Współzawodnictwo rozpoczęło się w niezłym tempie, a już w 3. minucie Widzew naprawdę poważnie zagroził bramce gospodarzy - ładnym uderzeniem popisał się Shehu, ale jego strzał wylądował na słupku. Chwilę potem Pawłowski jeszcze "holował" futbolówkę w polu karnym, po czym zagrał na Bergiera w polu karnym, ale próba główki z jego strony okazała się tu nieskuteczna.
Następnie to "Portowcy" się przebudzili - długie podanie trafiło wprost do Molnara, który z pierwszej piłki spróbował przelobować Kikolskiego, ale trafił ostatecznie obok słupka. Niemniej był to na pewno zaskakujący atak drużyny miejscowej.
Jeśli ten początek rozbudził apetyty kibiców, to niestety zaraz potem ich entuzjazm niechybnie musiał przygasnąć, ponieważ kolejne minuty upłynęły bez konkretów ze strony którejkolwiek z ekip. Dopiero w 13. minucie nastąpiło przełamanie - Bergier ładną podbitką obsłużył swojego kolegę z ataku, Zeqiriego, ale ten wyraźnie się pospieszył z reakcją i posłał strzał ponad poprzeczkę.
Po nieco ponad kwadransie gry kolejną dogodną szansę mógł mieć Bergier - mógł, bowiem Loncar w porę wślizgiem zabrał mu spod nóg sunące w jego stronę po trawie podanie. Zamieszanie skończyło się na dwóch następujących po sobie rzutach rożnych - w drugim przypadku akcję kończył Kozlovsky, który jednak strzelił wprost w "koszyczek" Cojocaru.
W 24. minucie Zeqiri spróbował kolejnego uderzenia - tym razem z jeszcze większej odległości od bramki i choć ta próba wyglądała w jego wykonaniu już lepiej, to i tak przeleciała obok słupka. Niemniej był to kolejny sygnał pokazujący, że inicjatywa w ofensywie była raczej po stronie "Widzewiaków".
Późniejszy fragment meczu znowu był odrobinę ospały - ani gospodarze, ani goście nie byli w stanie na dobrą sprawę zagrozić bramce rywala. W końcu przełom nastąpił w 35. minucie - Pawłowski przytomnie zagrał na prawe skrzydło do Baeny, a ten dośrodkował wprost na głowę Zeqiriego, który dopiął wreszcie swego i wpisał się na listę strzelców. Było 1:0 dla Widzewa.
"Duma Pomorza" nie zdołała wykonać prędkiej riposty - a co więcej to klub z Łodzi miał niedługo potem, w 41. minucie, kolejną dogodną szansę na zmianę rezultatu. Strzał głową Bergiera powędrował jedna nie do, a za bramkę.
Ostatecznie do przerwy futbolówka już ani razu nie wylądowała w siatce, choć należy odnotować, że dosłownie w ostatnich sekundach trwania pierwszej połowy Przyborek dobrze zagrał do Molnara, a ten oddał strzał, który jednak świetnie wybronił Kikolski.
Puchar Polski: Pogoń Szczecin - Widzew Łódź. Przebieg i wynik drugiej połowy meczu
Druga część starcia rozpoczęła się dość spokojnie, natomiast w 48. minucie Baena znów zdołał poderwać kibiców z siedzeń - po sprytnym rozegraniu rzutu wolnego futbolówka trafiła do Hiszpana, który zdołał podprowadzić ją w głąb pola karnego i uderzył, ale trafił wprost w Cojocaru.
Podopieczni trenera Thomasberga otrzymali od losu dogodną szansę w 52. minucie - wówczas to do podyktowanego rzutu wolnego podszedł Grosicki, który uderzał mocno i z dogodnej pozycji, ale trafił wprost w Kikolskiego.
W 57. minucie znów uaktywnił się duet Zeqiri - Bergier - pierwszy z nich odegrał na skrzydło do drugiego, a ten zdołał podbiec z futbolówką u nogi w stronę bramki, ale nie miał sposobności do strzału - do końca naciskał go Loncar.
