Deklasacja w derbach. Padło pięć goli. Jedni idą po tytuł, drudzy "walczą o spadek"
W derbach północnego Londynu doszło do deklasacji. Arsenal pokonał Tottenham aż 4:1 po dubletach Eberechiego Eze i Victora Gyokeresa. To bardzo ważny krok w kierunku mistrzowskiego tytułu, na który kibice "The Gunners" czekają już ponad 20 lat. Tottenham natomiast przyjął kolejny bolesny cios, który jeszcze mocniej wpędza go w "walkę o spadek" w Premier League.

Kiedy rozgrywane są derby północnego Londynu, można spodziewać się wielu emocji i bramek. Pierwsza połowa hitu kolejki Premier League nie zawiodła.
Gol padł w 32. minucie, a zdobył go Eberechi Eze, czyli zawodnik, który w derbach północnego Londynu czuje się wyjątkowo dobrze. W poprzednim takim meczu Anglik zdobył aż trzy gole.
Arsenal nie cieszył się z prowadzenia zbyt długo. W 34. minucie Declan Rice popełnił karygodny błąd i stracił piłkę niedaleko własnej bramki.
Futbolówkę odebrał mu Randal Kolo Muani. Reprezentant Francji uderzył mocno, ale blisko środka bramki. David Raya nie interweniował najlepiej i w takich okolicznościach Tottenham wyrównał.
Remis 1:1 utrzymał się do końca pierwszej połowy.
Na początku drugiej połowy Victor Gyokeres zdobył gola na 2:1. Szwedzki napasnik przygotował sobie piłkę do strzału przyjęciem na 17. metrze i uderzył prawą nogą. Vicario nie był w stanie zdążyć z interwencją i tym samym goście prowadzili w derbach stolicy.
Deklasacja w derbach Londynu. Arsenal i Tottenham na dwóch różnych biegunach
W 60. minucie Arsenal zadał kolejny cios Tottenhamowi. Goście wykorzystali sekwencje błędów Spurs. Szybka akcja gości zakończyła się strzałem niemal do pustej bramki Eberechiego Eze.
Tym samym reprezentant Anglii zdobył swojego piątego gola w dwumeczowej rywalizacji ligowej z Tottenhamem w bieżącym sezonie.
Tottenham w tym meczu nie miał zbyt wielu argumentów, aby powalczyć z Arsenalem o chociażby jeden punkt. Podopieczni Igora Tudora mają o wiele mniej jakościową kadrę niż "Kanonierzy" i w tym starciu było to bardzo widoczne.
W doliczonym czasie Gyokeres wykorzystał dobre podanie od Odegaarda. W ramach tej skandynawskiej akcji padł gol na 4:1. Tym samym goście zdeklasowali bezradny Tottenham. W tym sezonie derby północnego Londynu okazały się dość jednostronną rywalizacją.
Tym razem powiedzenie "derby rządzą się swoimi prawami" nie zadziałało. Arsenal bardzo pewnie wygrał ten mecz i umocnił się na pozycji lidera w Premier League. Przewaga nad Manchesterem City, co prawda, znie wzrosła, ale po tym weekendzie "Kanonierzy" mają jeden trudny wyjazd z głowy.
Tottenham plasuje się na 16. miejscu z czterema punktami przewagi nad 18. miejscem. Franciszek Smuda powiedziałby, że w tym sezonie drużyna ta "walczy o spadek". Jeśli "Koguty" ostatecznie pożegnają się z Premier League, byłaby to jedna z największych sensacji tej ligi w XXI wieku.









![Legia Warszawa - Cracovia. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MFTWQKJ2N4MRX-C401.webp)
