Zostań Legendą. W pionie pod Wigrami, w poziomie Moloch. Katowice na 10-lecie awansu

Czerwiec 2007. GKS Katowice zajmuje drugie miejsce w III lidze, czyli dostaje szansę gry w barażach o ówczesne zaplecze Ekstraklasy. Do starć z KSZO jednakże nie dochodzi – klub z Ostrowca Świętokrzyskiego zostaje karnie zdegradowany, dzięki czemu katowiczanie powracają na szczebel centralny. Od sezonu 2007/08 są już tylko o krok od spełnienia marzeń o wielkim powrocie do krajowej elity. Świętują awans, ale wszyscy są świadomi – to jedynie przystanek przed stacją docelową – Ekstraklasą.

Czerwiec 2007. GKS Katowice zajmuje drugie miejsce w III lidze, czyli dostaje szansę gry w barażach o ówczesne zaplecze Ekstraklasy. Do starć z KSZO jednakże nie dochodzi – klub z Ostrowca Świętokrzyskiego zostaje karnie zdegradowany, dzięki czemu katowiczanie powracają na szczebel centralny. Od sezonu 2007/08 są już tylko o krok od spełnienia marzeń o wielkim powrocie do krajowej elity. Świętują awans, ale wszyscy są świadomi – to jedynie przystanek przed stacją docelową – Ekstraklasą.
/materiały promocyjne

Odbudowa po spuszczeniu katowiczan z najwyższej do IV ligi była błyskawiczna. Awans rok po roku, entuzjazm kibiców, w składzie interesujące nazwiska, jak choćby młody Piotr Polczak czy doświadczony Tomasz Prasnal. Ekstraklasa? Może jeszcze nie w tym roku, ale na pewno wkrótce.

Od tamtego momentu przez bezpośrednie zaplecze najwyższej polskiej ligi przewinęło się kilkadziesiąt zespołów. Widzew dwa razy ją wygrał, zdążył też z niej spaść. Podobnie ŁKS. Polonia Bytom również przebiegła przez tę ligę w obu kierunkach, Wisła Płock dwa razy z niej spadała, by w końcu kilka miesięcy temu awansować do Ekstraklasy. Zmieniali się rywale. Zmieniały się stadiony. Zmieniali się piłkarze, właściciele klubów, trenerzy.

W I lidze stały przez ostatnie dziewięć lat był tylko GKS Katowice. I tak jak w sezonie 2007/08 pozostawał tylko o krok od Ekstraklasy, tak i sezon 2016/17 rozpoczyna dokładnie w tym samym położeniu. No właśnie. Dokładnie w tym samym?

Wykonano smartfonem Samsung Galaxy S7 (więcej o GalaxyS7)

STAGNACJA CZY STABILIZACJA?

- Często słyszę zarzuty dotyczące tych niemal dziesięciu lat na zapleczu Ekstraklasy, ale jeśli spojrzymy na to, przez jakie dramatyczne zakręty przez tę dekadę musiał przejść GKS, często dotyczące sfery finansowej czy organizacyjnej, to utrzymanie tego poziomu wcale nie musi być odczytywane tak jednoznacznie jako porażka czy powód do wstydu - przekonuje prezes GKS-u Katowice, Wojciech Cygan. - Śledząc wyniki I ligi z ostatniej dekady widać, że niejednokrotnie spadały z niej kluby, które nie miały takich problemów jakich doświadczył nasz GKS. My zaś mimo przeciwności cały czas się szliśmy do przodu i chcemy ten marsz kontynuować, od pewnego czasu działając w końcu w warunkach normalności. W mojej opinii marazmem ciężko określić sytuację, w której z klubu mającego problemy licencyjne i stojącego przed niebezpieczeństwem upadłości staliśmy się "oczkiem w głowie miasta", jak ogłosił prezydent Marcin Krupa.

Na Twitterze prezes Cygan żartobliwie skomentował, że informacja o otrzymaniu licencji, dziś tak oczywista i naturalna, kiedyś była podawana w ostatniej chwili, po posiedzeniach Komisji Odwoławczej. W rozmowach z kibicami czy ludźmi w klubie też to słychać - z jednej strony od 9 lat tkwią w tym samym miejscu, z drugiej - nie ma pewności, czy traktować to jako porażkę, czy raczej jako sukces.

