To może być najgorętszy polski hit transferowy tego lata. Kiwior na celowniku absolutnych gigantów
W piłce nożnej pech jednego gracza to czasem szczęście innego. Jakub Kiwior, choć naturalnie nie życzył źle swojemu koledze z Arsenalu, Gabrielowi Magalhaesowi, to chcąc nie chcąc skorzystał na jego kontuzji i w końcówce sezonu 2024/2025 wdarł się na stałe do wyjściowej jedenastki "Kanonierów". Ta szansa może już niebawem zaowocować hitem transferowym z udziałem Polaka, który mimo wszystko nie może być pewny swej przyszłości na Emirates.

Jakub Kiwior przechodził przez różne etapy występów w barwach Arsenalu w kampanii 2024/2025 - na początku sezonu w ogóle nie podnosił się z ławki rezerwowych, po czym zaczął regularnie zbierać minuty w kolejnych starciach "Kanonierów" (choć rzadko było ich po 90), aż w końcu drugiej połowy grudnia aż do początku kwietnia znów znalazł się na marginesie drużyny, z rzadka ciesząc się zaufaniem Mikela Artety.
Wszystko jednak zmieniło się w momencie, gdy kontuzji ścięgna udowego doznał Gabriel Magalhaes, zwalniając w ten sposób miejsce w wyjściowej jedenastce. Kiwior wówczas stał się podstawowym defensorem ekipy z Emirates i można powiedzieć, że zbudował swoiste "okno wystawowe", które może sprawić, że już niebawem obejrzymy go w barwach innego europejskiego giganta. Z perspektywy zawodnika taki scenariusz byłby nawet wskazany.
Koniec sezonu wielką szansą Jakuba Kiwiora. Polak z marszu zastąpił Gabriela Magalhaesa
Gabriel urazu doznał 1 kwietnia w ligowym starciu z Fulham - już w 16. minucie tego spotkania, będąc konkretnym - i Kiwior natychmiastowo zapełnił po nim lukę. W kolejnych 10 występach, we wszystkich rozgrywkach, nie umknęła mu już ani minuta - w każdym przypadku przebywał on na murawie od pierwszego do ostatniego gwizdka.
Flashscore oraz WhoScored - dwa popularne serwisy agregujące statystyki dotyczące wydarzeń sportowych - w całym tym okresie wystawiły 25-latkowi noty, które uśredniając dają odpowiednio wyniki 6,8/10 oraz 6,6/10, czyli całkiem dobre, a już na pewno powyżej przeciętnej.
Najwięcej - i najlepiej - o piłkarzu mówiło się bez dwóch zdań po starciu z Crystal Palace w Premier League, kiedy to okazał się on niespodziewanym strzelcem jednej z bramek, która koniec końców przyczyniła się do tego, że klub spod znaku armaty zapisał na swoim koncie jeden punkt, bo potyczka z "Orłami" skończyła się remisem 2:2.
"Prędko [w 3. minucie - dop. red.] otworzył wynik świetnym strzałem głową. Dodatkowo zablokował strzał z bliska Nketiaha" - pisał wówczas Charles Watts z portalu Goal.com. "Wcześniej miał problemy z grą w koszulce Arsenalu, ale jego pierwszy gol w tym sezonie zdziałał cuda dla jego pewności siebie" - opisywał z kolei Aadam Patel z "The Daily Mirror". Dla Kiwiora był to zaledwie trzeci gol dla AFC, a na pokonanie bramkarza czekał od 24 lutego 2024 r., kiedy to wpisał się na listę strzelców podczas starcia z Newcastle United.
Polak - jako stoper - w naturalny sposób rzadko notuje trafienia, ale akurat to z Crystal Palace nadeszło w najlepszym możliwym momencie.
Gabriel zakończył przedwcześnie sezon 24/25, ale raczej należy się spodziewać, że gdy wróci on już do pełni sił, to znów wskoczy do pierwszego składu Arsenalu i Mikel Arteta pozostanie konsekwentny w stawianiu na niego. Tym samym wydaje się, że najsensowniejszym ruchem ze strony Jakuba Kiwiora byłaby tu zmiana barw, choć przecież jego obecna umowa ważna jest aż do 2028 roku.
Reprezentant "Biało-Czerwonych" - zgodnie z przeróżnymi medialnymi doniesieniami - na brak zainteresowania jednak nie może narzekać i nie jest tu mowa bynajmniej o poślednich zespołach, a o absolutnie uznanych firmach.
Co dalej z przyszłością Kiwiora? Reprezentant Polski na celowniku gigantów
Naturalnym kierunkiem dla gracza wydaje się powrót do Włoch, gdzie swego czasu błyszczał on w Spezii Calcio. Na swój celownik - zdaniem m.in. portalu "Football Insider" - miały go wziąć Juventus oraz Inter Mediolan.
Czerwona część Mediolanu również pozostaje aktywne - wiele lokalnych portalu powiązanych z AC Milan także przekazało wieści o potencjalnym zainteresowaniu ze strony "Rossonerich" do tego wszystkiego jeszcze dochodzi Napoli, o którym donosiło chociażby "Tuttomercatoweb". To już nie Spezia walcząca o utrzymanie w Serie A, ale kluby mające najwyższe ambicje, zarówno na krajowym, jak i europejskim podwórku.
Zdecydowanie bliższą przeprowadzką byłyby dla defensora przenosiny do... Crystal Palace, które ostatnio tak ukarał za nieuważność przy bronieniu bramki. O ruchach ze strony "Orłów" było głośniej już latem ubiegłego roku, a teraz do tematu wrócił m.in. Steve Key z portalu "Football Transfers". Selhurst Park to jednak nie San Siro, przy całym szacunku dla "The Eagles", drużyny z mniej więcej środka tabeli Premier League.
Zawsze pozostaje jeszcze opcja, że Kiwior zdecyduje się na całkowicie nowe wyzwania i trafi np. do Ligue 1, a konkretnie do Olympique Marsylia. Równie interesujące wydaje się potencjalne przejęcie futbolisty przez Bayer Leverkusen, a więc obecnego wicemistrza i poprzedniego mistrza Niemiec. "Aptekarzy" czekają jednak poważne zmiany, bowiem z zespołu odchodzi menedżer Xabi Alonso, można więc rzec, że na ten moment nie jest to najstabilniejsze środowisko.
Jakub Kiwior może oczywiście zaryzykować i spróbować dalej walczyć o miejsce w wyjściowym składzie, rzucając rękawicę nie tylko Gabrielowi, ale i potencjalnie pozostałym kolegom z Arsenalu. Niemniej to, że stanie się on bohaterem największego polskiego hitu transferowego tego lata pozostaje sprawą całkowicie otwartą...











