29. kolejka Premier League: derby Londynu dla Crystal Palace i Arsenalu, porażka MC
W pierwszym meczu 29. kolejki Premier League doszło do derbów Londynu. Crystal Palace pokonał Queens Park Rangers 3-1, a na pocieszenie fanom gości pozostało, że to ich zawodnik strzelił najpiękniejszą bramkę spotkania.

Gospodarze od początku nacierali i nie było cienia wątpliwości, że są lepsi.
Pierwszego gola, atakując piłkę na wślizgu po podaniu z lewej strony strzelił Wilfried Zaha, choć nawet trzecia powtórka nie dowiodła, czy nie było to samobójcze trafienie obrońcy Suk-Younga Yuna, który ratował sytuację.Pewne jest jedno - obaj tak huknęli ciałami w słupek, że długo udzielano pomocy zwłaszcza Zasze, zanim wstał.
Kolejne dwa decydujące ciosy zadali w końcówce I połowy. Najpierw James McArthur podwyższył na 2-0, również na wślizgu, a za moment obrońca Joel Ward popisał się technicznym strzałem z 15 m w lewy róg i było "po herbacie".
Goście honorowe trafienie uzyskali w 83. minucie, ale jaki to był gol! Na strzał z około 40 metrów zdecydował Matt Phillips, piłka, która nabrała w powietrzu nieprzyjemnej rotacji, przeleciała nad, wydawało się dobrze ustawionym Julianem Speronim, odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki.
W innym sobotnich derbach Londynu Arsenal wygrał z West Ham United 3-0. Gości na Emirates Stadium "napoczął" tuż przed przerwą Olivier Giroud, a dobili w końcówce Aaron Ramsey (81. minuta) i Mathieu Flamini (84.).
Całe spotkanie na ławce rezerwowych przesiedział bramkarz gospodarzy i reprezentacji Polski Wojciech Szczęsny.
Podobnie jak Marcin Wasilewski, który z tego samego miejsca przyglądał się bezbramkowemu remisowi jego Leicester City z Hull City.
Dobrą formę z ostatnich dni potwierdziła Aston Villa. Klub z Birmingham pokonał na wyjeździe Sunderland AFC aż 4-0, wyprzedzając go w tabeli.
Goście trzy punkty zapewnili sobie do przerwy, kiedy padły wszystkie bramki, a po dwie zdobyli Christian Benteke (16. i 44. minuta) oraz Gabriel Agbonlahor (18. i 37.).
W ostatnim sobotnim meczu doszło do wielkiej niespodzianki. Będący w strefie spadkowej Burnley FC wygrał z mistrzem Anglii i drugą drużyną w tabeli Premier League Manchesterem City 1-0. Zwycięskiego gola strzelił George Boyd w 61. minucie.
W samej końcówce "The Citizens" należał się rzut karny, kiedy Ben Mee sfaulował Pabla Zabaletę, ale sędzia Andre Marriner nakazał grać dalej.







