Reklama

Reklama

Żewłakow prawym pomocnikiem?

Ostatni i najważniejszy mecz eliminacji do mistrzostw Europy reprezentacja Polski zagra w bardzo eksperymentalnym składzie.

Wystarczy nadmienić, że w pierwszym składzie mają szansę zagrać Sebastian Mila i Grzegorz Rasiak, którzy wcześniej nie znajdowali uznania w oczach selekcjonera.

Na prawej pomocy najprawdopodobniej zagra Michał Żewłakow, który nominalnie jest obrońcą.

- Coś mi się wydaje, że ta pozycja zostanie utrzymana, ale o szczegółach dowiem się w dniu meczu. Nie obawiam się, to dla mnie nic nowego. W nowoczesnym futbolu prawy obrońca musi grać ofensywnie, często zapędzam się na pole karne rywali - powiedział zawodnik Anderlechtu w "Życiu Warszawy".

Reklama

Można domyśleć się, że Janas liczy iż pierwsi strzelimy bramkę (najlepiej dwie) i z ustawienia 3-5-2, którym mamy rozpocząć spotkanie, przejdziemy do schematu 4-4-2, cofając do obrony właśnie Żewłakowa.

- Chyba nie zdradzę tajemnicy, jeśli powiem, że to prawda. Wystarczy rzut oka na naszą drużynę, znacznie bardziej ofensywną formacją jest lewa strona - przyznaje Żewłakow.

- Głównym motorem węgierskiego zespołu jest dwójka Lisztes i Dardai, a w środku straszy Szabics, który ostatnio złapał naprawdę dobrą formę. Nie wiadomo jednak jak poradzi sobie z kontuzjami. Niemniej jednak ta trójka decyduje o obliczu reprezentacji Węgier. Jest to solidna drużyna, ale nie można ich przeceniać - ocenił naszych rywali zawodnik Anderlechtu w rozmowie z RMF FM.

Posłuchaj wypowiedzi Michała Żewłakowa dla RMF FM.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje