Szok w Anglii, tak mogli przegrać tytuł. Wrze po potknięciu giganta
Środowy wieczór przyniósł sporo interesujących rozstrzygnięć w kontekście Premier League - ale bez dwóch zdań najistotniejsze okazało się to, co wydarzyło się na The Amex oraz Etihad Stadium., bowiem z jednej strony Arsenal ograł Brighton, z drugiej zaś Manchester City całkowicie niespodziewanie zremisował Nottingham Forest, a takie rezultaty mogą okazać się przełomowe w kontekście walki o tytuł. W brytyjskich mediach zawrzało...

4 marca przyniósł nam sporo interesujących spotkań w ramach 29. kolejki Premier League. Dość powiedzieć, że chociażby zakończyła się passa Michaela Carricka dotycząca meczów bez porażki za jego rządów w Manchesterze United, a do akcji ruszył także Matty Cash, którego Aston Villa została rozbita 1:4 przez Chelsea.
Oczy sympatyków angielskiego futbolu jednak najczęściej zerkały zapewne przede wszystkim na poczynania Arsenalu i Manchesteru City, czyli dwóch głównych kandydatów do mistrzostwa. Jeden z owych kandydatów zaliczył zaś bolesne potknięcie.
O ile "Kanonierzy" pokonali na wyjeździe minimalnie Brighton & Hove Albion (1:0), o tyle "Obywatele" niespodziewanie zremisowali 2:2 z walczącym o utrzymanie Nottingham Forest. Choć do końca kampanii 25/26 zostało jeszcze trochę czasu, a Arsenal ma rozegrany o jeden mecz więcej niż "The Citizens", to w brytyjskich mediach już pojawiły się wskazania, że mogliśmy być świadkami przełomu w rywalizacji o tytuł.
Haaland nie odpalił, krok w tył City. W Anglii głośno po tym, co wydarzyło się w meczu z Forest
"Manchester City mrugnął jako pierwszy podczas walki o mistrzostwo" - napisał w żartobliwym tonie Shamoon Hafez z BBC Sport. "City dwukrotnie prowadziło za sprawą Antoine'a Semenyo i Rodriego w meczu z zagrożonym spadkiem Forest, ale nie udało mu się dokończyć dokończyć sprawy i teraz traci siedem punktów do lidera" - padło.
"City zmuszone do kroku w tył poprzez dotkliwy remis z uskrzydlonym Forest" - stwierdziła z kolei Laura Hunter ze Sky Sports dodając, że "ekipa Guardioli coraz bardziej traci grunt pod nogami". Richard Martin z Goal.com z kolei w swych ocenach za mecz skupił się na Erlingu Haalandzie, który jego zdaniem "nie odpalił". "To był kolejny mecz, w którym nie strzelił gola i, w przeciwieństwie do innych spotkań, nie pokazał też wiele więcej" - stwierdził dziennikarz w podsumowaniu.
Rob Dawson z brytyjskiej redakcji ESPN zauważył ponadto, że "Obywateli" pognębili swymi trafieniami... potencjalni przyszli gracze ekipy z Etihad, Morgan Gibbs-White i Elliot Anderson, którzy od pewnego czasu są na celowniku MC. "Jeśli latem pojawią się w City Football Academy, być może będą musieli przez kilka pierwszych dni chodzić z opuszczonymi głowami" - zażartował autor.
Premier League: Manchester City musi podjąć szaleńczą pogoń za Arsenalem
Na ten moment Arsenal ma siedem punktów przewagi nad City, natomiast w następnej kolejce "The Gunners" czeka wyzwanie nieco poważniejsze niż to, którego doświadczą Haaland i kompania - zmierzą się bowiem z Evertonem, który ma chętkę na wywalczenie sobie udziału w europejskich pucharach.
"The Citizens" tymczasem spróbują swoich sił przeciwko West Ham United, a więc drużynie ze strefy spadkowej. Przykład Forest pokazuje jednak, że podopieczni Guardioli niezależnie od pozycji przeciwników muszą zachować pełną czujność.












