Światowy futbol w żałobie. Nie żyje legenda. Przez cztery dekady rekord
Zawsze trudno jest przekazać takie wieści - 3 czerwca, w wieku 84 lat, odszedł od nas Bobby Tambling. W czasie swej kariery piłkarskiej dorobił się miana prawdziwej legendy Chelsea, z którą związany był przez ponad dekadę i do dziś pozostaje on drugim najskuteczniejszym strzelcem w dziejach "The Blues". O śmierci Anglika jako pierwszy poinformował jeden z klubów, który trenował on po odwieszeniu butów na kołek.

Nocą z 3 na 4 czerwca piłkarski świat obiegły niezwykle smutne wieści - w tę środę, w wieku niespełna 85 lat, odszedł Robert Victor "Bobby" Tambling, jeden z najskuteczniejszych angielskich napastników lat 60. Jako pierwszy tę przykrą informację opublikował zespół Crosshaven AFC, który Tambling trenował po zakończeniu swojej piłkarskiej kariery.
"Bobby zostawia ogromną pustkę w naszym życiu" - padło m.in. w komunikacie drużyny. "Jego ciepło, mądrość, humor i miłość pozostaną z nami na zawsze" - dodano także w oświadczeniu.
Sensacyjne rozstanie ze Szczęsnym. Legenda klubu grzmi. "Ogromny błąd"
Bobby Tambling nie żyje. Był ikoniczną postacią dla angielskiej i irlandzkiej piłki
Tambling przyszedł na świat 18 września 1941 roku w Storrington, miejscowości oddalonej o ok. 70 km od Londynu. To właśnie ze stolicą Wielkiej Brytanii był potem przez lata związany piłkarsko.
Futbolową karierę rozpoczął w Chelsea i - licząc też czasy juniorskie - w "The Blues" spędził 13 lat. W seniorskiej ekipie CFC zdobył łącznie 202 gole i przez ponad cztery dekady był to absolutny rekord klubu, pobity dopiero w roku 2013 przez Franka Lamparda.
W 1970 roku opuścił on Stamford Bridge i związał się z Crystal Palace, a następnie przeniósł się do Irlandii, gdzie grał dla Cork Celtic, Waterford, Shamrock Rovers i Cork Alberts.
Potem przez pewien czas zajmował się trenowaniem - pracował kolejno jako szkoleniowiec w Cork Celtic, Cork City i wspominanym już Crosshaven, który prowadził przez naprawdę długi czas - od 1985 do 2012 roku.
W ostatnich latach Bobby Tambling zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Jak podało Sky Sports, cierpiał on m.in. na demencję.












