Reklama

Reklama

Złota Piłka. Luka Modrić kolejnym laureatem. Koniec panowania Messiego i Ronaldo

To ciągle nieoficjalna informacja i jedna z pilnie strzeżonych tajemnic do dzisiejszej wieczornej gali w Paryżu. Ale wiadomo już, kto zasiądzie w panteonie laureatów Złotej Piłki, najbardziej prestiżowej nagrody indywidualnej w futbolu. To Luka Modrić, zwycięzca Ligi Mistrzów i wicemistrz świata, uznany również najlepszym zawodnikiem mundialu.

Informację potwierdziły nam źródła zbliżone do France Football, więc musiałoby dojść do nieprawdopodobnego zwrotu wydarzeń w ostatniej chwili, aby coś się zmieniło.

Niespodzianka? Z pewnością - nie. Kapitan Chorwatów od początku był jednym z wielkich faworytów głosowania 180 dziennikarzy z całego świata. Szczególnie po bardzo udanym mundialu, zakończonym wprawdzie porażką w finale, ale z tytułem MVP. Doświadczony, 33-letni lider największej rewelacji rosyjskiego turnieju wcześniej wygrał również Ligę Mistrzów z Realem Madryt, trzeci raz z rzędu, a czwarty w ciągu ostatnich pięciu lat. Nie ma jednak wątpliwości, że ten rok był dla niego perłą w koronie. Modrić osiągnął apogeum, będąc kluczową postacią zarówno w klubie, jak i - jeszcze bardziej - w reprezentacji.

Reklama

Paradoksalnie, po mundialu miał wyraźny spadek formy, nie był tak regularny, co zbiegło się w czasie ze słabszym okresem Realu i spadkiem Chorwacji do Ligi Narodów B, ale właśnie jesienią nie dał o sobie zapomnieć dwoma bodaj najładniejszymi zagraniami, świadczącymi o ogromnym kunszcie i wybornej technice filigranowego rozgrywającego. Najpierw w meczu z Romą w Lidze Mistrzów idealnym, kilkudziesięciometrowym podaniem obsłużył Bale'a, potem w spotkaniu z Hiszpanią popisał się nie mniej precyzyjną asystą do Jedvaja.

Zwycięstwo Modricia oznacza, że wstępuje on również do dość niewielkiego grona piłkarzy ze wschodniej Europy, którzy dotychczas zdobyli Złotą Piłkę. Przed nim było ich zaledwie ośmiu: Josef Masopust (1962), Lew Jaszyn (1963), Florian Albert (1967), Oleg Błochin (1975), Igor Biełanow (1986), Christo Stoiczkow (1994), Pavel Nedved (2003) i Andrij Szewczenko (2004).

Jednak przede wszystkim Luka Modrić kończy pewną epokę, niespotykaną dotychczas w historii Złotej Piłki i w ogóle w futbolu - bezwzględnej dominacji dwóch zawodników nawet wówczas, gdy nie odnosili sukcesów na wielkich imprezach. Leo Messi i Cristiano Ronaldo przez ostatnią dekadę solidarnie dzielili się najcenniejszym trofeum indywidualnym, zdobywając po pięć statuetek. Portugalczyk miał wielką ochotę na kolejną, ale tym razem musi uznać wyższość swojego byłego kolegi z Realu Madryt.

Pytanie, czy pojawi się dzisiaj wieczorem na wielkiej gali w paryskim Grand Palais tuż przy Polach Elizejskich (w tamtym roku odbierał nagrodę na Wieży Eiffela) - pozostaje otwarte. Najpewniej nie. Gdy przy rozdawaniu nagród za ubiegły sezon okazało się, że nie będzie uznany najlepszym zawodnikiem podczas sierpniowej gali w Monaco, Ronaldo nie pojawił się wśród zaproszonych gości. To samo może dotyczyć Antoine'a Griezmanna.

Wyniki tegorocznej Złotej Piłki są również porażką dla mistrzów świata Francuzów. Trzech z nich było typowanych do zwycięstwa - Antoine Griezmann, Kylian Mbappe oraz Raphael Varane. Stało się jednak dokładnie to samo, co w poprzednich latach mundialowych, szczególnie w 2010. Modrić skorzystał z rozproszenia głosów na mistrzów świata. Przed ośmioma laty punkty uzyskane przez Andresa Iniestę i Xaviego zdecydowanie przewyższały wynik Messiego, a jednak to Argentyńczyk wygrał kosztem kolegów z Barcelony, triumfatorów mistrzostwa świata w RPA. Podobnie teraz - ani Griezmann, ani Mbappe, ani Varane nie byli w stanie samodzielnie pokonać Chorwata.

Dotychczas jeden jego rodak stawał na podium Złotej Piłki - Davor Suker przed 20 laty. Z innych piłkarzy bałkańskich w najlepszej trójce byli wcześniej Dragan Dżajić (1968) oraz Darko Panczew i Dejan Savicević (1991).

Remigiusz Półtorak, Paryż

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL