Reklama

Reklama

Zespół "Afrykańskiego Abramowicza" przegrywa. Trener wziął ochronę

Wicemistrz świata z 1974 r. Johan Neeskens potrzebował policyjnej ochrony w Republice Południowej Afryki. Prowadzony przez holenderskiego trenera zespół Mamelodi Sundowns przegrał mecz ligowy, co spotkało się z agresywną reakcją kibiców.

W niedzielę drużyna z Pretorii, której właścicielem jest nazywany "Afrykańskim Romanem Abramowiczem (rosyjski miliarder jest szefem Chelsea Londyn)" Patrice Motsepe, uległa 1:2 Maritzburg United Pietermaritzburg. W tabeli ekstraklasy spadła na 11. miejsce.

Niepowodzenie sprawiło, że rozłoszczeni fani głośno domagali się zwolnienia szkoleniowca i nawoływali do ataków na niego. Dlatego Neeskens otrzymał policyjną ochronę.

Motsepe, magnat górniczy, wydał wiele pieniędzy na nowych zawodników, a tymczasem pod wodzą słynnego Holendra Mamelodi Sundowns w poprzednim sezonie przegrał finał Pucharu RPA i zajął czwarte miejsce w lidze, ze stratą sześciu punktów do zwycięzcy.

Reklama

Poprzednicy Neeskensa - Francuz Henri Michel i Hiszpan Antonio Lopez - również mieli kłopoty z fanami, niezadowolonymi z powodu słabych wyników.

60-letni Neeskend dwukrotnie wystąpił w finałach MŚ; w 1974 r. w meczu o złoty medal Holendrzy po jego golu prowadzili z RFN 1:0, by ostatecznie przegrać 1:2. W karierze trenerskiej był asystentem m.in. selekcjonerów reprezentacji: Guusa Hiddinka oraz Franka Rijkaarda, z którym pracował także w Barcelonie.

Dowiedz się więcej na temat: Johan Neeskens | RPA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje