Mistrzowie Anglii ponownie zatrzymani. Beniaminek karci faworyta w jaskini lwa
Liverpool FC zremisował bezbramkowo z Leeds United w 19. kolejce Premier League. W konfrontacji z beniaminkiem mistrzowie Anglii stracili cztery punkty na przestrzeni ledwie 26 dni. Minimalnie zbliżyli się do szczytu tabeli, ale strata do liderującego Arsenalu wynosi aż 12 "oczek". Po takich potknięciach jak dziś perspektywa obrony tytułu wydaje się tylko mrzonką. Gigant z Anfield nie budzi już respektu nawet u outsiderów.

Jeśli ktoś liczył w Nowy Rok na sporego kalibru niespodziankę w Premier League, zapewne bacznie obserwował rywalizację Liverpoolu z Leeds. Mistrz Anglii kontra beniaminek. Porażka gospodarzy musiałaby się odbić szerokim echem.
Tyle tylko, że do konfrontacji obu zespołów doszło przecież całkiem niedawno. W pierwszym tygodniu grudnia "The Reds" męczyli się z niżej notowanym przeciwnikiem na jego terenie. Ostatecznie padł wynik 3:3, a bramkę na wagę remisu gospodarze zdobyli dopiero w szóstej minucie doliczonego czasu gry.
Liverpool - Leeds. Obrońcy tytułu biją głową w mur. Beniaminek jeszcze raz niezłomny
Goście rozpoczęli mecz na Anfield bez cienia respektu. Już po pięciu minutach mieli na koncie dwa kornery. Nie przełożyło się to jednak na realne zagrożenie przed bramką strzeżoną przez Alissona Beckera.
Zaraz potem inicjatywę przejęli piłkarze Liverpoolu. Jedynym tego efektem było celne uderzenie Hugo Ekitike. Stojący między słupkami Lucas Perri popisał się w tej sytuacji udaną interwencją, a niebawem powtórzył manewr po kąśliwej próbie Curtisa Jonesa.
Gospodarze mogli sami napytać sobie biedy. Publika zamarła, gdy Alisson zagrał piłkę wprost pod nogi Ethana Ampadu. Ten jednak nie potrafił skorzystać z prezentu i tym sposobem do przerwy utrzymał się rezultat bezbramkowy.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Defensywa gości nie pozwalała sobie na moment dekoncentracji. Faworyci nie dali rady przeprowadzić akcji rozstrzygającej losy spotkania.
Najbliższy celu był Dominik Szoboszlai, ale i jego techniczne uderzenie z gracją zneutralizował Perri. Futbolówka znalazła się w siatce Liverpoolu, gdy w 82. minucie przymierzył Dominic Calvert-Lewin. Arbiter nie uznał jednak gola, odgwizdując ofsajd.
Zmiany dokonane przez Arne Slota w tej fazie meczu nie przyniosły żadnego efektu. W taki sposób beniaminek zatrzymał obrońców tytułu po raz drugi na przestrzeni ledwie 26 dni.












