Dokonali niemożliwego, teraz najpewniej spadną. Sytuacja Leicester robi się beznadziejna
W 36. kolejce Premier League Leicester City podejmowało Liverpool FC. "Lisy" pod koniec tego sezonu walczą o utrzymanie, ale wszystko wskazuje na to, że tym razem będą jednym z trzech spadkowiczów. Podopieczni Jurgena Kloppa wygrali ten mecz i jeszcze bardziej zagrzebali rywali w strefie spadkowej. Spotkanie na King Power Stadium zakończyło się wynikiem 3:0 dla gości.

Walka o utrzymanie w Premier League w tym sezonie jest równie emocjonująca, jak rywalizacja o tytuł mistrzowski i czołową czwórkę. Wiele wskazuje na to, że w tym sezonie jednym z trzech spadkowiczów będzie Leicester City, które w sezonie 2015/16 sensacyjnie zdobyło tytuł mistrza Anglii.
Tamtą drużynę i tę obecną łączy tylko jedno nazwisko. Jedynym zawodnikiem, który był kluczowy zarówno w zespole mistrzów, jak i potencjalnych spadkowiczów jest Jamie Vardy. Angielski napastnik w ciągu ostatnich lat miał wiele ofert z większych klubów, jednak, kierując się wdzięcznością i lojalnością, postanowił zostać na King Power Stadium.
Leicester City spadnie z ligi? To chyba nieuniknione
Po pierwszej połowie meczu z Liverpoolem Leicester City przegrywało już 0:2. Oba gole dla "The Reds" zdobył młody pomocnik Curtis Jones. Po tych ciosach wiadomo było, że zdobycie nawet jednego punktu będzie dla "Lisów" bardzo trudnym zadaniem.
W 71. minucie kropkę na "i" w tym spotkaniu postawił Trent Alexander-Arnold. Angielski obrońca kopnął piłkę po dotknięciu Mohameda Salaha przy rzucie wolnym i trafił niemalże w samo okienko bramki Iversena. W tym momencie resztki nadziei piłkarzy Leicester City na cokolwiek w tym meczu doszczętnie się ulotniły.
Zwycięstwo gości w tym meczu mogło być jeszcze wyższe, ale na około dziesięć minut przed końcem spotkania stuprocentową sytuację zmarnował Mohamed Salah. Nie można jednak powiedzieć, że Egipcjanin zaliczył zły występ w meczu z Leicester, ponieważ asystował przy każdej z trzech bramek zdobytych przez swoją drużynę.
Leicester City po tej porażce nadal ma na koncie zaledwie 30 punktów, a na horyzoncie trudne mecze z Newcastle United. Będąc kibicem "Lisów", trudno być optymistą. Trudno bowiem znaleźć drużynę zamieszaną w walkę o utrzymanie, którą drużyna z King Power Stadium mogłaby jeszcze wyprzedzić. A potrzebne są takie dwie.
Dla Liverpoolu to zwycięstwo było niezwykle ważne. Podopieczni Jurgena Kloppa udowadniają, że pod koniec sezonu odzyskali wielką formę i wciąż są poważnym graczem na angielskim podwórku. W tym sezonie trudno będzie im jednak wywalczyć miejsce w czołowej czwórce, ponieważ Manchester United ma dość dużą przewagę.
Zobacz również:











