Reklama

Reklama

Złota Piłka. Levinsky: Messi rywalizuje tylko z Messim

Jakiś czas temu Jorge Valdano - urodzony w tym samym mieście co Lionel Messi (Rosario, 300 kilometrów od Buenos Aires), i związany z Realem Madryt, najpierw jako piłkarz, a potem trener i dyrektor sportowy - utrzymywał, że w światowym rankingu piłkarzy pierwszy zawsze jest Lionel Messi, drugi zaś - Lionel Messi ale z kontuzją.

Być może to trochę przesadzona definicja, ale prawdą jest, że Messi zgarnął szóstą Złotą Piłkę przyznawaną przez prestiżowy "France Football" dla najlepszego piłkarza roku. Fakt, że Argentyńczyk nie otrzymał sześciu kolejnych Złotych Piłek wynika tylko z istnienia innego fenomenu piłki nożnej jakim jest Cristiano Ronaldo - zdobywca pięciu takich trofeów.

Reklama

Oprócz Złotej Piłki, Messi wygrał w tym roku FIFA World Player i Złotego Buta jako piłkarz, który zdobył największą liczbę bramek na świecie. Czyli, trzy największe wyróżnienia w futbolu. I trzeba przyznać, że w każdym z trzech wypadków zasłużył na nagrodę, mimo że nie jest w swoim najlepszym momencie, daleko od czasów, w których strzelał w sezonie po 91 goli (2012).

Ale czy fakt, że jego poziom nie jest już tym sprzed siedmiu czy ośmiu lat, oznacza, że nie można go uznać najlepszym na świecie? W żadnym wypadku i to co najmniej z dwóch powodów. Pierwszym jest jego wydajność. Jeśli weźmiemy jakiegokolwiek zawodnika w wieku Messiego, różnica w poziomie i intensywności gry między nimi będzie ogromna. W tym wypadku bez wątpienia można by zaaplikować wspomnianą wcześniej definicję Messiego autorstwa Jorge Valdano.

Nie oznacza to, w żadnym wypadku, że zejście o kilka stopni niżej dyskwalifikuje Messiego od otrzymywania największych trofeów. Dowodem jest wydarzenie z ostatniego tygodnia, rozgrywka z Atletico Madryt na stadionie rywala, podczas której napastnik Barcy we wspaniały sposób rozstrzygnął mecz kapitalną akcją.

Drugim ważnym punktem przemawiającym na korzyść piłkarza jest fakt, że tak w przypadku Złotej Piłki, jak i w FIFA World Player, nagroda jest indywidualna, to znaczy jest wypadkową dorobku zawodnika a nie całej drużyny. W każdym razie, taka powinna być, choć parametr ten czasem nie jest do końca przestrzegany.

W przypadku Messiego, nie ma wątpliwości, że tak się właśnie stało. Byłoby inaczej, jeżeli wzięto by pod uwagę jego osiągnięcia zespołowe, w których w minionym sezonie FC Barcelona wygrała jedynie ligę, ale nie Champions League ani Puchar Króla. Reprezentacja Argentyny nie wygrała również brazylijskiego Copa America.

Jednak w przypadku brazylijskiego bramkarza Liverpoolu, Alissona Beckera, trudno ocenić czy głosując brano pod uwagę jego własne osiągnięcia czy jego drużyny, bo nie uważam, że aż tak błyszczał (na pewno mniej niż grający w Barcelonie Niemiec, Marc Ter Stegen albo stojący na bramce w Atletico Madrid, Jan Oblak ze Słowenii), natomiast błyszczał jego europejski klub i brazylijska reprezentacja.

Wracając do Messiego, chciałoby się wiedzieć, czy ten wielki, światowy geniusz futbolu będzie wciąż zdobywał kolejne, indywidualne trofea (podczas gali zwrócił uwagę na nieubłagany upływ lat i chęć cieszenia się czasem, który został mu do wykorzystania na boisku -  24 czerwca skończy 33 lata). Jak będzie się sprawował na murawie i jakiego Messiego zobaczymy, kiedy będzie już weteranem?

Po finałowym meczu mundialu w 2014 roku, kiedy to Argentyna przegrała z Niemcami, Messi dał do zrozumienia, że w wieku 27-28 lat nadszedł dla niego czas, aby grać na pozycji bardziej z tyłu. Ale tak stało się tylko częściowo, bo stał się piłkarzem "całego boiska", który niespodziewanie pojawia się w każdym miejscu, na każdej pozycji, choć wiadomo, że lubi rozpocząć z prawej strony i ruszać do środka.

Kilka tygodni przed odejściem z FC Barcelona Andresa Iniesty, Messi przyznał w wywiadzie, że nie miałby nic przeciwko, aby zająć na murawie miejsce dawnego kapitana. Czyli chciał zostać nowym Iniestą, który wprowadzi w ruch drużynę i będzie dyrygował grą. Klub na jego miejsce zatrudniłby nowego napastnika a Messi dołączyłby do ataku z niższej pozycji. Niestety Barca i jej trener, Ernesto Valverde, woleli zrezygnować z nowego napastnika i grali ustawieniem 4-3-1-2, a czasem 4-2-3-1, z Luisem Suarezem w roli snajpera.

Różnica między tamtym Messim z czasów młodości a obecnym polega na tym, że ten dojrzały przeszedł ewolucję ku grze kolektywnej. Nie jest już zawodnikiem, który - niczym w grze wideo - jest specjalistą od slalomów po boisku. Zastąpił je krótkimi ale bardzo precyzyjnymi podaniami, nauczył się świetnie czytać mecze i doskonale je rozgrywać bez konieczności biegania na długich dystansach.

Z tego powodu, nie można wykluczyć, że wraz z upływem czasu Messi będzie schodził na coraz to niższe pozycje na boisku. Nikogo nie powinno zdziwić, że w wieku 37-38 lat będzie grał w centrum i w miarę potrzeb pojawiał się w innych sektorach.

Jedno jest pewne - Messiego można porównać tylko z Messim. Jedynie jego jeden etap z innym. Ale nie da się przyrównać go do innych zawodników. Przełamał wszystkie obowiązujące dotąd szablony i stereotypy i przełamie jeszcze dużo więcej.

Sergio Levinsky

Dowiedz się więcej na temat: Sergio Levinsky | Lionel Messi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje