Reklama

Reklama

Sensacyjny telefon do Roberta Lewandowskiego! Ania stawiła ostry opór

Francuscy dziennikarze rozpisują się o kulisach letniej sagi transferowej z udziałem Roberta Lewandowskiego, który ostatecznie przeniósł się z Bayernu Monachium do FC Barcelona. O transfer Polaka zaciekle walczyła jednak także między innymi ekipa PSG, której prezes Nasser Al-Khelaifi miał nawet dzwonić do Lewandowskiego. Weto postawiła jednak Anna Lewandowska.

Po transferze Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium do FC Barcelona prezes "Dumy Katalonii" Joan Laporta dziękował Polakowi za jego upór, determinację i fakt, że porzucił kilka lepiej płatnych oferty, byle tylko trafić na Camp Nou. - Robert miał pewne niepokoje, czy będziemy w stanie go zarejestrować. Wykonał jednak pewien wysiłek. Inne kluby oferowały mu większe pieniądze. Dlatego ja jestem mu tak wdzięczny. Zadowolony, ale przede wszystkim wdzięczny. Zawodnik rozumie, w jakiej sytuacji jesteśmy. Lewandowski w Barcelonie to była pewna obietnica, którą spełniłem. Dziękuję Robertowi i Piniemu Zahaviemu - mówił Joan Laporta po oficjalnej prezentacji Robert Lewandowskiego na Camp Nou.

Reklama

Robert Lewandowski miał w czym wybierać. FC Barcelona wygrała wyścig o Polaka

Jakie kluby przegrały z FC Barcelona wyścig o zakontraktowanie Polaka? Tego do końca nie wiemy, lecz jak donoszą media w kolejce po "Lewego" stawili się włodarze PSG, którzy nie zamierzali cierpliwie czekać, lecz rozpychali się łokciami, chcąc za wszelką cenę ściągnąć Roberta Lewandowskiego do Francji. Ich starania opisują dziennikarze "L’Equipe".

Jak czytamy, ogromnym zwolennikiem sprowadzenia kapitana reprezentacji Polski do Paryża był prezes PSG - Nasser Al-Khelaifi. By dopiąć swego, chciał wykorzystać świetne stosunki, jakie łączą go z agentem Roberta Lewandowskiego - Pinim Zahavim. Według francuskiego dziennika włodarz ekipy z Paryża miał kontaktować się telefonicznie z "Lewym", by przekonać go do transferu.

Media: Robert Lewandowski miał ofertę z PSG. Anna Lewandowska nie chciała zamieszkać w Paryżu

Plan mistrza Francji jednak nie wypalił, a duża w tym zasługa... Anny Lewandowskiej! To ona zdaniem według informacji "L'Equpie" miała oponować w sprawie transferu swojego męża do PSG, bowiem wolała przenieść się ze swoją rodziną do Barcelony, zamiast nad Sekwanę. Ostatecznie jej życzenie się spełniło i sama Anna Lewandowska nie ma czego żałować. W Katalonii szybko zyskała bowiem gigantyczną sympatię fanów FC Barcelona.

To samo dotyczy Roberta Lewandowskiego, choć "Barca" zanotowała falstart na starcie rozgrywek, bezbramkowo remisując na starcie rozgrywek z Rayo Vallecano. Dodatkowo fani "Dumy Katalonii" jasno dali do zrozumienia, że Robert Lewandowski musi jeszcze zapracować sobie na to, by mógł być zestawiany z ikonami klubu z Camp Nou.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL