Kolejna rewolucja w Widzewie. Zdecydował dopiero konkurs rzutów karnych
Trener Igor Jovicević po raz drugi w trakcie krótkiej pracy w Widzewie zmienił ustawienie drużyny. Manewr się nie powiódł, bo łodzianie przegrali w Katowicach z GKS po rzutach karnych (4:2) i odpadli z Pucharu Polski. Porażka możne oznaczać, że Chorwat pożegna się z posadą szkoleniowca.

Według medialnych pogłosek mecz w ćwierćfinale Pucharu Polski miał zdecydować, czy Chorwat nadal będzie prowadził drużynę. W lidze drużyna gra fatalnie i w 12 meczach pod jego wodzą zdobyła 11 punktów. Znajduje się w strefie spadkowej, a w zespół wpompowano 20 mln euro. Jedynie w Pucharze Polski łodzianom udało się dwa razy przepchnąć po 1:0.
Choć jak sam podkreśla szkoleniowiec drużynie potrzebne są spokój i stabilizacja, to na mecz z GKS trener Jovicević zmienił taktykę. I pierwszy raz od kiedy pracuje w łódzkim zespole Widzew zagrał ustawieniem z trzema obrońcami.
Widzew zaczął z ogromnym animuszem i wysoką obroną. Już w trzecie minucie po dośrodkowaniu Juljana Shehu strzał głową Samuela Kozlovsky'ego obronił Rafał Strączek. Za chwilę uderzył Andi Zeqiri i też bramkarz GKS złapał. Dziewiąta minuta i trzeci celny strzał. Strączek został dobrze rozgrzany przez widzewiaków.
Widzew przeważał, GKS strzelił gola
Goście przeważali, byli często pod polem karnym, ale wciąż brakowało precyzji. Z kolei GKS czekał na okazję do kontrataku i kilka razy akcja gospodarzy były obiecujące. I w 28. miuncie pokazali, że są skuteczni. Alan Czerwiński dośrodkował, a Lukas Klemenz wyskoczył zza pleców Sebastiana Bergiera i nie dał szans Bartłomiejowi Drągowskiemu. Stoper pokazał napastnikowi jak strzelać bramki.
Widzew nadal prowadził grę, ale nie potrafił zareagować. Znów zaczął grać wolno i bez pomysłu, a kiedy była dogodna okazja, to Zeqiri z rzutu wolnego trafił w mur. Za to w doliczonym czasie po znakomitym podaniu Bartosz Nowaka Drągowski fenomenalnie odbił uderzenie Ilji Szkurina.
Szybko po wznowieniu gra Widzew powinien wyrównać. Dośrodkował Shehu i Kornvig z bliska nie trafił w bramkę. W 53. minucie goście w końcu pomysłowo rozegrali rzut wolny. Shehu nie uderzył, a podał do Kozlovsky'ego, Słowak zagrał wzdłuż bramki i Zeqiri wbił piłkę do siatki.
Osiem minut później goście mogli prowadzić. Kornvig odebrał piłkę Kowalczykowi pod polem karnym i podał do Bergiera. Były napastnik GKS pospieszył się, od razu uderzył i Strączek pewnie obronił.
GKS - Widzew. Dogrywka w ćwierćfinale Pucharu Polski
Później po odpaleniu rac przez kibiców GKS mecz został przerwany. Po wznowieniu Widzew próbował rozstrzygnąć spotkanie w ciągu 90 minut, ale gospodarze sprawnie się bronili. I doprowadzili do dogrywki.
W dodatkowym czasie gola zdobył Mateusz Wdowiak, ale okazało się, że był spalony. W końcówce pierwszej części Nowak próbował zaskoczyć Drągowskiego bezpośrednio z rzutu rożnego, ale bramkarza wyręczył Stelios Andreou. W drugiej części dwie okazje miał Marcel Wędrychowski, jednak Drągowski obronił. W doliczonym o włos od gola był Fran Alvarez - piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.
O awansie zdecydowały jednak rzuty karne. Lepiej wykonywali je katowiczanie.