Mobilna strona GKS Katowice. Jedna z pereł w koronie całego klubu - działu marketingu (więcej o GalaxyS7)

- Gdy przyjeżdża osoba z zewnątrz, zdecydowanie lepiej ocenia nasze postępy. My tego nie zauważamy, przyzwyczajamy się, zajmujemy się problemami, które pojawiają się każdego dnia. Dopiero z dystansu widać, że z klubu, który walczył o pozostanie w Katowicach jako GKS, a nie jakieś KP, staliśmy się dobrze zarządzaną, wielosekcyjną firmą. Czytam felietony, które pisałem rok temu, dwa lata temu. Wtedy dopiero dostrzegam, jak się rozwinęliśmy - przyznaje prezes Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice, SK1964. - Dla mnie wyznacznikiem jest to, co wiceprezes Janicki powiedział w wywiadzie dla gieksa.pl. Gdy przychodził do klubu na odbywającym się w Katowicach Europejskim Kongresie Gospodarczym był obecny Ruch Chorzów, nie było GKS-u. Dziś jesteśmy ważnym elementem tej potężnej imprezy biznesowej.

- Oczywiście to powinien być standard. Ale pamiętam pierwszy proces licencyjny, który przeżywałem jako członek zarządu klubu. Przed nami odpowiedzi otrzymywały kluby drugiej ligi. "Nie dostaliśmy". "My też". "I my również". Wchodziliśmy bardzo niepewnie. Warto też dodać, że Komisja Licencyjna zachowała się wtedy naprawdę dobrze, wyrozumiale podchodząc do pracy miasta, które odbudowywało GKS, jeszcze w nie do końca sprzyjających warunkach, gdy poprzedni inwestor starał się zakłócić ten proces - wspomina Cygan. - Rozprawiliśmy się z problemem zaległych wypłat, uporządkowaliśmy kwestie organizacyjne, sprawiliśmy, że stanowimy naprawdę atrakcyjne miejsce do rozwoju dla piłkarzy, Klub Biznesu stale się rozwija i w tym roku przyniósł już około 650 tysięcy, a naszym celem na ten rok był milion. Poza tym trywialne rzeczy - jak choćby drobne remonty czy usprawnienia na samym stadionie. Siedzimy w salce, którą dziś nazywamy skyboxem. Dwa lata temu był tu jakiś magazyn na miotły. Stagnacja, bo siedzimy sportowo w pierwszej lidze - tak, ale nie do końca rozumiem głosy, że klub się nie rozwija.

Wykonano smartfonem Samsung Galaxy S7 (więcej o GalaxyS7)

Namacalnym dowodem na to, że GKS idzie do przodu już wkrótce może stać się stadion. Miasto zleciło wykonanie testów geologicznych, a nowy obiekt na kilkanaście tysięcy miejsc ma wreszcie zastąpić wysłużony "Blaszok" i antyczną trybunę z budynkiem klubowym - choć już w innej lokalizacji. Przede wszystkim - administracyjnie w granicach Katowic, a nie Chorzowa, co od zawsze stanowiło pewne utrudnienia dla organizatorów meczów, którzy wszelkie wnioski musieli kierować do sąsiedniego miasta. Po drugie - z uwzględnieniem wyzwań, jakie stawia wielosekcyjność.

- Mieliśmy dużo spotkań ze wszystkimi grupami kibiców, długo dyskutowaliśmy, o sprawie ewentualnej przeprowadzki wiedziało około 500 fanatyków. Oczywiście nie podjęliśmy decyzję jednogłośnie, ale argumenty były nie do zbicia. Parking, możliwość rozbudowy, drogi dojazdowe, komunikacja... - wymienia Piotr Koszecki, który wraz z innymi kibicami GieKSy uczestniczył w rozmowach z miastem dotyczących przeniesienia na nowy stadion. - "Blaszok" to ludzie, to oni tworzą klimat, to nie zmieni się niezależnie od lokalizacji. A zmiana tej jest konieczna, jeśli chcemy się rozwijać. Skoro przenoszą się nawet takie kluby jak West Ham United... Zresztą, nie będzie możliwości budowy wielkiego GKS-u w Ekstraklasie bez nowego obiektu. Nie ma co do tego wątpliwości.

Autor: Jakub Olkiewicz

Wszystkie multimedia wykonano smartfonem Samsung Galaxy S7 (więcej o GalaxyS7)





Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.