Manchester City bezlitosny dla rywali z Londynu. Koncert Kevina De Bruyne
Real Madryt i Manchester City przygotowują się do hitowego starcia ze sobą we wtorkowym ćwierćfinale Ligi Mistrzów. "Królewscy" mają więcej odpoczynku, bo liga hiszpańska w ten weekend nie gra, by skupić całą uwagę na finale Pucharu Króla. Z kolei podopieczni Pepa Guardioli musieli się udać na Selhurst Park, by zagrać z Crystal Palace. W sobotnie popołudnie ograli oni "Orły" raczej wyraźnie, bo 4:2, a bez wątpienia postacią kluczową dla tego triumfu był Kevin De Bruyne.

Rozpoczęła się 32. kolejka angielskiej Premier League. Na inaugurację Crystal Palace podejmowało na Selhurst Park broniący tytułu mistrzowskiego Manchester City. Mecz zaczął się niespodziewanie - Jack Stones popełnił błąd w rozegraniu, który sprowokował kontratak zakończony golem przez Jeana-Philippe Matetę. Goście błyskawicznie rzucili się do odrabiania straty.
Swoje szanse mieli Josko Gvardiol czy Julian Alvarez, ale to Kevin de Bruyne z bocznej części pola karnego doprowadził do wyrównania w 13. minucie pięknym strzałem w okienko bramki. W 19. minucie sytuację sam na sam z Deanem Hendersonem miał Erling Haaland, ale uderzył w golkipera bramkarzy. Norwegowi do końca w tej akcji przeszkadzał w pewnym stopniu jednak Jefferson Lerma, który nieco wybił z rytmu snajpera mistrzów Anglii.
W 37. minucie niepodobną do siebie stratę zanotował Rodri. Palace stworzyło więc kolejną groźną kontrę, ale Andre Ayew trafił tylko w poprzeczkę. Ederson nie miałby nic do powiedzenia, gdyby piłka poleciała kilkanaście centymetrów niżej. Do końca pierwszej połowy nic istotnego już się nie wydarzyło. Zespoły zeszły do szatni z remisem 1:1.
Crystal Palace - Manchester City. Druga połowa popisem "The Citizens"
Druga część szybko przyniosła emocje. Już po 95 sekundach od jej startu piłkarze z Etihad Stadium wyszli na prowadzenie. Jack Grealish dośrodkował z lewego skrzydła, futbolówka lekko wybita głową przez Joachima Andersena wpadła pod nogi Rico Lewisa, który z kilku metrów pokonał Hendersona. W 67. minucie przyjezdni strzelili trzeciego gola. Akcję znowu zaczął Grealish, znajdując Kevina de Bruyne. Belg jeszcze odegrał do Erlinga Haalanda, który zapisał sobie 19. trafienie w tym sezonie ligowym. VAR potwierdził, że w żadnym momencie nie doszło do spalonego.
W 70. minucie było już 1:4. Tym razem to De Bruyne wpisał się na listę strzelców - był to przy tym jego 100. gol w barwach "The Citizens". Całą akcję napędził Grealish, który zgrywał futbolówkę do Rodriego - ten krótkim podaniem obsłużył Belga, który nie zawahał się ani przez sekundę.
"Orły" mimo wszystko próbowały jeszcze atakować - w 81. minucie np. dogodną sytuację miał Odsonne Edouard, natomiast jego uderzenie na bramkę zostało zatrzymane. Znacznie ważniejsza była jednak akcja tego zawodnika z minuty 86. - otrzymał on wówczas świetne podanie od Jeffrey'a Schluppa z lewej strony i z bliska bez większych trudności pokonał Ortegę. Było już tylko 4:2 dla MC.
Wyglądało na to, że w szeregach "Obywateli" nastąpiło mocne rozprężenie, bowiem wkrótce Schlupp był blisko zdobycia gola kontaktowego. Ostatecznie jednak rezultat (nawet mimo aż siedmiu doliczonych minut) się nie zmienił - ekipa z Etihad Stadium zatriumfowała i dopisała do swojego konta trzy "oczka".
Manchester City na drugim miejscu tabeli Premier League. Sytuacja może zmienić się błyskawicznie
Manchester City tym samym awansował na drugie miejsce w tabeli Premier League - sytuacja "Obywateli" może się jednak zmienić... w ciągu kilku godzin. Wszystko zależy od tego, czy Arsenalowi uda się ograć Brighton & Hove Albion w sobotni wieczór. Kolejny rywal podopiecznych Pepa Guardioli w rywalizacji o mistrzostwo, czyli Liverpool, swoje następne spotkanie rozegra w niedzielę - oponentami "The Reds" będzie Manchester United.












