Cash wrócił do Anglii. Potrzebował zaledwie 11 minut. Chwilę później samobój
Aston Villa walczy w Premier League o miejsce gwarantujące grę w Lidze Mistrzów. Zespół Matty'ego Casha w niedzielne popołudnie rywalizował z Nottingham Forest. Polski obrońca zapisał się w protokole meczowym już po jedenastu minutach. Ostatecznie wynik spotkania rozstrzygnął się już w pierwszej części spotkania.

Trwa 32. kolejka angielskiej Premier League. W niedzielne popołudnie doszło do starcia Nottingham Forest - Aston Villa. Goście w tym sezonie biją się o utrzymanie. Z kolei zespół Matty'ego Casha caluje w pierwszą piątkę gwarantującą grę w Lidze Mistrzów.
Przez wiele tygodni Aston Villa plasowała się na drugim miejscu. W ostatnim czasie zespół Unaia Emery'ego spisuje się nieco słabiej. W niedzielę jednak liczył na komplet punktów w starciu z niżej notowanym rywalem.
Matty Cash z żółtą kartką. Drużyna Polaka straciła punkty
Matty Cash ostatni mecz na angielskich boiskach rozegrał pod koniec marca w starciu z West Hamem. Później rywalizował w barwach reprezentacji Polski o awans na mundial, a następnie rozegrał spotkanie Ligi Europy z Bolonią.
W niedzielę pojawił w wyjściowej jedenastce i na murawie spędził całe spotkanie. Już w 11. minucie zapisał się w protokole meczowym. Polak ostro sfaulował rywala i obejrzał żółtą kartkę. Dla niego to już siódme upomnienie w tegorocznym sezonie.
W 23. minucie drużyna Polaka wyszła jednak na prowadzenie. Piłkę do własnej bramki skierował obrońca Murillo. Nie był to jednak koniec strzelania w pierwszej części meczu. W 38. minucie wyrównującego gola strzelił Neco Williams, który popisał się pięknym strzałem zza pola karnego.
W drugiej połowie goście częściej przebywali przy piłce, ale niewiele z tego wynikało. Wynik spotkania nie zmienił się do końcowego gwizdka i obie ekipy podzieliły się punktami.
Portal "birminghammail.co.uk" ocenił występ Casha na "7" w dziesięciostopniowej skali. - Miał pecha, że tak wcześnie zobaczył żółtą kartkę, ale jego niedokładne pierwsze przyjęcie postawiło go w sytuacji, w której musiał rzucić się wślizgiem na rywala. Podobało nam się natomiast ruszanie z impetem do przodu i wchodzenie w wolną przestrzeń na prawej flance - czytamy.














