Wielkie emocje w Premier League. Ekipa Matty'ego Casha bliżej europejskich pucharów
Pierwsze trzy mecze otwierające 33. kolejkę angielskiej Premier League już za nami. We wtorek swoje ligowe spotkania wygrały: Wolverhampton Wanderersi Aston Villa. Bez dorobku punktowego tę serię zakończyły Crystal Palace i Fulham FC. Leeds United i Crystal Palace na Elland Road podzieliły się punktami.

Angielska Premier League wkracza w decydującą fazę. W pierwszych trzech meczach nie byliśmy świadkami wielu goli, ale jak zwykle nie zabrakło wielkich piłkarskich emocji. Wolverhampton Wanderers mierzyło się u siebie z Crystal Palace, Aston Villa podejmowała Fulham, a Leeds United grało na własnym obiekcie z Leicester City.
Wolverhampton grało Crystal Palace
W meczu Wolverhampton Wanderers - Crystal Palace gol padł już w trzeciej minucie. To mogło zwiastować, że na Molineux Stadium zobaczymy wiele goli. Niestety, rzeczywistość okazała się być zgoła inna.
Samobójcze trafienie Joachima Andersena z początku meczu było jedynym, jakie padło w regulaminowym czasie gry. W trzeciej doliczonej minucie sędzia podyktował jeszcze rzut karny dla "Wilków", którego na gola zamienił Ruben Neves.
Na tym etapie sezonu nie był to jednak mecz najwyższej rangi - obydwu drużynom nie grozi ani spadek, ani ewentualny udział w europejskich pucharach. Oba zespoły w tym momencie mają po 37 punktów i zajmują 12. oraz 13. miejsce w tabeli Premier League.
Aston Villa notuje ważne zwycięstwo w kontekście walki o europejskie puchary
Mecz Aston Villi z Fulham FC zakończył się zwycięstwem zespołu z Birmingham. Na siedem kolejek przed końcem drużyna Matty'ego Casha może zajmować miejsce w czołowej piątce, które daje jej udział w Lidze Europy w kolejnym sezonie. Wszyscy zależy jednak od tego, czy Tottenham Hotspur zdobędzie punkty w meczu z Manchesterem United.
Jedynego gola w meczu na Villa Park zdobył Tyrone Mings. Kapitan gospodarzy w 21. minucie zamienił bardzo dobre dośrodkowanie Johna McGinna na bramkę. Po tej porażce Fulham zajmuje dziewiąte miejsce w ligowej tabeli.
Matty Cash w tym meczu oczywiście nie zagrał. Polski obrońca nadal leczy uraz łydki, którego nabawił się na początku meczu reprezentacji z Czechami.
Dreszczowiec w Leeds. "Pawie" i "Lisy" podzieliły się punktami
Na Elland Road Leeds United i Leicester City rozgrywały spotkanie w ramach rywalizacji o utrzymanie w Premier League. Przez znaczną część tego meczu utrzymywało się prowadzenie gospodarzy - w 20. minucie spotkania gola na 1:0 zdobył Luis Sinisterra.
Leicester City jednak nie złożyło broni i bardzo cierpliwie czekało na gola, który da im cenny remis. W 80. minucie "Lisy" skonstruowały bardzo ładny i szybki atak, który wykończył Jamie Vardy. Angielski napastnik wykorzystał podanie swojego rodaka Jamesa Maddisona.
W samej końcówce meczu kibice w Leeds byli świadkami wspaniałego widowiska. Najpierw drugi raz piłkę do siatki wbił Jamie Vardy, ale sędzia podyktował spalonego i nie uznał trafienia Anglika. Później gospodarze zmarnowali dwie stuprocentowe sytuacje po rzutach rożnych. Ostatecznie to spotkanie zakończyło się podziałem punktów.
Po tym remisie Leeds United plasuje się na 16. miejscu i ma tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Leicester City natomiast zajmuję lokatę o jedną niżej. Jeśli Notthingham Forest lub Everton wygrają swoje mecze, przynajmniej jedna z tych drużyn wyląduje pod czerwoną kreską.