Wspomniana dwójka "Widzewiaków" zaraz potem przeszkodziła sobie nawzajem w "szesnastce" - i ani jeden, ani drugi nie zdołał skorzystać ze skierowanej pod bramkę wrzutki. Niejako w odpowiedzi do akcji ruszył Greenwood, który przedarł się przez szeregi obrony rywala, ale strzelił wysoko ponad poprzeczką.
Gospodarze jednak tak czy inaczej zaliczali nieco lepszy fragment rywalizacji - gdy mijała mniej więcej godzina gry Grosicki niespodziewanie, po błędzie Czyża, znalazł się na wolnym polu mając piłkę przy nodze, ale nie zdołał zamienić tej sytuacji ani na gola, ani asystę.
Później przez długi czas wóz VAR analizował, czy aby Visus nie powinien obejrzeć czerwonej kartki za faul na Juwarze, do którego doszło tuż przed szansą "Grosika" (koniec końców utrzymało się "żółtko"). Gdy w końcu zawodnicy wrócili do gry, Czyż próbował odkupić niedawną winę i uderzył na bramkę, ale trafił wprost w Cojocaru.
Zaraz potem znowu nastąpiła przerwa - odpalone race zadymiły boisko. Po wznowieniu to znowu podopieczni Jovićevicia przejęli inicjatywę - czego efektem było uderzenie Shehu z 75. minuty. Golkiper Pogoni jednak znów stał na posterunku.
"Duma Pomorza" w kolejnych minutach wciąż i wciąż naciskała na oponentów, wiedząc, że czas jaki jej pozostał na odmianę losów spotkania zaczął się już kurczyć niemalże do minimum. Wciąż jednak brakowało tu konkretów - najciekawiej chyba wyglądała tu akcja Paryzka z 89. minuty, ale jego uderzenie głową nie było specjalnie groźne.
Sędzia - jak najbardziej słusznie - doliczył aż 10 minut i zaraz potem - jak się wydawało - doszło do zwrotu. Keramitsis po długiej wrzutce w "szesnastkę" skierował głową piłkę do siatki, ale... był na spalonym. Chwilowa euforia na stadionie w Szczecinie zamieniła się z powrotem w pełne oczekiwania napięcie.
W szóstej minucie doliczonego czasu goście mieli fantastyczną okazję by dobić przeciwnika - Shehu świetnie zagrał z prawej flanki do Bergiera, ale ten nie zdołał czysto strzelić mierząc się z nadbiegającym Cojocaru.
Shehu zaraz potem niespodziewanie znalazł się praktycznie sam na sam z bramkarzem - Cojocaru jednak skutecznie interweniował i odbił futbolówkę nad poprzeczką. W samej końcówce sił próbował jeszcze Pozo, ale jego strzał był niecelny. W ramach odpowiedzi świetną okazję miał jeszcze Alvarez, ale jego próba została zatrzymana.
Rezultat już się nie zmienił - Widzew wygrał 1:0 i tym samym awansował do ćwierćfinału, bowiem liczył się tu wynik wyłącznie jednego starcia między drużynami. Dla Pogoni, uczestnika dwóch poprzednich finałów Pucharu Polski, takie rozstrzygnięcie było bez dwóch zdań dramatem.
Puchar Polski. Kiedy kolejne spotkania?
Następne potyczki 1/8 finału Pucharu Polski zostaną rozegrane w dniach 3-4 grudnia. W środę dojdzie do spotkań Avia Świdnik - Polonia Bytom, Śląsk Wrocław - Raków Częstochowa i Piast Gliwice - Lech Poznań. W czwartek odbędą się zaś mecze Chojniczanka Chojnice - Korona Kielce, GKS Katowice - Jagiellonia Białystok oraz Zawisza Bydgoszcz - Wisła Kraków.












